Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra”
 


FOTO-EKO 1994 - zapraszamy do udziału!

Ogólnopolski Konkurs Fotografii Przyrodniczej i Ekologicznej - FOTO-EKO ma już swoją dwuletnią tradycję. Pierwsza edycja konkursu zorganizowana była przez Studencki Klub Ekologiczny. W roku 1993 patronat nad FOTO-EKO przejęło Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra”. Ilość zgłoszonych prac przeszła najśmielsze oczekiwania. Jury wybierać musiało najlepsze spośród ponad 800 zdjęć. Wiele z nich prezentowało naprawdę wysoki poziom.

Wystawa pokonkursowa FOTO-EKO 1993 w zabytkowym hallu Collegium Maius zorganizowana z okazji Dnia Ziemi

Wystawa pokonkursowa FOTO-EKO 1993 w zabytkowym hallu Collegium Maius zorganizowana z okazji Dnia Ziemi
Fot. Andrzej Kepel

Z okazji Dnia Ziemi 1994 organizatorzy przygotowali wystawę prezentującą ponad 100 nadesłanych na konkurs prac. Do tej pory oglądać ją było można: w Collegium Maius Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, w Collegium Maximum Akademii Rolniczej, w Szkole Podstawowej nr 6 we Wrześni, w X Liceum Ogólnokształcącym w Poznaniu oraz w muzeum Wielkopolskiego Parku Narodowego. Treść wpisów w księdze pamiątkowej świadczy, że wystawa bardzo podobała się zwiedzającym. Instytucje, które chciały-by ją wypożyczyć - prosimy o kontakt.





Ewa Olejnik


Co robimy, by chronić nietoperze

Nietoperze ze względu na specyficzny tryb życia (zobacz: Sprzyjaj nietoperzom!) mają niewielu naturalnych wrogów. Większość dotyczących ich zagrożeń powodowanych jest przez człowieka. Ludzie bardzo często nie zdają sobie sprawy, że niszczą własnych sprzymierzeńców - pomocników w walce ze szkodnikami.

Największy polski nietoperz - borowiec wielki - również występuje na terenie miasta Poznania

Największy polski nietoperz - borowiec wielki - również występuje na terenie miasta Poznania
Fot. Andrzej Kepel

Przeprowadzona przez Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra” ankieta, obejmująca 1000 poznaniaków, wykazała, że większość z nich nie wie nawet czym odżywiają się nietoperze (przeważał pogląd, że myszami). Dlatego też, spośród trzech typów prowadzonych przez nasze Towarzystwo prac dotyczących nietoperzy: badań naukowych, bezpośrednich przedsięwzięć ochronnych i działań edukacyjnych, do tego ostatniego przywiązujemy szczególną wagę.

Od początku swego istnienia „Salamandra” stara się przełamywać panujące uprzedzenia i przybliżać ludziom zwyczaje tych niezwykle interesujących zwierząt. Do tej pory zorganizowaliśmy kilka wykładów otwartych na temat nietoperzy i potrzeby ich ochrony (informacje o nich ukazały się w lokalnych mass-mediach). Cieszyły się one niespodziewanie dużym zainteresowaniem.

Z okazji Dnia Ziemi 1994 przeprowadziliśmy prelekcję dla dzieci ze szkoły podstawowej pt. „Kochajmy nietoperze”. Trzykrotnie zorganizowaliśmy wystawę fotograficzną na temat krajowych gatunków nietoperzy. Przed i w trakcie sezonu zimowego 1993/1994 zamieściliśmy w licznych gazetach (w tym - w popularnych dziennikach) oraz audycjach radiowych i telewizyjnych apel dotyczący konieczności ochrony zimujących nietoperzy. W kilku czasopismach ukazały się o tych zwierzętach popularnonaukowe artykuły naszego autorstwa. Szkolimy także własne kadry. Zorganizowaliśmy już dwa kursy dla naszych członków, dotyczące rozpoznawania krajowych gatunków zimujących nietoperzy. Odbyły się one na terenie fortów poznańskich i w trakcie inwentaryzacji w Tatrzańskim Parku Narodowym.

Jedną z metod badania nietoperzy jest ich obrączkowanie. Tego mroczka pozłocistego znalezionego w Jaskini Mylnej zaobrączkowano 8 lat wcześniej w tej samej jaskini.

Jedną z metod badania nietoperzy jest ich obrączkowanie. Tego mroczka pozłocistego znalezionego w Jaskini Mylnej zaobrączkowano 8 lat wcześniej w tej samej jaskini.
Fot. Andrzej Kepel

Aby podejmowane przez nas działania ochronne były naprawdę skuteczne i dotyczyły najistotniejszych zagrożeń, niezbędne jest poprzedzenie ich starannymi badaniami naukowymi. Dlatego też prowadzimy zimowe i letnie inwentaryzacje na terenie Poznania, Tatrzańskiego Parku Narodowego (pierwsze notowania nocka Natterera i mopka z polskiej części Tatr) oraz Lednickiego Parku Krajobrazowego. Ich wyniki prezentowane były w artykułach naukowych i referatach. Najważ-niejsze są jednak efekty w postaci konkretnych działań ochronnych.

Kontrola fortyfikacji poznańskich prowadzona wspólnie z innymi lokalnymi grupami chiropterologicznymi wykazała, iż Poznań jest znaczącym w skali kraju zimowiskiem nietoperzy. System fortów, traktowany jako całość, jest drugim co do wielkości, po Międzyrzeckim Rejonie Umocnionym, skupiskiem hibernujących nietoperzy w Polsce. Dlatego też PTOP „Salamandra” wystąpiło do Rady Miejskiej Poznania z wnioskiem o objęcie kilku poznańskich fortów pewną formą ochrony, poprzez nadanie im statusu „użytków ekologicznych”. Wniosek został przyjęty i użytki w tych miejscach utworzono. Obecnie przygotowujemy kompleksowy plan ochrony nietoperzy na terenie Poznania. Również wyniki badań prowadzonych w Tatrach posłużą do opracowania projektu ochrony nietoperzy na tym terenie.

Należy zaznaczyć, że większość prac dotyczących nietoperzy, PTOP „Salamandra” prowadzi wspólnie ze Studenckim Klubem Ekologicznym, będącym kołem naszego Towarzystwa.
Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra” ma zamiar kontynuować i rozwijać swoje działania dotyczące nietoperzy we wszystkich trzech sferach: naukowej, ochronnej i edukacyjnej. Wszystkich, którzy chcieliby lepiej poznać te wspaniałe i tajemnicze zwierzęta oraz przyczynić się do ich ochrony - serdecznie zapraszamy do współpracy.

Ewa Olejnik
Andrzej Kepel


Zapraszamy studentów

Studencki Klub Ekologiczny (SKE) jest Kołem, czyli nieregionalną jednostką Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody „Salamandra”. Bezpośrednio wywodzi się on z SKE przy Niezależnym Zrzeszeniu Studentów Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu i jest jego kontynuacją. Tradycją Klubu jest wszelakie działanie na rzecz zbliżania ludzi do przyrody a spektakularnym tego przykładem są organizowane co roku Konkursy Fotografii Przyrodniczej i Ekologicznej „FOTO-EKO”.

Członkowie SKE podczas wyprawy badawczej w jednej z jaskiń tatrzańskich

Członkowie SKE podczas wyprawy badawczej w jednej z jaskiń tatrzańskich
Fot. Andrzej Kepel

Do tej pory Klub prowadził badania naukowe i różnego typu akcje w Wielkopolskim, Drawieńskim, Roztoczańskim, Karkonoskim i Tatrzańskim (przy okazji odkryliśmy tam nową jaskinię) Parku Narodowym, w Kotlinie Kłodzkiej, Lednickim Parku Krajobrazowym oraz, oczywiście, w Poznaniu i jego okolicach. Oprócz problemów związanych bezpośrednio z botaniką, zoologią (nietoperze, płazy, żółw błotny) i ochroną przyrody, podejmował czasem również takie przedsięwzięcia jak zbiórka makulatury na Uniwersytecie, ścieżki i parkingi rowerowe w Poznaniu oraz turystyka ekologiczna (zorganizowano sporo wyjazdów).

Obecnie nasze zainteresowania skupiają się głównie wokół nietoperzy, bowiem wielu z nas pochodzi z Sekcji Chiropterologicznej Studenckiego Koła Naukowego Przyrodników. Również w Klubie powstała taka sekcja. Otwarci jesteśmy jednak na każdą inicjatywę badań naukowych i działań ochronnych. Podjąć możemy każdy temat związany z przyrodą i ekologią, jeśli znajdzie się parę osób chcących go realizować.

Studencki Klub Ekologiczny

Oczywiście nie każdy członek jest zobligowany do działań (członkostwo jest przecież formą utożsamiania się i popierania działalności Klubu); dla „ludzi czynu” znajdzie się jednak na pewno wystarczająco dużo pracy. Gorąco zapraszamy. Przyjdź!

Radosław Dzięciołowski


Sprzyjaj nietoperzom!

Słowo „nietoperze” wywołuje najczęściej nieprzyjemne skojarzenia. Istnieje w naszej cywilizacji wiele całkowicie niezgodnych z prawdą przesądów, związanych z tymi zwierzętami. Ludzie wierzą, że nietoperze wplątują się we włosy i przynoszą nieszczęście. Tymczasem nie tylko nie zagrażają one człowiekowi, lecz wspomagają nas w walce ze szkodnikami.

Nocek duży - jeden z największych nietoperzy występujących w Polsce

Nocek duży - jeden z największych nietoperzy występujących w Polsce
Fot. Andrzej Kepel

Skąd bierze się obawa przed nietoperzami? Przyczyny upatrywać należy chyba w ich nocnym, skrytym trybie życia. Nie bez winy pozostaje prawdopodobnie również popularyzowanie wizerunków żyjących w Ameryce Południowej wampirów. Te, odżywiające się krwią innych stałocieplnych kręgowców (w tym bydła domowego) nietoperze, wyglądają rzeczywiście diabolicznie. Jeśli jednak przyjrzymy się z bliska naszym europejskim gatunkom, okazuje się, że są to naprawdę miłe, puszyste i budzące sympatię stworzenia o niezwykle interesującej biologii i zwyczajach.

Jakkolwiek często są one nazywane „latającymi myszami”, w rzeczywistości nie mają nic wspólnego z gryzoniami. Należą do osobnego rzędu, który po łacinie nazywamy Chiroptera. Do tej pory poznano około 1000 gatunków nietoperzy. Podzielić je można na dwie, wyraźnie różniące się między sobą grupy (podrzędy): Microchiroptera, do których zaliczane są wszystkie nasze krajowe gatunki, oraz występujące w cieplejszym klimacie, roślinożerne Megachiroptera.

Nietoperze zamieszkują prawie całą kulę ziemską, z wyjątkiem obszarów podbiegunowych i najwyższych partii gór.

Gacek szary zimuje najczęściej w piwnicach lub bunkrach

Gacek szary zimuje najczęściej w piwnicach lub bunkrach
Fot. Andrzej Kepel

Wielość form nietoperzy przypomina różnorodność panującą wśród ptaków. Podczas gdy najmniejsze gatunki o masie ciała 1,5 g porównać można z kolibrami, inne, ważące ponad tysiąc razy więcej, osiągają tę samą rozpiętość skrzydeł co orły przednie - 2 m! Dla uspokojenia dodajmy, że rozpiętość skrzydeł największego z występujących w Polsce nietoperzy - borowca wielkiego, wynosi niewiele ponad 40 cm.

Zróżnicowane są również sposoby odżywiania się nietoperzy. Pokarm większości z nich stanowią owady (wśród nich wiele szkodników upraw), które latając o zmierzchu i nocą, nie mogą być tępione przez śpiące wtedy ptaki. Dzięki temu nietoperze odgrywają ogromną rolę w zachowaniu równowagi w przyrodzie. Jeden nietoperz potrafi zjeść w ciągu nocy 3000 komarów! Występujące w cieplejszej strefie klimatycznej liścionosy polują także na niewielkie kręgowce. żyjące w strefie tropikalnej i subtropikalnej nietoperze tworzące grupę Megachiroptera mają nieco inne menu. W jego skład wchodzą bowiem głównie owoce i kwiaty. Zjadając owoce zwierzęta te wspomagają rozsiewanie nasion, odżywiając się zaś nektarem i pyłkiem biorą udział w zapylaniu. Z podanych powodów obecność nietoperzy jest nieodzowna do istnienia ponad 300 gatunków roślin tropikalnych, w tym wielu o ogromnym znaczeniu gospodarczym.

Podkowiec mały, tak jak wszystkie nietoperze, najchętniej odpoczywa wisząc głową w dół

Podkowiec mały, tak jak wszystkie nietoperze, najchętniej odpoczywa wisząc głową w dół
Fot. Andrzej Kepel

Powszechnie znana jest zdolność nietoperzy do bezkolizyjnego poruszania się i polowania w całkowitej ciemności dzięki zastosowaniu echolokacji. Zawdzięczają to niezwykle złożonemu i precyzyjnemu organowi słuchu. Zwierzęta te wysyłając podczas lotu ultradźwięki oraz analizując powracające do nich echo, doskonale „widzą” nawet przedmioty o rozmiarach równych grubości włosa.
> Nie wszystkie jednak nietoperze posługują się echolokacją. Wspomniane Megachiroptera posiadają, podobnie jak ptaki, doskonale rozwinięty zmysł wzroku.

W strefie klimatu umiarkowanego, wraz z nadejściem jesienno-zimowych chłodów zaczyna brakować pokarmu dla nietoperzy. Rozwinęły one jednak zdolność przetrwania tej niekorzystnej dla nich pory. Późnym latem gromadzą w swoim ciele duże zapasy tłuszczu, które mają im wystarczyć na całą zimę. Następnie szukają odpowiednich kryjówek. Dla wielu gatunków są to jaskinie, sztolnie, piwnice lub stare fortyfikacje. Występująca w tych miejscach duża wilgotność chroni nietoperze przed wyschnięciem, a niska temperatura sprzyja hibernacji, popularnie zwanej snem zimowym. Charakteryzuje się on spadkiem ciepłoty ciała do temperatury otoczenia, zmniejszeniem częstotliwości oddechów i spowolnioną akcją serca. Ogranicza to do minimum straty energii. Nie należy niepokoić śpiących zimą nietoperzy! Każde przebudzenie wiąże się bowiem z niepotrzebnym zużyciem zapasów tłuszczu, co zmniejsza znacznie szanse przeżycia tych zwierząt.

Portret nocka dużego

Portret nocka dużego
Fot. Andrzej Kepel

W Polsce żyje 21 gatunków nietoperzy. Wszystkie podlegają ochronie! Reprezentują dwie rodziny: podkowcowate (Rhinolophidae) i mroczkowate (Vespertilionidae). Do podkowcowatych zaliczamy w naszym kraju tylko dwa gatunki. Są to - podkowiec mały (Rhinolophus hipposideros) i bardzo rzadki podkowiec duży (Rhinolophus ferrumequinum). Nazwa wzięła się stąd, iż przedstawiciele tej rodziny posiadają dookoła nozdrzy narośl skórną w kształcie podkowy. W czasie snu podkowce w charakterystyczny sposób owijają się skrzydłami. Pozostałych dziewiętnaście gatunków należy do rodziny mroczkowatych. Do najczęściej spotykanych należą: karlik malutki (Pipstrellus pipistrellus), nocek rudy (Myotis daubentoni), mroczek późny (Eptesicus serotinus), borowiec wielki (Nyctalus noctula), gacek brunatny (Plecotus auritus).

W Polsce, podobnie jak na całym świecie, liczba nietoperzy maleje. Przyczynia się do tego m.in. likwidowanie ich letnich kryjówek (np. wycinanie dziuplastych drzew) oraz stosowanie pestycydów. Te zabójcze związki przedostają się do organizmów nietoperzy wraz ze zjadanymi przez nie, zatrutymi owadami. Toksyny odkładają się w tkance tłuszczowej i dopiero po pewnym czasie powodują śmierć zwierzęcia. Istotnym czynnikiem, przyczyniającym się do bezpowrotnego ginięcia niektórych gatunków nietoperzy, jest negatywne nastawienie społeczeństwa. Częste są przypadki, że owe „latające myszy” zabijane są przez ludzi nieświadomych roli, jaką pełnią te ssaki w przyrodzie.

Pamiętajmy - nietoperze to niezwykle pożyteczne zwierzęta, skuteczni sprzymierzeńcy człowieka w walce z dokuczliwymi komarami i innymi szkodliwymi owadami.
Na zachodzie od dawna już prężnie rozwija się społeczny „ruch nietoperzowy”, dążący do lepszego poznania i ochrony tych tajemniczych sąsiadów człowieka. Również w Polsce od kilku lat wzrasta zainteresowanie tymi zwierzętami. Powstało już parę organizacji, które poprzez propagowanie wiedzy, ochronę miejsc zimowania, budowę specjalnych letnich kryjówek i inne działania, starają się ratować nietoperze. Jedną z nich jest Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra”.

Pamiętaj! Nietoperze potrzebują przyjaciół!

Ewa Olejnik
Andrzej Kepel


Buczyna Szprotawska musi zginąć?

Około czterdzieści kilometrów na południe od Zielonej Góry leży miejscowość Szprotawa. Jeszcze dalej na południe od niej na mapie widnieje duża zielona plama. Są to Bory Dolnośląskie. Na ich skraju, na wschód od Szprotawy, znajduje się niezwykle interesujący obiekt przyrodniczy - rezerwat „Buczyna Szprotawska”.

Fragment rezerwatu „Buczyna Szprotawska”

Fragment rezerwatu „Buczyna Szprotawska”
Fot. Andrzej Kepel

Mimo, iż granice rezerwatu nie są zbyt dobrze oznakowane, nie sposób się pomylić. Nagle, z dość monotonnego lasu sosnowego, wchodzimy do zielonego, pełnego ptasiego śpiewu raju. Od czasu do czasu przez świergot skrzydlatego drobiazgu przedrze się przenikliwy głos dudka lub dzięcioła czarnego. Nasz wzrok przykuwają wyrastające z miękkiego, zielonego kobierca ogromne pnie. Niewprawne oko nie rozpozna gatunku drzewa, do którego należą. Przyzwyczailiśmy się, że widywane przez nas buki mają pnie o średnicy do kilkudziesięciu centymetrów, pokryte gładką, jakby nieco srebrzystą korą. Tymczasem otaczające nas, biegnące ku niebu kolumny o niemal dwumetrowej średnicy, są z zewnątrz grubo spękane, gęsto porośnięte różnymi gatunkami porostów. Niewiele też pomoże, jeśli spojrzymy do góry. Możemy co najwyżej dostać zawrotu głowy. Pnie biegną prosto ku niebu, a korony rozpoczynają się na niebotycznej wysokości. Bez silnej lornetki, nie dojrzymy z ziemi kształtu liści. Odpowiedź znajdziemy łatwiej na ziemi. Suche, pogięte, zeszłoroczne liście, a przede wszystkim charakterystyczne orzeszki, należą niewątpliwie do przedstawiciela leśnej arystokracji - BUKA.

Rzeczywiście, znajdujemy się w lesie, w którym królują olbrzymie, stare buki. Ich wiek ocenia się na ponad sto sześćdziesiąt lat! Rosnące tu też gdzieniegdzie dęby czy lipy dorównują swym sąsiadom wiekiem i rozmiarami.

Choć miejscami znacznie przerzedzony, las zachował jeszcze dużo uroku

Choć miejscami znacznie przerzedzony, las zachował jeszcze dużo uroku
Fot. Andrzej Kepel

Właśnie aby chronić te wspaniałe drzewa, utworzono tu w latach sześćdziesiątych rezerwat o powierzchni ponad 150 hektarów.

Nie tylko drzewa, lecz również sporo mniejszych, rosnących w runie roślin może spowodować u botanika szybsze bicie serca. Wiele z nich, to gatunki chronione. Także zoologowie znajdą tu coś dla siebie. O wielkiej różnorodności ptaków już wspominałem. Teraz proponuję jeszcze raz przyjrzeć się uważnie owym leżącym na ziemi orzeszkom, zwanym bukwią. Niektóre z nich są w charakterystyczny sposób ponadgryzane. Jest to ślad żerowania niewielkiego, nadrzewnego gryzonia - popielicy (zobacz: O popielicy słów kilka...).

Obecność na tym terenie popielic stwierdzono już w latach pięćdziesiątych. Nie przykładano jednak wówczas większej wagi do tego faktu i wkrótce informacja ta poszła w zapomnienie. Badania prowadzone ostatnio przez członka naszego towarzystwa - Mirosława Jurczyszyna potwierdziły, iż w rezerwacie wciąż żyje spora ich populacja. Warto podkreślić, że jest to ostatnie w Zachodniej Polsce zachowane stanowisko tych ginących zwierząt. Jednocześnie ich liczebność oraz obszar lasu bukowego, z którym związana jest ich egzystencja, są wystarczająco duże aby zapewnić im przetrwanie, a w przyszłości być może ponowne rozprzestrzenienie na inne tereny. Fakt ten dostarcza o wiele ważniejszego argumentu na rzecz ochrony rezerwatu „Buczyna Szprotawska” niż wszystkie pozostałe razem wzięte.

Niestety, gdy wejdziemy w głąb rezerwatu, zachwyt szybko ustępuje zdziwieniu a wkrótce przygnębieniu. Pierwszą, dość nietypową dla rezerwatu rzeczą, na którą się napotykamy, są sterty pociętego i poukładanego w równe stosy drewna. Nieco dalej, przy drodze leżą, jeszcze nie pocięte, pnie olbrzymich buków. Teren wokół zryty jest kołami najcięższych ciągników, których trzeba było użyć, aby wywlec ścięte kolosy z głębi lasu. Co tu się dzieje?

Ścięte pnie i stosy równo poukładanego drewna, to widok którego nie powinniśmy tu spotkać

Ścięte pnie i stosy równo poukładanego drewna, to widok którego nie powinniśmy tu spotkać
Fot. Andrzej Kepel

Zanim na to odpowiemy, trzeba zaznaczyć, że nie jest to rezerwat ścisły, w którym niedopuszczalna byłaby wszelka ludzka ingerencja, lecz częściowy.

Dozwolone jest więc w nim prowadzenie ograniczonej działalności gospodarczej, zapewniającej zachowanie walorów obiektu. Jej zakres, rozmiar i rozkład w czasie ustalany jest w dziesięcioletnim planie urządzania lasu, zwanym operatem.

W dobie pełnego samofinansowania, posiadanie na swoim terenie rezerwatu częściowego stało się dla nadleśnictw dość kłopotliwym ciężarem. Zalecane przez operaty zabiegi pielęgnacyjne sporo kosztują. Jednocześnie wszelkie dochody można z tych terenów uzyskiwać jedynie przy okazji owej pielęgnacji. Nic więc dziwnego, że daje się zauważyć w wielu obiektach tendencję do „pełnego” wykorzystywania cięć sanitarnych i odnowień.

Na terenie rezerwatu „Buczyna Szprotawska” przez cały czas prowadzi się cięcia sanitarne. Ich celem jest usunięcie martwych drzew, mogących być źródłem chorób i szkodników. Niestety, aby udało się sprzedać uzyskane tą drogą drewno - cięcie często przeprowadza się, gdy drzewo jest jeszcze żywe, a obumarła jedynie jego część. Można więc zobaczyć powalone olbrzymie buki, które miały dość żywych konarów, aby jeszcze przez wiele lat pełnić niezwykle ważną funkcję utrzymywania różnorodności przyrodniczej w rezerwacie. To właśnie takie drzewa są siedliskiem wielu gatunków owadów, to w ich dziuplach gniazduje wiele ptasich rodzin, to w nich wreszcie znajdują schronienia popielice. Poniesionej przez przyrodę straty nie zrównoważy kiepski zysk ze sprzedaży pozaklasowego drewna z przeznaczeniem na opał.

Niestety nad rezerwatem zawisła obecnie o wiele poważniejsza groźba niż cięcia sanitarne. Operat zaleca odmłodzenie drzewostanu. Na czym ono polega? Na części terenu zastosowano już tak zwaną rębnię gniazdową. Polega ona na wycięciu „dziur” w zwartym drzewostanie i doprowadzeniu do obsiania ich bukiem. W miarę wzrostu młodych drzew, gniazda te byłyby powiększane aż do całkowitego wyparcia starodrzewia. Na dodatek niektóre z utworzonych gniazd są zbyt duże, i z powodu braku osłony, zamiast buków rosną tam inne, bardziej światłolubne gatunki. Na większości terenu rezerwatu postanowiono jednak zastosować rębnię częściową. W pierwszym, już zrealizowanym etapie doprowadza się do zmniejszenia zwartości drzewostanu. W powstałych po wycięciu pojedynczych drzew lukach rosną młode buczki. Po kilku latach przeprowadza się drugą rębnię, w której wyniku pozostaje jedynie około 30% starych drzew. Realizacja tego drugiego etapu była początkowo planowana na ubiegłą zimę. Na szczęście przesunięto ją na kolejny, tak zwany, rok nasienny, który może nastąpić za dwa - trzy lata. Gdy młode buki osiągnęłyby wiek około 30 lat, ścięto by resztę wiekowych olbrzymów. Mielibyśmy wtenczas w rezerwacie młodnik, który musiałby rosnąć jeszcze dalsze 30 - 40 lat, zanim drzewa zaczęłyby wytwarzać bukiew, tak niezbędną do życia popielic i wielu innych zwierząt.

Popielice nie doczekałyby jednak wycięcia ostatnich starych drzew. Są one przystosowane do życia w koronach. Gdy drzewa są na tyle przerzedzone, że korony nie stykają się ze sobą - środowisko przestaje być dla popielic sprzyjające. Ponieważ w pobliżu nie ma innych potencjalnych siedlisk - zwierzęta te musiałyby na tym obszarze wyginąć. Rezerwat opuściłoby również wiele gatunków ptaków.

W wielu miejscach ściółka leśna została całkowicie rozryta przez ciągniki

W wielu miejscach ściółka leśna została całkowicie rozryta przez ciągniki
Fot. Andrzej Kepel

Tablica informacyjna

Tablica informacyjna
Fot. Andrzej Kepel

Te pocięte buki mogły jeszcze rosnąć wiele lat, dając schronienie różnym zwierzętom

Te pocięte buki mogły jeszcze rosnąć wiele lat, dając schronienie różnym zwierzętom
Fot. Andrzej Kepel

Podsumowując, planuje się zamienić w najbliższym czasie ostatni fragment wspaniałej, starej buczyny, w zwyczajny młodnik - dobrze jeśli bukowy. Wszelkie przyczyny utworzenia rezerwatu przestaną istnieć i będziemy mieli do czynienia ze zwykłym, objętym gospodarką lasem.

Nie mamy zamiaru tracić sił i czasu na dochodzenie kto i dlaczego zadecydował o zagładzie rezerwatu. Po prostu mamy zamiar do tego nie dopuścić! Ciągle nie jest za późno, aby uratować ten niezwykle cenny obiekt. Wciąż jeszcze stanowi on dogodne miejsce bytowania popielic i innych cennych gatunków zwierząt i roślin. Poczynione do tej pory cięcia mogą przyczynić się do urozmaicenia struktury wiekowej drzewostanów, co może zapoczątkować naturalny cykl odnawiania się lasu. Warunkiem jest natychmiastowe zaprzestanie dalszej działalności gospodarczej w rezerwacie. Można tego dokonać na dwa sposoby. Pierwszy, to zmiana kwalifikacji całego rezerwatu z częściowego w ścisły. Druga możliwość to zmiana operatu. Mógłby on zezwalać jedynie na najbardziej niezbędne zabiegi sanitarne, obejmując jednak ochroną drzewa dziuplaste. Do pomyślenia jest również wersja mieszana, zakładająca objęcie ochroną ścisłą jedynie najcenniejszych części rezerwatu. Aby wybrać optymalną wersję, konieczne są szczegółowe badania przyrodnicze.

Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra” pragnie podjąć akcję ratowania rezerwatu. Jednak do tego, tak jak przy realizacji wszelkich przedsięwzięć potrzebne są co najmniej trzy rzeczy: ludzie chętni do pracy, środki umożliwiające działanie oraz życzliwość i współpraca osób odpowiedzialnych za podjęcie decyzji.

Jak dotąd, spotkaliśmy się z życzliwym przyjęciem i pomocą w nadleśnictwie. Mamy nadzieję, że podobnie jak w przypadku rezerwatu „Meteoryt Morasko”, naszym niejako naturalnym sojusznikiem będzie Wojewódzki Konserwator Przyrody. Jeśli zaś chodzi o ludzi i środki - zastanów się - może i TY mógłbyś się jakoś włączyć?

„Buczyna Szprotawska” nie może zginąć!

Andrzej Kepel

Wybór numeru

Aktualny numer: 1-2/2019

Aktualny numer