Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra”
 

Leśna mandala, czyli rok kontemplacji natury

Przez lupę całe pole mojego widzenia wypełnia głowa ślimaka – wspaniała rzeźba...

„Przez lupę całe pole mojego widzenia wypełnia głowa ślimaka – wspaniała rzeźba...”
Fot. Maciej Pietrzak

Od jakiegoś czasu odnoszę wrażenie, że im mniej nie tylko „ochrony”, ale i „środowiska” w Ministerstwie Środowiska oraz w polityce rządzących, tym więcej popularno-naukowych książek przyrodniczych można znaleźć na półkach księgarni. Nie potrafię tego odczucia poprzeć żadnymi dowodami bądź liczbami, ale sądząc po stanie własnego konta bankowego i coraz bardziej przeciążonych półkach domowej biblioteczki, wartościowe pod względem merytorycznym i wciągające dzięki pisarskim umiejętnościom autorów nowe pozycje wydawnicze tego rodzaju można kupować z regularnością nawet kilku tytułów miesięcznie. Pośród nich z pewnością na uwagę zasługuje książka Davida Haskella Ukryte życie lasu. Rok podglądania natury, która polską premierę miała w maju 2017 roku. Tytuł doskonale oddaje zawartość książki – to swego rodzaju sprawozdanie z roku pilnego obserwowania niewielkiego kawałka górskiego lasu w amerykańskim stanie Tennessee. Wiele o stylu, w jakim napisana jest książka, o jej zawartości i zamyśle autora mówi przytoczony w przedmowie urywek wiersza Williama Blake’a Wyrocznie niewinności: „Zobaczyć świat w ziarenku piasku, Niebiosa w jednym kwiecie z lasu”.


Więcej w drukowanym wydaniu SALAMANDRY...

Aleksander Dorda
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Rodzinny jak wilk

Niewielu z was miało zapewne okazję widzieć wilka. Zwierzę to znane jest większości ludzi głównie z bajkowych opowieści i ilustracji. Na pewno pamiętacie baśnie spisane przez braci Grimm: „O wilku i siedmiu koźlątkach”, „Wilk i trzy świnki” czy „Czerwony Kapturek”? Albo kreskówkę „Wilk i zając”? Jak sądzicie, czy prawdziwe wilki są podobne do tych mało sympatycznych postaci z bajek?

rys. Katarzyna Bajerowicz

rys. Katarzyna Bajerowicz

Wilki to niezwykle rodzinne zwierzęta. Wilcza rodzina nazywana jest watahą. Tworzą ją, tak jak w jej ludzkim odpowiedniku, mama, tata i dzieci, czyli samiec, samica i ich potomstwo w wieku od roku do 3 lat. Wataha liczy zazwyczaj od pięciu do ośmiu osobników. Starsze wilki opuszczają rodzinę, aby znaleźć partnera z innej watahy i założyć nowe stado.

W wilczej rodzinie panuje ład i porządek. Najważniejsi są rodzice. To oni pracują: polują, oznaczają granice swego terytorium i podejmują decyzje. Mają też przywileje: pierwsi jedzą po udanym polowaniu i mają wyłączne prawo do rozmnażania się. Pozostali członkowie watahy zawsze podporządkowują się parze najważniejszych wilków. Poza tym mają również swoje obowiązki. Pełnią np. funkcję stróżów, zwiadowców lub nianiek. Strażnicy pilnują bezpieczeństwa watahy przy norze lub w miejscach odpoczynku. Zwiadowcy dokonują rozeznania terenu, poszukując np. pokarmu. A co robią niańki?

Wiosną najważniejsza, czyli dominująca samica wybiera miejsce, w którym urodzi młode. Najczęściej jest ono oddalone od dróg, mało dostępne, a dzięki temu bezpieczne. Przyszła matka wykopuje przestronną norę lub zakłada legowisko np. pod okapem gęstych i niskich gałęzi drzewa. Małe wilczki są na początku ślepe i nieporadne. Wilczyca nie odstępuje ich wtedy ani na krok, a jedzenie dostarcza jej samiec. Kiedy szczenięta stają się bardziej samodzielne, wilczyca powraca do wcześniejszego trybu życia. Wówczas opiekę nad maluchami przejmuje któreś ze starszego rodzeństwa, odgrywając rolę niańki. Szczeniaki rosną bardzo szybko i są niezwykle łakome. Na szczęście obowiązek ich karmienia spoczywa na wszystkich członkach stada. Głodne wilczki oblizują, trącają lub lekko chwytają zębami pyski starszych wilków, prosząc je w ten sposób o jedzenie. Takie zachowanie prowokuje opiekunów do zwracania części nadtrawionego pokarmu, który jest zjadany przez szczenięta. Najmłodsi są bardzo ważni. Dlatego w okresie niedostatku pokarmu to właśnie oni oraz para rodzicielska mają pierwszeństwo przy stole.

Wilki świetnie się ze sobą dogadują. Robią to dosłownie: piszcząc, skomląc, warcząc i wyjąc. Pierwsze z dźwięków to ciche rozmowy rodzinne. W ten sposób poszczególni członkowie stada przekazują sobie niezbędne informacje. Z kolei wycie słyszalne jest z daleka. Wilki wyją z kilku powodów, np. by zwołać poszczególne osobniki na wspólne polowanie lub ucztę, albo by oznajmić swoim pobratymcom z innych rodzin: Halo, tutaj mieszkamy my, to nasze terytorium. Można też powiedzieć, że wilki po prostu lubią wspólne wycie, które bardzo je do siebie zbliża.

Wilki porozumiewają się między sobą również za pomocą gestów. Mogą pokazywać zęby, marszczyć nos, stroszyć sierść na karku, stawiać lub kłaść po sobie uszy, podkulić lub wyprostować ogon. Czasami kładą się na plecach i pokazują brzuch. Kolejnym sposobem komunikacji jest pozostawianie śladów zapachowych: wilki obsikują ważne dla nich punkty, tak samo jak robią to ich krewniacy, nasi domowi pupile – psy. Sygnałem zapachowym mogą być też wilcze kupy lub woń pozostawiana na ścieżce, w miejscu drapania ziemi.

Mam nadzieję, że wilki, o których tu opowiadałam, nie będą wam się już kojarzyły z pożerającym babcię stworem z „Czerwonego Kapturka”. Może kiedyś uda się wam zobaczyć prawdziwego wilka, choć nie jest to wcale takie proste. Bo choć w Polsce wilków jest coraz więcej, to są to zwierzęta niezwykle płochliwe i stroniące od ludzi.

UWAGA – KONKURS!

Na pewno nie raz słyszeliście bajkę, w której jednym z bohaterów jest wilk. Większość z tych opowieści przedstawia to zwierzę jako groźne i co tu dużo mówić – mało miłe. Spróbujcie znaleźć bajkę, w której wilk będzie postacią pozytywną – życzliwą, dobrą i sympatyczną. Tytuły bajek nadsyłajcie na adres naszej redakcji. Jeśli nie znajdziecie żadnej opowieści o dobrym wilku, to może sami ją wymyślicie? Poproście rodziców o pomoc, również w jej spisaniu i przesłaniu do nas. Najpiękniejsze opublikujemy, a ich autorzy otrzymają od nas również nagrody książkowe.

Magda Mądrawska-Okołów
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Nie taki wilk straszny

„Nigdy nie atakowały tak blisko zabudowań”, „Wilki podchodzą pod domy”, „Wataha wilków atakuje na Pomorzu!”, „Wilki nękają mieszkańców i pożerają psy, dzieci boją się wychodzić”, „Wilki podchodzą coraz bliżej ludzi”, „Wilk atakuje w biały dzień”, „Wilków jest coraz więcej, obserwują mieszkańców”, „Rośnie liczba ataków wilków”, „Wilki znów zaatakowały we wsi” – to tylko próbka nagłówków internetowych. „Nie wiem, jak się obronić przed tymi bestiami” – popularna gazeta cytuje zachodniopomorskiego hodowcę krów. „Ludzie się boją, przestali do lasu chodzić, lepiej pilnują małych dzieci” – relacjonuje sołtys jednej z bieszczadzkich wsi. Obraz, który się wyłania z prasy, może mrozić krew w żyłach – czyżby wilków w Polsce rzeczywiście było aż tak dużo? Czy rzeczywiście zagrażają ludziom? Wskazywać na to mogą również niektóre komentarze pod artykułami. Z badań naukowców wynika coś zupełnie innego, jednak opinia publiczna nie zawsze chce przyjąć do wiadomości płynące z nich wnioski. Czy rzeczywiście wilk jawi nam się jako krwiożercza bestia, szkodnik, którego trzeba jak najszybciej wytępić? Czy taki obraz przekazujemy naszym dzieciom?

Fot. Pixabay

Żeby to sprawdzić, postanowiłam... znów zajrzeć do Internetu, a dokładniej – przeprowadzić ankietę internetową. Oczywiście trudno w ten sposób zebrać pełne dane na temat społecznego odbioru wilków, dlatego skupiłam się tylko na części populacji. W ankiecie wzięli udział rodzice dzieci w wieku szkolnym – głównie kobiety (90%) w wieku 25–50 lat, wykształcone, z dużych miast, korzystające na co dzień z Internetu, w tym mediów społecznościowych. Większość z nich widziała wilka tylko w ogrodzie zoologicznym, a do lasu chodzi raz na kilka tygodni lub rzadziej (tylko 34% bywa w lesie raz w tygodniu lub częściej). Jaki obraz wilka przekazuje swoim dzieciom pokolenie rodziców z Facebooka?

Prawie 50% respondentów było przekonanych, że w ich okolicy wilków nie ma, kolejne 21% uznało, że nie ma na ten temat wiedzy. Bo wilków, wbrew alarmującym doniesieniom mediów, rzeczywiście w Polsce jest niewiele – około 1300 osobników. Oznacza to, że na jednego wilka przypada prawie 30 tysięcy ludzi – tyle mieszkańców ma średnie miasteczko. Jeśli spojrzymy na mapę występowania wilka w Polsce, stworzoną w 2016 roku przez Stowarzyszenie dla Natury „Wilk”, to zobaczymy mozaikę mniejszych i większych plam. Wilki występują w całych Karpatach i Górach Świętokrzyskich, ale w Sudetach wciąż pojawiają się sporadycznie. Są obecne w większości kompleksów leśnych we wschodniej Polsce (Puszcza Solska, Sandomierska, Białowieska, Knyszyńska, Augustowska, Piska). Są w Kampinosie i w dużej części doliny Wisły. Jest ich już sporo w Polsce północnej i zachodniej, szczególnie na ziemi lubuskiej i Pomorzu Zachodnim. Ale wciąż na mapie rozmieszczenia wilka w Polsce jest wiele białych plam – niemal cała Polska południowo-zachodnia, środkowa, większość Wielkopolski czy Mazowsza to miejsca, gdzie wilków się nie spotyka. Oczywiście, sytuacja szarego drapieżnika jest dziś dużo lepsza niż pięćdziesiąt lat temu, kiedy wskutek masowego tępienia przez odstrzał, trucie czy zabijanie szczeniąt liczba wilków w Polsce spadła poniżej stu, czy nawet kilkanaście lat temu, kiedy w ogólnopolskiej inwentaryzacji stwierdzono ich około pięciuset. Jeszcze w latach 70. XX wieku za zabijanie wilków, w tym również trucie i wybieranie szczeniąt z nor, wypłacano wysokie nagrody. Dziś nikt legalnie wilków nie zabija, ale często padają one ofiarą kłusowników. W listopadzie 2017 roku w Węgorzewie przy granicy Polski i Obwodu Kaliningradzkiego straż graniczna znalazła we wnykach samca wilka złapanego w pętlę z drutu. Na szczęście „Pogranicznika” udało się uratować. Wilki bywają też nielegalnie strzelane, czasem „przez pomyłkę” – w ostatnich latach kilkukrotnie myśliwi tłumaczyli śmierć wilków na polowaniu... pomyleniem go z dzikiem czy jenotem. Poważnym zagrożeniem dla wilków jest rozbudowana sieć drogowa – zwierzęta giną pod kołami samochodów. Tymczasem śmierć nawet jednego wilka z pary rodzicielskiej może mieć zgubny wpływ na całą grupę rodzinną, szczególnie na pozostawione bez opieki młode


Małe wilczki otwierają oczy po 12–15 dniach
Fot. Cezary Korkosz

Maluchy w pierwszych tygodniach życia żywią się mlekiem mamy, potem dostają również przeżute i częściowo strawione przez dorosłe osobniki mięso. Aby skłonić matkę do zwymiotowania posiłku, liżą ją po pysku
Fot. Cezary Korkosz

Jaki jest wilk? Dziki, piękny, inteligentny, silny i wolny. Takie określenia najczęściej wybierali respondenci ankiety, zapytani o cechy, z jakimi kojarzą im się te drapieżniki. Wygląda na to, że mimo baśni o Czerwonym Kapturku czy mrożącej krew w żyłach historii z „Akademii Pana Kleksa”, która nawet miłośnikom wilków może śnić się po nocach, zwierzę to nie ma już aż tak złej sławy – przynajmniej w miejskiej, wykształconej części społeczeństwa. Wilk jest też rodzinny, opiekuńczy, niezależny, dumny, odważny i drapieżny – takie określenia wybierano w drugiej kolejności. Oznacza to, że wzrasta wiedza na temat biologii wilków – zwierząt stadnych, żyjących w grupach rodzinnych, opiekujących się troskliwie swoimi szczeniętami. Zdecydowanie w mniejszości znalazły się określenia pejoratywne, takie jak zły, tchórzliwy, szkodliwy czy okrutny. Nikt nie zaznaczył, że wilk jest brzydki. Może dlatego, że wiedzę na temat wyglądu tych zwierząt czerpiemy już nie z przerysowanych wizerunków w książkach dla dzieci, nie z wyobraźni podsycanej krwawymi opowieściami, ale z powszechnie dostępnych fotografii?

Bo wilk naprawdę jest piękny – trudno temu zaprzeczyć. Choć jego pełna polska nazwa brzmi wilk szary, wilcza sierść może przybierać różne barwy – od białej, przez różne odcienie szarości, często z domieszką brązów czy rudości, aż po niemal czarną, choć w populacji europejskiej zróżnicowanie umaszczenia nie jest aż tak duże. Różne mogą być też kolory wilczych oczu, w odcieniach szarego, żółtego, pomarańczowego, brązowego czy zielonego, jednak w odróżnieniu od psich nie bywają niebieskie. Nie zdarza się też u wilków heterochromia, czyli różne zabarwienie tęczówek. Wilk jest dużym zwierzęciem – samce mogą osiągać długość 100–130 cm i ważyć 30–60 kg. Tropy wilka są również duże, ich długość wynosi od 10 do 13,7 cm, a szerokość 8–10 cm. I choć zdarzają się psy większe od wilków, to zaawansowany tropiciel potrafi rozpoznać charakterystyczny układ wilczych tropów. Wilki poruszają się stępa, kłusem i galopem, a prędkość, jaką potrafią rozwinąć na krótkim dystansie, to 60 km/h. Zwykle jednak wędrują niespiesznie w tempie szybkiego marszu, przechodząc dziennie około 20 km, choć odnotowano przypadki, kiedy zwierzęta te pokonywały nawet 160 km na dobę. W kwietniu 2009 roku w okolicy Mużakowa (Bad Muskau) w Niemczech oznakowano telemetrycznie trzy młode wilki, z których jeden – nazwany przez naukowców Alan – przez pół roku przewędrował ponad 1500 km, odwiedzając Polskę, Litwę i Białoruś, przepływając przez Wisłę, przechodząc w kilku miejscach nad autostradami... Ślad po Alanie zaginął, ale jego wędrówka pokazuje, że wilki mogą przemieszczać się na naprawdę duże odległości, szukając odpowiednich miejsc do życia. Sporo po drodze ryzykują...


Wilki poruszają się stępem, kłusem lub galopem
Fot. Tomasz Ogrodowczyk

Przy identyfikowaniu tropów ważne są nie tylko ich wielkość i kształt, ale też odległość między nimi i rozmieszczenie
Fot. Antoni Kasprzak

Ponad 70% ankietowanych poszłoby z dzieckiem na spacer do lasu, w którym żyją wilki, choć tylko niecałe 40% chciałoby je na spacerze spotkać. Gdyby podobną ankietę przeprowadzić wśród wilków, zapewne miałyby one jeszcze mniejszą chęć na spotkanie z ludźmi. Wilki, przez setki, a może tysiące lat tępione, zabijane i straszone, panicznie boją się ludzi i unikają ich, jak tylko mogą. Doskonale wyostrzone zmysły pozwalają im w porę nas usłyszeć, zauważyć, a przede wszystkim wyczuć – i oddalić się czym prędzej... To dlatego nawet w lasach, w których wilki występują, spotkania z nimi zdarzają się tak rzadko – czasem pewnie przechodzimy całkiem blisko zwierzęcia, które przyczaja się i tkwi nieruchomo w leśnym gąszczu, byle nie zauważył go odwieczny prześladowca. Zdarza się jednak, że wilki atakują zwierzęta gospodarskie – według danych Stowarzyszenia dla Natury „Wilk” rocznie drapieżniki te zabijają w Polsce około 600 zwierząt gospodarskich, najczęściej owce, kozy, bydło, rzadziej konie i psy, zdarzają się też ataki na hodowane daniele, muflony czy jelenie. Jest to zaledwie 0,002% stanu krów i 0,06% stanu owiec w Polsce. Najczęściej ataki te są skutkiem niewłaściwej ochrony zwierząt i braku odpowiednich zabezpieczeń przed wilkami, takich jak specjalne ogrodzenia, fladry czy psy pasterskie. Zdarza się, że w atakach na zwierzęta gospodarskie specjalizują się konkretne osobniki. Na przyzwyczajenie zwierząt dzikich do zapachu i smaku zwierząt gospodarskich może wpływać m.in. wykładanie padliny krów czy owiec przy ambonach i czatowniach. Wilki nie są jednak zagrożeniem dla ludzi ani nie przyczyniają się do realnych strat gospodarczych. Ich naturalnym pożywieniem są jelenie, sarny, dziki i łosie, a także drobne zwierzęta, takie jak: gryzonie, zające, borsuki, bobry, ptaki i bezkręgowce. Dietę uzupełniają owocami i ziołami.


Futro wilków doskonale chroni je przed zimnem i wilgocią
Fot. Antoni Kasprzak

U wilków, podobnie jak u ludzi, emocje malują się na „twarzy”. Zadowolony wilk ma otwarty pysk z luźno wiszącym językiem i uszami ustawionymi do przodu
Fot. Tomasz Ogrodowczyk

Tymczasem w ostatnich latach, a szczególnie gorąco w ostatnich miesiącach powraca w Polsce dyskusja nad wprowadzeniem legalnych polowań na te piękne drapieżniki... Niektórzy myśliwi uzasadniają tezę „wilków jest za dużo” tym, że... zmniejsza się liczba saren i jeleni, a przez to trzeba ograniczyć polowania na nie lub nawet je wstrzymać. A po co właściwie polować na sarny i jelenie? No cóż, jednym z argumentów jest założenie, że ich także jest „za dużo” i przyczyniają się do szkód w uprawach rolnych i leśnych. To, w jaki sposób dziś patrzymy na dynamikę liczebności drapieżników i kopytnych, jest więc zależne również od tego, jak widzimy rolę łowiectwa. Jeśli myśliwi tylko zastępują w przekształconym ekosystemie drapieżniki, których jest za mało, to przywrócenie regulacyjnej i selekcyjnej roli wilków powinno być postrzegane jako zjawisko pozytywne, pozwalające na ograniczenie polowań – trzeba tylko dokonać odpowiednich modyfikacji w planach pozyskania zwierzyny. Jeżeli jednak wciąż będziemy postrzegać wilka jako konkurencję dla człowieka, który chce zabijać dla zysku, dla sportu, dla tradycji – bo przecież nie z głodu – wtedy rzeczywiście może się wydawać, że wilków jest dużo i zagrażają „naszym” zasobom saren, dzików czy jeleni, które nam się należą jako panom stworzenia... Ale czy wtedy nie będzie hipokryzją opowiadanie o łowiectwie jako działalności niezbędnej, koniecznej i pożytecznej?


Wilcze dzieci spędzają mnóstwo czasu na wspólnej zabawie
Fot. Lech Jędras

Młode wilki zaczynają polować z rodzicami po zmianie zębów na stałe
Fot. Antoni Kasprzak

Tak, są w Polsce miejsca, gdzie ludzie boją się wilków. Lęk podsycany jest przez media, przez lokalnych hodowców, którzy chcą uniknąć strat i chętnie pozbyliby się drapieżników jak za starych dobrych czasów, przez niektórych myśliwych, którzy widzą w wilkach wrogów i konkurencję. Atmosferę dodatkowo podgrzewają krążące po Internecie filmiki dużych grup wilków nagranych rzekomo niedawno przez fotopułapkę pod Zieloną Górą czy na Pomorzu, które w rzeczywistości okazują się materiałami sprzed lat, z Białowieży czy nawet z innego kontynentu... Człowiek wciąż jest wrogiem wilków, a wilki słusznie się ludzi boją. Jednak nawet wobec dyskusji o wprowadzeniu odstrzału, który – miejmy nadzieję – nigdy nie dojdzie do skutku, sytuacja jest przecież dużo korzystniejsza dla wilków niż jeszcze kilkadziesiąt czy kilkanaście lat temu. Wilków przybywa, ale przybywa też ich przyjaciół. Na spotkaniach promujących książkę Adama Wajraka „Wilki” sale pękały w szwach i to wcale nie od oburzonych hodowców z widłami, ale od dzieciaków zafascynowanych tymi pięknymi zwierzętami i dziką przyrodą. Coraz więcej ludzi kocha wilki i marzy o spotkaniu z nimi. Ja również.

Możliwe jednak, że rośnie nowy mit. Wśród najmniej popularnych zwierząt, które respondenci chcieliby spotkać na spacerze z dzieckiem, obok dyżurnej już na podium żmii oraz dzika znalazł się... szakal.

Marta Jermaczek-Sitak
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Klub Przyrodników

Salamanderka

rys. Sławomir Kiełbus, www.kielbus.pl


Więcej w drukowanym wydaniu SALAMANDRY...



Potęga strachu kształtująca ekosystemy

W wilczych grupach rodzinnych w warunkach europejskich poluje głównie para rozrodcza

W wilczych grupach rodzinnych w warunkach europejskich poluje głównie para rozrodcza
Fot. Fabien Bruggmann

Zwierzęta, aby przeżyć, muszą polować na inne zwierzęta lub zjadać rośliny. Dlatego wszystkie organizmy są w dużym stopniu narażone na pożarcie albo muszą pożerać inne. Od milionów lat trwa więc wyścig o to, by przetrwać. Drapieżniki udoskonalają się w chwytaniu swoich ofiar, te natomiast stosują sztukę uników, starając się nie zostać zjedzonym. Jednocześnie jednak same muszą pobierać wystarczająco dużo pokarmu, aby móc normalnie funkcjonować. Przystosowanie do unikania drapieżnictwa obejmuje więc cechy fizyczne oraz odpowiednie zachowanie.


Więcej w drukowanym wydaniu SALAMANDRY...

Andżelika Haidt
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Zakład Ekologii Lasu
Instytut Badawczy Leśnictwa

Wybór numeru

Aktualny numer: 1-2/2019

Aktualny numer