Trzecia „strefa zagrożona” w Poznaniu

mroczek-pozny Zapewne dziś (31.07.19) Powiatowy Lekarz Weterynarii ogłosi kolejną „strefę zagrożenia wścieklizną” na ternie Poznania, w związku ze znalezieniem chorego nietoperza. Działania służb weterynaryjnych w tej sprawie nie tylko nie mają sensu merytorycznego, ale przynoszą odwrotny skutek od oczekiwanego. W dodatku ich skala nie wynika z przepisów, ale z wewnętrznej instrukcji, nieważnej od 14 lat!

W związku z paniką spowodowaną przez przesadzoną reakcję władz weterynaryjnych oraz nieprawdziwe komunikaty niektórych mediów (patrz też TUTAJ ), ostatnio w samym tylko Poznaniu do Straży Miejskiej, PTOP „Salamandra” oraz inspekcji weterynaryjnych niemal codziennie przestraszeni ludzie zgłaszają nietoperze. Ponieważ niektóre są poddawane pośmiertnym badaniom, znajdowane są kolejne przypadki chorych osobników. Nie jest to wynik żadnej epidemii, a jedynie potwierdzenie doskonale znanego faktu, że w populacji mroczka późnego stale, z dość wysoką częstotliwością, występuje wirus EBLV-1 – krewniak wirusa wścieklizny klasycznej.

W związku z powyższym, obawiając się kolejnej medialnej nagonki na nietoperze, apelujemy do dziennikarzy o zapoznanie się (przed publikacją materiałów prasowych) z następującymi faktami:

  • W Polsce do tej pory u nietoperzy stwierdza się jedynie wirusa EBLV-1, który występuje tylko u jednego z 26 żyjących w naszym kraju gatunków nietoperzy – mroczka późnego.
  • W Europie znane są jeszcze 3 inne szczepy wirusa wścieklizny nietoperzowej, stwierdzane u innych gatunków tych zwierząt.
  • Wszystkie szczepy europejskiej wścieklizny nietoperzy atakują praktycznie wyłącznie nietoperze. Nauce znanych jest tylko kilkanaście przypadków zarażenia się tymi wirusami innych ssaków (badania są prowadzone od kilkudziesięciu lat). Dla porównania, wirus wścieklizny klasycznej (nigdy jeszcze nie stwierdzony u europejskich nietoperzy) co roku zabija 55-60 tysięcy ludzi. To, że Polskie przepisy w większości przypadków nie rozróżniają tych rodzajów wścieklizny, wynika z ich archaiczności.
  • U mroczków późnych wirus EBLV-1 występuje stale i dość pospolicie. Badania w innych europejskich krajach wskazują, ze przeciętnie 20% znalezionych na ziemi, niezdolnych do lotu mroczków późnych jest nim zarażonych. Nie powoduje to istotnego zagrożenia dla zdrowia publicznego. Nietoperze te mogą czasem tę infekcję przechorować i wyzdrowieć. Jeśli będzie się stale badało - będzie się stale znajdywało nietoperze zakażone.
  • Po stwierdzeniu wścieklizny u nietoperzy powiatowi lekarze weterynarii wyznaczają zwykle „ogniska wścieklizny” (w okolicy miejsca znalezienia nietoperza oraz „strefy zagrożenia” w promieniu 5 km. Samo wyznaczenie strefy jest obowiązkiem wynikającym z przestarzałych przepisów (z roku 2005). Ale promień ten brany jest z Instrukcji Głównego Lekarza Weterynarii z roku 2003, dotyczącej generalnie wścieklizny. Instrukcja ta przestała obowiązywać w roku 2005. Promień ten w wypadku nietoperzy nie ma żadnego uzasadnienia. Zdrowy nietoperz podczas jednej nocy może przelecieć łatwo 30 km na żerowisko i z powrotem (podczas zaczynającej się właśnie migracji – znaczenie więcej), a chory traci zdolność lotu i może przejść co najwyżej kilkadziesiąt metrów. W większości przypadków ewentualnie racjonalnie uzasadniona mogłaby być strefa o promieniu ok. 100 m.
  • W ognisku wścieklizny nakazuje się różne działania i wprowadza zakazy. Np. nakazuje się jego dezynfekcję. Panowie ubrani w kombinezony i maski spryskują środkiem dezynfekującym ulice i parki. Robią to zwykle w wiele dni po znalezieniu nietoperza. Np. na początki lipca tego roku Park Wilsona „odkażano” po 3 tygodniach. Wszyscy wiedzą, że to nie ma jakiegokolwiek sensu, bo wirus wścieklizny na świeżym powietrzu i słońcu ginie maksymalnie po 2 godzinach (przy obecnych upałach szybciej), a i tak praktycznie nie przenosi się za pośrednictwem ziemi czy przedmiotów, których dotykał nietoperz. Mimo to za publiczne pieniądze prowadzi się takie „rytualne” działania.
  • W strefie wprowadza się też różne zakazy – np. obowiązek prowadzenie psów na smyczy czy zakazy imprez z udziałem ssaków – np. psów. Większość z nich także nie ma żadnego sensu – przykładowo, nauce do tej pory nie jest znany żaden przypadek zakażenia psa wirusem europejskiej wścieklizny nietoperzowej. Powiatowi Lekarze Weterynarii zwykle przyznają, że wiedzą, że te działania nie mają żadnego sensu, ale równie często podkreślają, że się cieszą, bo dzięki komunikatom w prasie wielu ludzi po wprowadzeniu stref szczepi swoje psy. Czyli kosztem chronionych nietoperzy podnosi się poziom przestrzegania obowiązku szczepienia – który powinien być egzekwowany przez władze na podstawie niedziałającego w Polsce systemu raportowania szczepień i rejestracji psów.
  • Działania inspekcji weterynaryjnej powinny – zgodnie z prawem – służyć ograniczaniu rozprzestrzeniania się wścieklizny i zmniejszaniu zagrożenia zarażenia się przez ludzi, tymczasem przynoszą efekt odwrotny. Wiele przestraszonych osób próbuje na swoją rękę likwidować kolonie nietoperzy w ich domach, co w najlepszym razie prowadzi do rozproszenia się tych kolonii i mieszania z innymi, a to sprzyja rozpowszechnianiu wirusa. Niektórzy ludzie wręcz zabijają spotykane nietoperze, co zwiększa ryzyko kontaktu z chorymi zwierzętami.
  • W komunikatach medialnych, często powtarzających dosłownie informacje przekazywane przez inspekcje weterynaryjne, podawanych jest wiele nieprawdziwych informacji. Np. często powtarzane są sensacyjne doniesienia o zaatakowaniu człowieka przez chorego nietoperza, co zawsze okazuje się nieprawdą (nietoperze, także chore, nigdy nie atakują, a ugryźć mogą jedynie przy próbie ich chwytania). Powtarza się także nieprawdziwą informację, że chore nietoperze są aktywne w dzień, czego nie robią osobniki zdrowe. W rzeczywistości zdrowe nietoperze bardzo często są aktywne w dzień (zwłaszcza późnym popołudniem), a chore wcale nie są aktywne, bo utrata lotu jest jednym z pierwszych objawów europejskiej wścieklizny nietoperzy.
  • Nie namawiamy, by lekceważyć ryzyko, nawet jeśli jest znikomo małe. Adekwatnym działaniem byłyby kampanie informacyjne, przypominające, że nie należy chwytać gołymi rękoma żadnych nieznanych zwierząt – zwłaszcza gdy wyglądają a chore. Dodatkowo wskazane jest profilaktyczne szczepienie osób, które na co dzień mają styczność z chorymi nietoperzami (np. strażnicy miejscy, pracownicy azyli dla dzikich zwierząt).

Jeszcze raz apelujemy, by nie wykorzystywać przypadków wścieklizny u nietoperzy do robienia sztucznej sensacji, gdyż powoduje to bardzo duże szkody przyrodnicze i świadomościowe. W razie zainteresowania tematem – służymy informacjami i wyjaśnieniami. Nasi specjaliści są do dyspozycji pod alarmowym numerem podanym TUTAJ.

PROJEKT "DZIAŁANIA RATUNKOWE DOTYCZĄCE NIETOPERZY W WIELKOPOLSCE" DOFINANSOWANO ZE ŚRODKÓW WOJEWÓDZKIEGO FUNDUSZU OCHRONY ŚRODOWISKA I GOSPODARKI WODNEJ W POZNANIU WFOS nowe logo