Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra”
 


Pyrgun nazielny

Pyrgun nazielny jest wdzięcznym obiektem do fotografowania

Pyrgun nazielny jest wdzięcznym obiektem do fotografowania

Pyrgun nazielny (Evarcha arcuata) jest jednym z najpospolitszych skakunów (Salticidae) w naszym kraju. Stosunkowo łatwo go spotkać wśród niskiej roślinności, gdzie sprawnie przemieszcza się w poszukiwaniu pożywienia. Jak każdy skakun, zanim stwierdzi, że lepiej ustąpić nam z drogi, będzie się nam dokładnie przyglądał swymi wielkimi oczami.

I bynajmniej nie jest to wyłącznie gra pozorów, gdyż skakuny należą do najlepiej widzących pająków, i wraz z pogońcowatymi (Lycosidae) doskonale postrzegają ofiarę z odległości nawet kilkunastu centymetrów. My zwykle nie znajdujemy się aż tak blisko tych pająków, ale połączenie drgań gruntu z podmuchem powietrza, gdy się poruszamy, oraz zarys naszej sylwetki, dostarczają skakunowi wystarczająco dużo informacji. Soczewka jego oka zaopatrzona jest w dodatkowe mięśnie, które sterują gałką oczną działającą niczym zmiennoogniskowy obiektyw. W zależności od odległości od ofiary skakun może więc regulować ostrość widzenia obserwowanego obiektu, a także, poprzez zbliżanie i oddalanie soczewki, dokładnie ocenić odległość od niego. Przednia para dużych oczu jest przydatna do obserwacji otoczenia i dokładnego namierzania zdobyczy. Kolejne trzy pary mniejszych oczu bocznych to narzędzia pomocnicze, pomagające w określeniu źródła światła czy też zmiany w jego natężeniu.

Samica pyrguna podczas posiłku

Samiec pyrguna jest prawie całkowicie czarny i mniejszy od samicy

U pyrguna nazielnego, podobnie jak u wielu jego krewniaków, dobrze widoczny jest dymorfizm płciowy, czyli zróżnicowanie pomiędzy wyglądem samicy i samca. Samce są wyraźnie mniejsze i osiągają długość 5-6 mm, samice natomiast 6-8 mm. Łatwy do rozpoznania samiec jest prawie całkowicie czarny, a jedynie niewielkie powierzchnie na ciele są pokryte białymi włoskami. Głowotułów samicy jest brązowawy, po bokach białawo owłosiony. Samice mogą różnić się między sobą ogólnym ubarwieniem, ale zawsze na brzegach ich odwłoka znajduje się kilka brązowych linii biegnących ku jego środkowi. Samce są spotykane dosyć często, podczas gdy samice zwykle chowają się pod liśćmi. Tam również pilnują swego kokonu jajowego, budowanego jesienią.

Głowotułów samicy jest brązowawy, po bokach białawo owłosiony

Głowotułów samicy jest brązowawy, po bokach białawo owłosiony

Pyrgun jest bardzo pospolitym gatunkiem występującym praktycznie w całej Europie, od Wielkiej Brytanii poczynając, na Hiszpanii i Syberii kończąc. Nie występuje jedynie na obszarach wysuniętych daleko na północ, takich jak chociażby Islandia. Gatunek ten zamieszkuje roślinność zielną, w szczególności miejsca wilgotne, takie jak skraje potoków, rowów melioracyjnych, wilgotne lasy czy niewielkie zagajniki.

Pyrgun, podobnie jak inne skakuny, poluje aktywnie. Przemieszcza się chodząc, lub najczęściej skacząc z liścia na liść. Dzięki szczecinkom na swych odnóżach potrafi wspinać się również po pionowych powierzchniach. Pyrgun nazielny jest jednym z blisko 50 gatunków skakunów występujących w naszym kraju. Jest na tyle pospolity, iż bez trudu znajdziemy go w każdej większej ostoi zieleni.




Tekst i zdjęcia: Szymon Wójcik
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


Drapieżcy z sąsiedztwa

W środku lipcowej nocy obudziły mnie odgłosy miauczenia - czyżby koty zapomniały, że to nie marzec? Wyjrzałam przez okno: po podwórzu skokami poruszało się zwierzątko wielkości kota, ale z dłuższym pyszczkiem i bardziej puszystym ogonem. „A! To tylko kuna!” - pomyślałam i wróciłam do łóżka, bo nie było w tym nic nadzwyczajnego, nawet zważywszy fakt, że mieszkam w środku dużego miasta.

Kuna leśna z zainteresowaniem przygląda się fotografującemu

Kuna leśna z zainteresowaniem przygląda się fotografującemu
Fot. Henryk Janowski

W Polsce występują dwa gatunki kun: kuna domowa (Martes foina), zwana także kamionką, i kuna leśna (M. martes), której zwyczajowa nazwa to tumak. Oba należą do rodziny łasicowatych (Mustelidae). Na pierwszy rzut oka niewiele się różnią (szczególnie w ruchu) - obie są umaszczone brunatnobrązowo. Kuna leśna ma jednak dłuższy pyszczek, czarny nos, duże ciemne oczy, małe trójkątne uszy obramowane jaśniejszym paskiem futra i, co najbardziej widoczne, żółtą lub pomarańczową plamę na gardle. Kamionka zaś ma nos koloru cielistego (różowawy), a plamę na podgardlu białą, rozwidlającą się na przednie łapy (tworzącą coś na kształt szelek). Kuny mają stopy pięciopalczaste z ostrymi pazurami i puszysty ogon, równy połowie długości ciała. W przeszłości na terenie naszego kraju w handlu pojawiały się regularnie skóry bliskiego krewniaka kun - sobola (M. zibellina), nie ma jednak dowodów na występowanie tego gatunku w Polsce, choć ślad istnieje w piosenkach myśliwskich.

Oba gatunki kun można spotkać w całej Polsce, jednak nigdy nie bywają liczne, jak to drapieżniki. Zasięg ich występowania to zachodnia Europa i Azja po Chiny. Mimo wielu podobieństw wybrały sobie różne środowiska życia: kuna leśna żyje w gęstych lasach mieszanych, nizinnych i górskich (puszcze). Kryje się w dziuplach, opuszczonych gniazdach ptaków lub wiewiórek. Bardzo zręcznie wspina się po drzewach (potrafi pokonywać kilkukilometrowe odległości, przeskakując z gałęzi na gałąź; skacze na cztery łapy z wysokości 20 m). Kamionka zaś żyje w pobliżu ludzi: w stodołach, na strychach, w ruinach, w szczelinach skalnych, a także ogrodach. Nie przeszkadzają jej nawet hałasy wielkich miast - tak jak mojej sąsiadce. Porusza się głównie po ziemi i na ziemi poluje, a gdy idzie, to... skacze.

Trop tropowi nierówny

Najłatwiej odróżnić oba gatunki kun po tropach, ale jedynie w mokrym śniegu lub błocie. Trop kuny leśnej jest niewyraźny, ponieważ spodnia strona jej stóp jest owłosiona i słabo odciska się na podłożu. Stopy kuny domowej są nagie - odcisk jej łap jest więc bardzo dobrze widoczny.

Spłoszona kuna może się nam bacznie przyglądać przez dłuższy czas
Fot. Lesław Kostkiewicz

Kuny są drapieżnikami, a różnice w diecie obu gatunków są częściowo spowodowane różnym środowiskiem życia. Tumak żywi się głównie małymi gryzoniami, ptakami i ich jajami, płazami oraz owocami. Od czasu do czasu poluje na wiewiórki, nie gardzi też padliną. Kuna domowa specjalizuje się w łapaniu szczurów i innych małych gryzoni, ptaków (jeśli ma okazję, również drobiu), królików, chętnie też zjada wiśnie i czereśnie. Czasami postrzegana jest więc jako sprzymierzeniec człowieka w walce z myszami i szczurami, a czasami jako szkodnik, gdy wybija wszystkie kury w kurniku (uważana jest wtedy za stworzenie krwiożercze i często tępiona).

Zapobiegliwa kamionka

Kuna domowa chętnie robi zapasy na zimę. Przechowuje głównie jajka i fragmenty upolowanych ptaków, ale także różne plastikowe przedmioty (czy to przypadkiem kogoś nie przypomina?). Jednak i kuna leśna nie pozostaje pod tym względem w tyle. W okresie obfitującym w pokarm zagrzebuje jego nadwyżkę w różnych znanych sobie miejscach, aby w mniej dogodnym okresie móc skorzystać z własnej spiżarni.

Kuna domowa ma wyraźnie rozwidlającą się białą plamę na szyi

Kuna domowa ma wyraźnie rozwidlającą się białą plamę na szyi
Fot. Łukasz Łukasik


Gody kun przypadają na miesiące letnie (koniec czerwca-początek sierpnia). Słychać wtedy nawoływanie poszczególnych osobników głosem podobnym do miauczenia. Ciąża trwa 8-9 miesięcy i jest to tak zwana ciąża przedłużona (zapłodnione zarodki pozostają w stanie uśpienia w macicy samicy przez kilka miesięcy, aby następnie rozwinąć się bardzo szybko, w około 2 miesiące). Trzy do pięciu młodych przychodzi na świat w marcu lub kwietniu, mają po 30 g i są ślepe przez pierwszy miesiąc życia. Pozostają z matką do jesieni.

Kuny w zasadzie nie mają naturalnych wrogów. Mogą nimi być większe od nich drapieżniki: bielik, puchacz i jastrząb, ale najbardziej zagrażają im włóczące się psy i samochody - wiele kun, szczególnie kamionek, ginie pod kołami pojazdów mechanicznych. Kuny domowe często są także łapane w sidła w obrębie gospodarstw rolnych.

Szkodniki samochodowe

Kuny (tak jak inne dzikie drapieżniki) często przegryzają przewody chłodnicze w samochodach. Dlaczego? Bo słodko pachną! Glikol monoetylenowy, główny składnik płynu chłodniczego, jest słodki (to trucizna!). Szczególnie często niszczone są ciepłe przewody w dopiero co zatrzymanym samochodzie - zapach jest wtedy wyjątkowo silny, a kuny są łasuchami.

Zarówno młode jak i dorosłe kuny chętnie korzystają z suchych i ciepłych legowisk

Zarówno młode jak i dorosłe kuny chętnie korzystają z suchych i ciepłych legowisk
Fot. Renata i Marek Kosińscy

Obecność kun najłatwiej stwierdzić po ich odchodach - walcowatych, zaostrzonych (kiełbaskowatych), o długości do 10 cm, które pozostawiane są w widocznych miejscach, najczęściej na pniakach i stertach gałęzi. Ze względu na nocny tryb życia, niełatwo spotkać te drapieżniki w naturze. Czasami jednak, gdy ich polowanie przedłuży się do wczesnych godzin rannych, mamy szansę się na nie natknąć. Uciekają wtedy szybko na najbliższe drzewo i z bezpiecznej odległości mogą się nam przyglądać nawet przez kilka godzin - nie tylko sroki są ciekawskie.

Kuny nie zasypiają na zimę, ale w chłodnych porach roku rzadziej wychodzą z kryjówek. Na wolności żyją około 10 lat, w hodowli nawet 14 - to całkiem sporo jak na zwierzęta tej wielkości.

Najciekawsze w kunach jest chyba jednak to, że żyją tuż obok nas - na strychu, w dziuplastym drzewie przy drodze, a my nie zdajemy sobie z tego sprawy, mijając się z nimi w rytmie dnia.

Anna Wierzbicka
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Katedra Łowiectwa i Ochrony Lasu
Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu


Prelekcje o wilkach dzięki hojności Poznaniaków

„Salamandra” rozpoczęła w kwietniu cykl bezpłatnych prelekcji dla uczniów szkół podstawowych, gimnazjalnych i średnich w całej Wielkopolsce, pt.: „Nie patrz wilkiem na wilka”, które potrwają do 20 czerwca br. Pieniądze na ten cel uzyskano podczas zbiórki publicznej prowadzonej przez PTOP „Salamandra” w ramach kampanii wizerunkowej firmy Kupiec Poznański – centrum handlowo-biurowego. Podczas prelekcji poruszane są m.in. następujące zagadnienia: wilk ofiarą mitów, prawda o wilku, metody ochrony zwierząt gospodarskich przed wilkami, rola wilka w ekosystemie, ochrona prawna wilka. Podczas prezentacji multimedialnej przewidziany jest także pokaz zdjęć trójwymiarowych.

Karolina Jarząbek



































Morski orzeł

Prawdopodobnie to on był pierwowzorem naszego godła państwowego. Biały ogon, jasna głowa, żółte nieopierzone skoki oraz duży żółty dziób pasują do wizerunku znanego z herbu Polski. Jeśli doda się do tego występowanie w krajobrazie pojeziernym - czyli takim, w jakim kształtowało się Państwo Polskie - to o innym gatunku nie może być mowy...

Zimą znaczną część pokarmu bielików stanowi padlina

Zimą znaczną część pokarmu bielików stanowi padlina
Fot. Antoni Kasprzak

Bielik (Haliaeetus albicilla) należy do rodzaju „orłów morskich” (greckie hals- morze oraz aetos- orzeł). Rodzaj ten obejmuje osiem gatunków dużych ptaków szponiastych (Falconiformes), związanych głównie ze środowiskiem wodnym (wody śródlądowe i morza). Niektórzy kwestionują nadawanie bielikowi nazwy „orzeł”. Twierdzą, że jest ona zarezerwowana dla ptaków z rodzaju Aquila, który w Polsce reprezentowany jest przez orła przedniego A. chrysaetos oraz orliki: grubodziobego A. clanga i krzykliwego A. pomarina. Dlatego też w fachowej literaturze zazwyczaj spotyka się nazwę „bielik”. W opinii wielu przyrodników rozszerzenie tej nazwy o rzeczownik „orzeł” może mieć jednak niebagatelne znaczenie w ochronie gatunku. Znacznie łatwiej, z psychologicznego punktu widzenia, szkodzić jakimś tam bielinkom czy bielikom, niż orłom.

Bielik jest naszym największym lęgowym ptakiem drapieżnym. Rozpiętość jego skrzydeł dochodzi do 250 cm, długość ciała do 100 cm, a masa 4-6 kg. W wyglądzie szybującego ptaka uwagę zwracają długie i szerokie skrzydła oraz krótki, klinowaty ogon. U siedzącego dorosłego ptaka charakterystyczny jest duży żółty dziób, który u młodocianych osobników jest ciemny. Skoki zabarwione są na jasnożółto. Dorosłe osobniki mają upierzenie ciemnobrunatne, na grzbiecie i pokrywach skrzydłowych nieco jaśniejsze. Głowa i szyja są jeszcze jaśniejsze, żółtawobiałe, ale nigdy białe. Młodociane są ciemnobrunatne, prawie czarne, biało nakrapiane. Ogon, początkowo czarny z białymi plamami, w wieku około pięciu lat staje się jednolicie biały. Dymorfizm płciowy1 zaznacza się w wielkości - samice są większe od samców, ale zauważyć to można zazwyczaj tylko wtedy, gdy widzi się jednocześnie oba ptaki tworzące parę. Zdarza się, że wymiary obu płci są zbliżone.

Zimą, gdy przy padlinie gromadzi się więcej ptaków, często dochodzi między nimi do starć

Zimą, gdy przy padlinie gromadzi się więcej ptaków, często dochodzi między nimi do starć
Fot. Antoni Kasprzak

Dorosłe ptaki w naszym kraju prowadzą osiadły tryb życia. Tworzą trwałe, wierne pary. Poszukiwanie nowego partnera następuje dopiero po śmierci poprzedniego. Zdarza się, że musi minąć kilka sezonów rozrodczych, nim taka nowa para zgra się na tyle dobrze, że osiągnie sukces lęgowy. Toki bielików rozpoczynają się już jesienią i z różnym nasileniem trwają aż do marca, ze szczytem aktywności w styczniu i lutym. Oba ptaki krążą wtedy nad swoim terytorium i wykonują skomplikowane ewolucje powietrzne, symulowane ataki. Bywa, że sczepiają się szponami i koziołkując spadają, by tuż nad ziemią rozłączyć się i wznieść ponownie. W tym czasie odnawiane są również gniazda, których w rewirze może być kilka, zajmowanych naprzemiennie (pełnią różne funkcje: służą odpoczynkowi, są miejscem nocowania i wychowu młodych). Zazwyczaj para odnawia jedno z nich i to ono służy w następnym sezonie lęgowym jako miejsce wychowu młodych (nie jest to jednak regułą). Takie świeżo odremontowane gniazdo można dość łatwo odróżnić od tych, którymi ptaki się nie interesują. Gałęzie tworzące jego brzeg mają jasne, nie zszarzałe jeszcze końce, wierzch sprawia wrażenie „nastroszonego” (materiał gniazdowy nie jest ubity), widoczne są też świeże, zielone gałązki drzew iglastych. Dla doświadczonego ornitologa stwierdzenie, czy aktualnie gniazdo jest zajmowane, czy też nie, nie stanowi więc większego problemu. Na przełomie lutego i marca ptaki ponownie zabierają się za porządki, tym razem wiosenne.

Gniazdo bielika bywa konstrukcją ogromną. Może mierzyć kilka metrów wysokości, mieć średnicę ponad dwóch metrów i ważyć kilkaset kilogramów. Oczywiście takie budowle nie trafiają się często, bowiem nie każde drzewo może utrzymać tak wielki ciężar. Istotny jest również fakt, że nawet najbardziej pracowita para ptaków nie jest w stanie znieść tyle budulca w ciągu jednego sezonu. Trwa to latami, bo te same gniazda są zajmowane wielokrotnie. W Polsce bieliki gnieżdżą się zazwyczaj na sosnach, rzadziej na bukach. Na północy Europy, gdzie brak drzew, a występują dogodne warunki (klify, małe skaliste wysepki), gniazda zakładane są wprost na ziemi.

Duży, zakrzywiony dziób i silne szpony nie pozostawiają wątpliwości, że bielik jest drapieżnikiem

Duży, zakrzywiony dziób i silne szpony nie pozostawiają wątpliwości, że bielik jest drapieżnikiem
Fot. Antoni Kasprzak

Składanie jaj u bielików odbywa się na przełomie lutego i marca. Zniesienie liczy zazwyczaj 2-3, wyjątkowo 1-4 jaja, z których po ok. 38 dniach wykluwają się młode. Wysiadywanie rozpoczyna się od zniesienia pierwszego jajka, co powoduje niesynchroniczne klucie się piskląt, a w połączeniu z niedostatkiem pokarmu - prowadzi do znaczących różnic w ich wielkości. Zdarza się, że jest to przyczyną zabicia młodszego pisklęcia przez starsze. Zjawisko takie nosi nazwę kainizmu i notuje się je często u ptaków z rodzaju Aquila (orzeł), zwłaszcza u orlików. U bielików nie należy do rzadkości, ale też nie jest powszechne. Dwojaczki nie są wcale odosobnionymi przypadkami, czasem trafiają się trojaczki. Młode pozostają w gnieździe mniej więcej 70-90 dni. Przez pierwsze dwa tygodnie są pilnowane przez samicę, a całą rodzinę karmi samiec. Później obydwoje rodzice uczestniczą w dostarczaniu pokarmu. Po wylocie młode jeszcze przez 40-50 dni są karmione poza gniazdem. Najbardziej newralgicznym momentem dla lęgowych bielików jest okres wysiadywania jaj. Spłoszone ptaki często opuszczają gniazdo, a jaja, pozostawione bez opieki, stają się łatwym łupem ptaków krukowatych.

Polując nad wodą bielik zazwyczaj zamaczaja tylko szpony i skoki, więc jego ofiarą padają ryby pływające tuż pod powierzchnią

Polując nad wodą bielik zazwyczaj zamaczaja tylko szpony i skoki, więc jego ofiarą padają ryby pływające tuż pod powierzchnią
Fot. Antoni Kasprzak

Młode bieliki aż do osiągnięcia dojrzałości płciowej, którą uzyskują w wieku około sześciu lat, prowadzą koczowniczy tryb życia. Wędrują wówczas po całym kontynencie - dzięki międzynarodowemu programowi znakowania ptaków kolorowymi obrączkami, przebieg tych wędrówek został dość dobrze poznany2.

Bielik, co widać na pierwszy rzut oka, jest ptakiem drapieżnym. Duży, zakrzywiony dziób i silne szpony nie pozostawiają złudzeń. Szczególnie dziób zwraca uwagę - może on osiągać ponad sześć cm długości. W rzeczywistości to jednak szpony są najgroźniejszą bronią tego ptaka. Jako drapieżnik, bielik aktywnie wyszukuje swoje ofiary. Większość jego pokarmu stanowią ryby. Z racji tego, że nie nurkuje, chwyta szponami ryby pływające pod powierzchnią wody - czyli osłabione, chore, wygrzewające się w słońcu lub żerujące w płytkiej wodzie. Ważne urozmaicenie diety bielików stanowią ptaki wodne, a zwłaszcza łyski (Fulica atra). W polowaniu na ptaki bieliki często stosują taktykę zamęczania. Polega ona na wielokrotnych atakach, które zmuszają ofiarę do ciągłego nurkowania. Wyczerpana, staje się wówczas łatwym łupem. Kolejnym istotnym dodatkiem do diety jest padlina. Szczególnie zimą dostęp do tego rodzaju pokarmu może mieć duże znaczenie dla przeżywalności bielików (zwłaszcza młodych) i dlatego np. w Szwecji istnieją specjalne stacje dokarmiania tych ptaków.

Przez pierwsze dwa tygodnie życia pisklęta są pilnowane głównie przez samicę, a całą rodzinę karmi samiec

Przez pierwsze dwa tygodnie życia pisklęta są pilnowane głównie przez samicę, a całą rodzinę karmi samiec
Fot. Antoni Kasprzak

W latach 20. ubiegłego stulecia, liczebność bielików w Polsce pozostawiała wiele do życzenia - zachowało się kilkanaście par na Pomorzu Zachodnim, Pomorzu Środkowym, nad Zalewem Wiślanym i w Puszczy Piskiej. Za taką sytuację odpowiedzialne było intensywne tępienie przedstawicieli tego gatunku. Po roku 1945, do końca lat 60., zanotowano lekki wzrost jego liczebności, szacowany na 50 do 100 par. Stan ten, mimo ochrony gatunkowej, utrzymywał się do połowy lat 80. Przyczyną stagnacji, a nawet lekkiego spadku, było powszechne stosowanie środków ochrony roślin, głównie DDT3. Zakaz stosowania DDT od roku 1975 i wprowadzenie w końcu roku 1983 ochrony strefowej gniazd bielika, zaowocowały trwającym do dziś wzrostem liczebności populacji. W Polsce bielik najliczniej zasiedla Pomorze Zachodnie - ok. 140 do 180 par; populacja z terenów północno-wschodniej Polski oceniana jest na 135 do 150 par. W Wielkopolsce i na Ziemi Lubuskiej stwierdzono gniazdowanie ok. 80 par, podobną liczbę wykazano z terenów Śląska (50-60 par). Na Lubelszczyźnie doliczono się ok. 22-25 par. Centrum kraju oraz północne Podlasie zasiedla ok. 10 par. Szacuje się, że w Polsce gniazduje obecnie ponad 700 par tego gatunku.

Do niedawna uważano, że bielik jest gatunkiem związanym (przynajmniej w środkowej Europie) z lasami. Sądzono tak, ponieważ szczątkowe populacje, jakie zachowały się po okresie intensywnego tępienia, występowały we wnętrzu rozległych lasów. Dziś spotyka się gniazda umiejscowione nawet w małych zadrzewieniach wśród pól czy łąk, blisko osiedli ludzkich. Istotne jest, by w takich miejscach ptaki miały spokój. Zmiana zachowania ptaków i skuteczne metody ochrony spowodowały, że populacja tego gatunku w Polsce, jak i w całej Europie Środkowej, przeżywa prawdziwy rozkwit. Do najbardziej efektywnych metod ochrony zalicza się ochronę strefową. Polega ona na wyznaczeniu dwóch stref wokół gniazda. Pierwsza zawiera obszar w promieniu 200 m od niego, w którym zakazane są wszelkie prace leśne przez cały rok. Druga obejmuje promień 500 m od gniazda, i w niej, od 1 stycznia do 31 lipca, również zabroniona jest jakakolwiek działalność ludzka. W praktyce granice niekiedy nie mają przebiegu po okręgu, lecz biegną po łatwych do wyznaczenia liniach prostych (np. liniach oddziałowych w lasach, drogach, brzegach cieków wodnych). W ten sposób stanowiska bielika są skutecznie zabezpieczone przed możliwym negatywnym wpływem gospodarki leśnej. Warto wspomnieć, że tę metodę ochrony w naszym kraju zapoczątkowali leśnicy. Dziś, dzięki wspomnianym zdolnościom przystosowawczym gatunku, zaangażowaniu ornitologów (zrzeszonych głównie w Komitecie Ochrony Orłów3) oraz pracy leśników właśnie, ptak ten może być tak często obserwowany nad naszymi wodami.

Adam Kasprzak
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

  1. Dymorfizm płciowy - zróżnicowanie wyglądu samca i samicy tego samego gatunku.
  2. Każdy ptak otrzymuje dwie obrączki, na prawy skok obrączkę właściwą krajowi pochodzenia z kodem (ptaki z Polski mają obrączki srebrne), na lewy obrączkę właściwą dla roku, w którym ptak się wykluł (od roku 1997 kolorowe obrączki noszą również numer - łatwiej je odczytać). Każdy rok ma swój kolor, niezależnie od kraju. Dzięki temu, widząc ptaka z obrączkami, mamy od razu informację o jego pochodzeniu i wieku.
  3. DDT - dichlorodifenylotrichloroetan, środek owadobójczy powszechnie stosowany do ochrony upraw, bardzo trwały w środowisku, kumulował się w tkankach zwierząt, zwłaszcza drapieżników znajdujących się na szczycie łańcucha pokarmowego. U ptaków powodował wytwarzanie zbyt cienkich skorupek jaj, które pękały w czasie składania lub wysiadywania.
  4. Komitet Ochrony Orłów (KOO) - organizacja pozarządowa utworzona w 1981 roku, jako nieformalna grupa, skupiająca osoby zajmujące się ochroną i badaniami ptaków drapieżnych w Polsce. W roku 1991 KOO zarejestrowany został jako stowarzyszenie (organizacja pozarządowa) zajmujące się działalnością społeczną. Obecnie zrzesza około 400 członków na terenie całego kraju. Wśród nich są zarówno specjaliści zajmujący się zawodowo ornitologią i ochroną przyrody, leśnicy, jak również entuzjaści ochrony ptaków drapieżnych i przyrody.


Kolejny etap reintrodukcji susła moręgowanego w Polsce

PTOP „Salamandra” przystępuje do kolejnego etapu reintrodukcji susła moręgowanego w Polsce. Wniosek o dofinansowanie „Programu Suseł” przeszedł pozytywnie ocenę merytoryczną I stopnia w Centrum Koordynacji Projektów Środowiskowych. Ponadto trwają ostatnie uzgodnienia z innym sponsorem – Fundacją EkoFundusz – na finansowanie części tego projektu. Wszystko wskazuje na to, że już wkrótce będziemy mogli przystąpić do prac terenowych związanych z restytucją tego gatunku w południowo-zachodniej Polsce. W najbliższych planach jest znalezienie i przygotowanie kolejnego stanowiska do wsiedleń nowych osobników. Ponadto na stanowiskach, na których w latach ubiegłych wypuszczono te ssaki, przystąpimy do pierwszych prac monitoringowych: podejmiemy próbę oceny stanu populacji po przezimowaniu, a latem, podczas obozów monitoringowych, spróbujemy uzyskać bardziej szczegółowe dane na temat jej liczebności i kondycji poszczególnych osobników na wolności. Długookresowym celem naszego projektu jest odtworzenie w Polsce stabilnej populacji susła moręgowanego.

Grzegorz Wojtaszyn































Wybór numeru

Aktualny numer: 1/2020

Aktualny numer