Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra”
 


CITES – trochę nowości

W czerwcu 2007 r., w Hadze, odbyła XIV Sesja Konferencji Stron Konwencji o Międzynarodowym Handlu Dzikimi Zwierzętami i Roślinami Gatunków Zagrożonych Wyginięciem (CITES). Podczas dwutygodniowych obrad państwa będące sygnatariuszami Konwencji podjęły kilka istotnych decyzji.

Wystąpienie delegacji Kenii w sprawie wprowadzenia dwudziestoletniego moratorium na handel kością słoniową

Wystąpienie delegacji Kenii w sprawie wprowadzenia dwudziestoletniego moratorium na handel kością słoniową
Fot. Borys Kala

Poza oficjalną delegacją (dwóch przedstawicieli Ministerstwa Środowiska), na posiedzeniu Polskę reprezentowali także trzej obserwatorzy i jeden gość z organizacji pozarządowych. Przedstawiciele PTOP „Salamandra” koordynowali udział 10-osobowej grupy z CEEWEB (sieci organizacji przyrodniczych z Europy Centralnej i Wschodniej), prowadzącej działania edukacyjne i lobbingowe, wspierające proprzyrodnicze decyzje Konferencji Stron. Podczas sesji przede wszystkim wspieraliśmy projekt objęcia ochroną CITES węgorza europejskiego oraz przekonywaliśmy o zagrożeniach płynących z pomysłu wyłączenia spod ochrony rysia rudego. Ogłosiliśmy też wyniki rocznego monitoringu handlu zagrożonymi gatunkami zwierząt w siedmiu krajach naszej części Europy.

Mimo że jak zawsze nie wszystkie zmiany przyjęte podczas Sesji są dobre dla przyrody i nie wszystkie dobre propozycje zostały przyjęte, jej ostateczne rezultaty* można uznać za korzystne. Spośród kilkudziesięciu decyzji i rezolucji na szczególną uwagę zasługują:

  • doprowadzenie do porozumienia wszystkich państw afrykańskich i przyjęcia decyzji, która co prawda dopuszcza sprzedaż państwowych zapasów kości słoniowej, zarejestrowanych przez państwa afrykańskie do końca ubiegłego roku, ale po zakończeniu tej sprzedaży wprowadza dziewięcioletni okres zakazu międzynarodowego handlu kością słoniową i wprowadzania jakichkolwiek wyjątków. Okres ten ma m.in. umożliwić „oczyszczenie rynku”, zapanowanie nad kłusownictwem oraz przeprowadzenie dokładnej oceny stanu poszczególnych populacji słoni w Afryce;
  • włączenie węgorza europejskiego do Załącznika II CITES;
  • odrzucenie amerykańskiej propozycji wyłączenia rysia rudego spod ochrony CITES, co mogłoby zagrozić innym gatunkom rysia (w tym euroazjatyckiemu), poprzez umożliwienie niekontrolowanego handlu rysimi skórami;
  • oficjalne dostrzeżenie specyfiki handlu internetowego chronionymi okazami i rozpoczęcie działań w kierunku zwiększenia skuteczności jego kontroli.

Andrzej Kepel

*) Szczegółowe informacje o przebiegu i rezultatach wszystkich sesji Konferencji Stron CITES można znaleźć w Internecie pod adresem www.cites.org.








Zielona żabka?

Rzekotka drzewna (Hyla arborea), bo o niej będzie tu mowa, nie tylko nie jest żabą, ale nie zawsze też jest zielona. Choć, podobnie jak żaba, jest płazem bezogonowym, to należy do zupełnie innej rodziny, a jej ubarwienie jest dość zmienne. Zdarzają się osobniki o kolorze cytrynowym, kremowym, szarym lub niemal czarnym. Barwa jej ciała może zależeć zarówno od czynników zewnętrznych, takich jak pogoda czy kolorystyka otoczenia, jak i wewnętrznych – kondycja zdrowotna itp. W terenie najczęściej jednak spotykamy osobniki we wszelkiego typu odcieniach zieleni. W przypadku rzekotki drzewnej jest to kolor jak najbardziej uzasadniony, gdyż, jak sama nazwa wskazuje, sporą część swego aktywnego życia spędza wśród zieleni drzew i krzewów. Jej zdolność poruszania się po gałęziach i liściach jest wśród naszych płazów wyjątkowa (zobacz: Królewna na zielonym liściu - Biuletyn 2/2001). Osobiście doświadczyłem kiedyś małej próbki możliwości pewnego samca rzekotki, kiedy to podczas nocnej sesji fotograficznej, której był głównym modelem, nagle straciłem obraz w wizjerze. Sądziłem, że to wina baterii w latarce, jednak po chwili okazało się, że to fotografowany obiekt skoczył w moim kierunku przyklejając się idealnie na samym środku soczewki obiektywu. Mogę więc potwierdzić opisywaną powszechnie sprawność rzekotki i niesamowitą wręcz przyczepność do podłoża... jakiekolwiek by ono było.

Rzekotki poza okresem godowym spędzają czas głównie wśród gałęzi drzew i krzewów
Fot. Tomasz Kasiak

Klasyczne, zielone ubarwienie ciała rzekotki pod wpływem pogody czy kondycji zdrowotnej może się zmieniać
Fot. Barbara i Cezary Ćwikowscy

Tej samej nocy dała mi się we znaki jeszcze jedna wyjątkowa właściwość tych płazów. Głos godowy samca jest niebywale donośny. Pojedynczego osobnika można usłyszeć nawet z odległości około dwóch kilometrów. Biorąc pod uwagę jego niewielkie rozmiary – maksymalnie do 5 cm – jest to wynik trudny do doścignięcia. Tak więc wspomnianej nocy miałem okazję przebywać w samym centrum małego, śródpolnego stawu, w którym godowało ok. 50 samców. Zajęty obserwacjami nie zwracałem uwagi na otaczający mnie hałas, jednak gdy po powrocie do domu starałem się zasnąć, nie mogłem poradzić sobie z szumem i powtarzającym się rytmicznym „rekrekrek” w głowie. Podobne problemy miewałem dotychczas jedynie po baaaardzo głośnych koncertach...

Palce zakończone przylgami pomagają się poruszać nawet po gładkiej i śliskiej powierzchni

Palce zakończone przylgami pomagają się poruszać nawet po gładkiej i śliskiej powierzchni
Fot. Renata i Marek Kosińscy

Ale cóż się dziwić – głos jest ważnym orężem samców starających się o względy samic. Dźwięk wydobywający się z krtani wzmaga jeszcze wielki (w stosunku do ciała) rezonator. Samce starają się wzajemnie przekrzykiwać. Im więcej rywali, tym walka jest bardziej wyczerpująca. W czasie przeciągających się chwil ciszy, podczas krótkich przerw, narasta napięcie w oczekiwaniu na głos pierwszego, wyrywającego się przed szereg samca. Jeśli się tylko taki pojawi, pozostałe samce natychmiast odpowiadają mu na wyzwanie. Są często tak pochłonięte i podniecone tą rywalizacją, że nieraz reagują chórem na dźwięk traktora czy rozklekotanego roweru przejeżdżającego gdzieś w pobliżu.

Głos rzekotek można także usłyszeć późnym latem czy nawet jesienią. Wówczas nie dochodzi on już znad stawu – jak wiosną, podczas pory godowej – lecz z krzewów lub drzew rosnących często w znacznej odległości od zbiornika godowego. Może to wprawić w zakłopotanie nawet przyrodnika, który w pierwszym odruchu zaczyna się zastanawiać, co to za ptak. Głos ten bywa na dodatek chrapliwy (nieraz piskliwy i skrzeczący), co sprawia dodatkowe trudności w jego rozpoznaniu.

Rzekotka drzewna należy do najbardziej lubianych przez nas płazów. Jest wyjątkowa pod każdym względem – wyglądu, biologii, ekologii. W pewien sposób jest też w naszej przyrodzie swoistą namiastką niezwykle barwnej grupy tropikalnych płazów nadrzewnych. Mimo że stwierdzenie „zielona żabka”, w stosunku do rzekotki, jest błędne, to chyba wolno nam spojrzeć na nie nieco przez palce, gdyż z pewnością oddaje pozytywne emocje i naszą sympatię dla tego gatunku.

Michał Stopczyński


Barwny świat chronionych grzybów

Gdzie i kiedy można spotkać grzyby objęte ochroną gatunkową? Wiosną czy jesienią? Na łące czy w lesie? A może w ogrodzie? Na ziemi czy wysoko na drzewach? Jak wyglądają? Czy wszystkie można jednoznacznie oznaczyć do gatunku? Aby odpowiedzieć sobie na te pytania, zapraszam na małą mikologiczną wyprawę.

W załączniku do rozporządzenia* w sprawie ochrony gatunkowej grzybów znajdziemy około 90 wielkoowocnikowych gatunków, których nie należy zrywać, przenosić, przechowywać, przewozić przez granicę, a przede wszystkim niszczyć ich siedlisk (zobacz: Grzyby – problemy ochrony - SALAMANDRA 1/2007). Żeby bliżej się im przyjrzeć, najlepiej zacząć poszukiwania od początku roku kalendarzowego, gdy całorocznych owocników niektórych gatunków nie skrywa zieleń.

Zima

Pniarek różowy rośnie na świerkach, m.in. w Puszczy Białowieskiej

Pniarek różowy rośnie na świerkach, m.in. w Puszczy Białowieskiej
Fot. Dariusz Karasiński

Przez cały rok możemy obserwować jeden z najrzadszych gatunków w Polsce i jednocześnie coraz rzadszy w Europie – pniarka (modrzewnika) lekarskiego (Fomitopsis (Laricifomes) officinalis). Jego jasnoszare, twarde, wieloletnie owocniki rozwijają się na sędziwych modrzewiach. Swoim kopytkowatym kształtem przypominają często spotykanego, niechronionego hubiaka pospolitego (Fomes fomentarius). Pniarek znany jest w Polsce z zaledwie pięciu rezerwatów, a liczba żywych owocników nie przekracza trzydziestu.

Drugim gatunkiem, którego owocniki możemy obserwować przez cały rok, jest pospolitszy pniarek różowy (Fomitopsis rosea). Jego charakterystyczne ciemnobrązowe owocniki o jaśniejszym brzegu i różowych porach wyrastają na drewnie świerków – przede wszystkim w górskich borach i Puszczy Białowieskiej.

Pozostałe gatunki chronione tworzą mniej trwałe owocniki. Niektóre z nich można obserwować zaledwie kilka dni, inne – kilka miesięcy.

Lista zagrożonych gatunków

Na najnowszej, wydanej w 2006 roku Czerwonej liście grzybów wielkoowocnikowych znajdują się 963 gatunki, które są zagrożone wyginięciem na terenie Polski. W stosunku do taksonów wymienionych na liście, a niepodlegających ochronie gatunkowej, obowiązuje wyłącznie art. 125 ustawy o ochronie przyrody, wprowadzający ogólny zakaz niszczenia bez przyczyny wszystkich roślin, grzybów i zwierząt. Jednak miejsca występowania gatunków z tej listy należałoby otaczać opieką i nie dopuszczać do ich przekształcania.

Przedwiośnie

Po stopnieniu śniegów na rozkładającym się drewnie drzew liściastych możemy spotkać czarkę austriacką

Po stopnieniu śniegów na rozkładającym się drewnie drzew liściastych możemy spotkać czarkę austriacką
Fot. Jolanta Kozak

Gdy pod koniec lutego lub w marcu topnieją śniegi i zaczyna mocniej przygrzewać słońce, zaczyna się pora roku nazywana przez przyrodników przedwiośniem (zobacz: Fenologiczne pory roku - Biuletyn 1/1997). Przyroda budzi się do życia, zaczyna kwitnąć leszczyna, przebiśniegi, przylaszczki. A grzyby? Trzeba mieć bardzo dużo szczęścia, żeby znaleźć owocniki jednego z najrzadszych w Polsce i jednocześnie najwcześniej pojawiających się gatunków – czareczki długotrzonkowej (Microstoma protracta), znanej z nielicznych, historycznych stanowisk, a w ostatnich latach znalezionej w Wielkopolskim Parku Narodowym. Trudno ją pomylić z innymi gatunkami. Owocnik składa się z kilku kieliszkowatych, jaskrawoczerwonych miseczek z płatowatym brzegiem, o średnicy do 2 cm. Miseczki mają wspólny, stosunkowo długi trzon, który wyrasta ze skleroty (organu przetrwalnikowego, zbudowanego ze zbitych ciasno strzępek grzybni), tworzącej się w sąsiedztwie zagrzebanego w ziemi, zmurszałego drewna. Owocniki czareczki wyrastają od stycznia do marca w lasach liściastych i mieszanych. Dużo częściej spotkać można okazalsze, ale też jaskrawoczerwone czarki austriackie (Sarcoscypha austriaca), do niedawna nieodróżniane od swojego bliźniaczo podobnego gatunku – czarki szkarłatnej (S. coccinea). Z powodu krótkiego, zagłębionego w podłożu trzonu wydaje się, że czarka rośnie na ziemi, ale jest to gatunek rozkładający martwe drewno, a gałęzie i resztki drewna często zagłębione są w podłożu. Spotkać ją można w lasach liściastych i w zaroślach, gdzie rośnie na drewnie olsz, wierzb, klonów, robinii i leszczyny (zobacz: Wiosenne grzybobranie - SALAMANDRA 1/2003 i Grzyby o nietypowych kształtach - SALAMANDRA 1/2004).

Czarka czarce nierówna

Prawie niemożliwe jest odróżnienie obu wymienionych w artykule gatunków czarek tylko po cechach widocznych gołym okiem. Różnią się one przede wszystkim cechami mikroskopowymi. Czarka szkarłatna jest ponadto dużo rzadziej spotykana od czarki austriackiej – rośnie zwykle na drewnie bukowym, dębowym i leszczynowym. Bardzo możliwe, że w Polsce występuje jeszcze jeden gatunek czarki – Sarcoscypha jurana – która wyrasta wyłącznie na drewnie lipowym.

Naparstniczka czeska znana jest z niewielu stanowisk w Polsce

Naparstniczka czeska znana jest z niewielu stanowisk w Polsce
Fot. Tomasz Krzyszczyk

Na przedwiośniu mogą już zacząć się pojawiać owocniki naparstniczki (smardzówki) czeskiej (Verpa (Ptychoverpa) bohemica). Znana z nielicznych stanowisk w Polsce, wykształca zupełnie inne od czarek owocniki. Składają się one z wyraźnego, jasnego trzonu i bardzo silnie pofałdowanej, jasnobrązowej główki o wolnych, odstających od trzonu brzegach, przyrośniętej do niego tylko w górnej części. Spotkamy ją głównie w żyznych, widnych lasach łęgowych, ale też w zaroślach, parkach i zaniedbanych ogrodach.

Pierwiośnie (wczesna wiosna)

Kwiecień i początek maja. Wokół nas robi się coraz bardziej kolorowo. Zakwitają pierwiosnki, w sadach kwitną drzewa owocowe, a w lesie czeremchy i borówki. To główny czas owocnikowania grzybów z rodziny smardzowatych. Oprócz smardzówki czeskiej, która zaczęła się pokazywać wcześniej, najłatwiej będzie nam znaleźć smardza stożkowatego (Morchella conica), o owocnikach składających się ze smukłej, stożkowatej główki z ciemnymi, czarniawymi żebrami i pionowo ułożonymi jamkowatymi zagłębieniami. Główka kontrastuje z jasnym, wąskim trzonem i w miejscu przyrastania do trzonu jest wyraźnie od niego szersza.

Smardz stożkowaty jest rzadko spotykany w naturalnych siedliskach, częściej można go znaleźć w ogrodach i na rabatach ściółkowanych korą
Fot. Tomasz Krzyszczyk

Smardz jadalny często wyrasta w sadach w sąsiedztwie drzew z rodziny różowatych
Fot. Krzysztof Kujawa

Często razem ze smardzem stożkowatym wyrastają owocniki bardzo podobnego (czasem niewyodrębnianego w osobny gatunek) smardza wyniosłego (Morchella elata). Odróżnić go można po krótkiej, stożkowatej główce przyrośniętej do trzonu, który jest prawie tak szeroki jak dolna część główki. W typowo wykształconym owocniku smardza stożkowatego główka jest dłuższa od trzonu, a u smardza wyniosłego wyraźnie krótsza.

Do wczesnowiosennych grzybów chronionych o najokazalszych owocnikach należy smardz jadalny (Morchella esculenta). Jego charakterystyczne owocniki o jasnym trzonie i bardzo silnie pofałdowanej, zazwyczaj miodowobrązowawej główce wyglądają jak zgnieciony plaster miodu rzucony na ziemię. Mogą czasem osiągać imponujące rozmiary – nawet 30 cm wysokości.

Na ziemi, wśród traw wyrasta krążkówka żyłkowana o charakterystycznym zapachu chloru

Na ziemi, wśród traw wyrasta krążkówka żyłkowana o charakterystycznym zapachu chloru
Fot. Tomasz Krzyszczyk

Od omówionych wyżej gatunków bardzo łatwo można odróżnić smardza (mitrówkę) półwolnego (Morchella gigas = Mitrophora semilibera). Jego krótka, żebrowana, szarobrązowa główka ma wyraźnie wolne brzegi, niezrośnięte z jasnym, białawym trzonem, na którym łatwo dostrzeżemy drobne, jasne ziarenka.

Kolejny przedstawiciel rodziny smardzowatych – naparstniczka stożkowata (Verpa conica) – jest nieco podobny do naparstniczki czeskiej i smardza półwolnego. Jej owocnik też składa się z jasnego trzonu i brązowej główki. Istotną cechą odróżniającą te trzy gatunki jest stopień pofałdowania główki. U naparstniczki stożkowatej główka jest prawie gładka i przypomina naparstek.

Omówione wyżej grzyby z rodziny smardzowatych spotyka się głównie w żyznych lasach liściastych (przede wszystkim łęgowych) i wilgotnych zaroślach, ale niektóre wyrastają też w zadrzewieniach przydrożnych i śródpolnych, sadach i ogrodach. Niektóre gatunki są cenione ze względów smakowych i w krajach, w których nie są objęte ochroną, zbiera się je do celów kulinarnych.

Naparstniczka stożkowata rośnie często w grupie z innymi pokrewnymi gatunkami
Fot. Tomasz Krzyszczyk

W żyznych lasach łęgowych wyrasta smardz (mitrówka) półwolny
Fot. Tomasz Krzyszczyk

Również w miejscach wilgotnych i żyznych, na ziemi lub silnie spróchniałym drewnie, pojawiają się czasem okazałe (do 20 cm średnicy) owocniki krążkówki żyłkowanej (Disciotis venosa). Są okrągłe, płasko rozpostarte, dwukolorowe – czekoladowobrązowe wewnątrz, a na zewnątrz jasne, białawe lub beżowe – z krótkim, krępym trzonem. Ich wewnętrzna powierzchnia jest najczęściej żyłkowato pomarszczona. Świeże owocniki krążkówki pachną wyraźnie chlorem. Możemy ją pomylić z podobnym wczesnowiosennym, brązowym, miseczkowatym niechronionym gatunkiem – krążkownicą wrębiastą (Discina ancilis) – o bardziej jednolitym, brązowym zabarwieniu owocnika i rosnącym zazwyczaj na drewnie.

Wiosna

Druga połowa maja i początek czerwca. Czas kwitnienia kasztanowców, bzów oraz chabrów bławatków. Na łąkach złocą się jaskry i różowieją storczyki. Wczesnowiosenne gatunki grzybów już skończyły owocnikowanie, zaczynają się natomiast pojawiać te, które będziemy mogli spotkać też w następnych, letnich i jesiennych miesiącach. W górach, na glebach wapiennych, można wypatrzyć okazałe, kilkunastocentymetrowe miseczki koronicy ozdobnej (Sarcosphaera coronaria), znanej z zaledwie kilku stanowisk na terenie Polski. Początkowo owocniki rozwijają się tuż pod powierzchnią gleby, ale dojrzewając rozpościerają się na jej powierzchni, pękając płatowato na brzegach. Charakterystyczny jest zarówno ich miseczkowato-gwiazdkowaty kształt, jak i lekko fioletowawy kolor.

Podobna do dużej piłki purchawica olbrzymia często tworzy grupy kilkunastu owocników

Podobna do dużej piłki purchawica olbrzymia często tworzy grupy kilkunastu owocników
Fot. Adriana Bogdanowska

Pod koniec maja, w sprzyjających warunkach, pokazują się pierwsze, okazałe owocniki najpospolitszego spośród chronionych gatunków – purchawicy olbrzymiej (Langermannia gigantea). Przy optymalnej aurze będą pojawiać się aż do jesieni, a dojrzałe, pełne brązowych zarodników, pozostaną do następnego sezonu. Jasne (białawe lub szarawe), kuliste owocniki wyglądają jak duże piłki. Wyrastają w żyznych wilgotnych lasach, ale częste są też na siedliskach przekształconych przez człowieka – w zaroślach, parkach, ogrodach, na łąkach, śmietniskach i przydrożach. Gdy rosną przy siedzibach ludzkich, najczęściej nie mają szans na dojrzenie, bo są bezmyślnie niszczone – kopane i rozdeptywane.

Połowa czerwca to początek wczesnego lata. Zaczynają się pokazywać owocniki kolejnych gatunków grzybów chronionych. Napiszę o nich w kolejnym numerze Salamandry.

Anna Kujawa

Jeśli spotkacie chroniony gatunek, sfotografujcie go i zawiadomcie o stanowisku właściciela gruntu oraz odpowiedniego wojewódzkiego konserwatora przyrody. Zgłoście też go do rejestru gatunków rzadkich i chronionych na www.bio-forum.pl.

*) Rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 9 lipca 2004 r. w sprawie gatunków dziko występujących grzybów objętych ochroną (Dz. U. z dnia 28 lipca 2004 r.).


Salamandra krokodylowa

Loy Krathong to jedno z ważniejszych świąt w Tajlandii. Odbywa się około drugiej połowy listopada, gdy księżyc osiągnie pełnię. Święto to stanowi okazję do podkreślenia znaczenia, jakie mają różne żywioły – przede wszystkim woda – dla mieszkańców Syjamu. Zasadnicze obchody odbywają się po zmroku i różnią się nieco regionalnie. Najpopularniejszym obyczajem w tym dniu jest puszczanie na wodę krathongów – przypominających nieco nasze wianki i obowiązkowo zaopatrzonych w zapaloną świeczkę. W niektórych regionach, zwłaszcza na północy, popularne jest też puszczanie „światełek do nieba” – pergaminowych balonów wypełnionych powietrzem rozgrzanym przez podwieszoną pod nimi lampkę.

Salamandry krokodylowe wyglądają nieco jak gumowe zabawki

Salamandry krokodylowe wyglądają nieco jak gumowe zabawki
Fot. Andrzej Kepel

W roku 2004 święto Loy Krathong spędziłem w górskim Parku Narodowym Doi Inthanon, obejmującym m.in. najwyższe góry Tajlandii. Na polu namiotowym było jedynie kilka tajskich rodzin. Gdy wieczorem obserwowałem, jak puszczają papierowe balony, moją uwagę zwrócił jakiś ruch pod stopami. Po ziemi powoli lazła... gumowa zabawka! Niemożliwe, aby żywe zwierzę tak wyglądało!

Tak naprawdę, to wydawało mi się, że rozpoznałem stwora od razu. Wszak wiedziałem, że tutaj występuje tylko jeden przedstawiciel rodziny salamandrowatych (Salamandridae) – Tylototriton verrucosus. Rodzaj Tylototriton to po polsku traszka krokodylowa lub salamandra krokodylowa. Spotyka się rozmaite nazwy nienaukowe gatunku występującego w Tajlandii. Najczęstsze to salamandra krokodylowa himalajska, birmańska lub czerwonoguza. Niegdyś płaz ten występował dość licznie w górach północnej Tajlandii. Niestety, ze względu na bardzo atrakcyjny wygląd zaczęto go intensywnie wyłapywać do hodowli terraryjnych na całym świecie. Szacuje się, że w szczytowym okresie, na początku lat 90., eksportowano z Tajlandii ponad 10 000 tych salamander rocznie, co doprowadziło do całkowitego wymarcia wielu lokalnych populacji i znaczącego przetrzebienia większości pozostałych. Co prawda obecnie płazy te są objęte w tym kraju ochroną prawną, jednak nadal na giełdy i do sklepów na całym świecie trafiają osobniki schwytane na wolności.

Biorąc pod uwagę rzadkość oraz skryty, nocny tryb życia tego płaza, to niespodziewane spotkanie bardzo mnie ucieszyło. Oczywiście zrobiłem mu kilka zdjęć. Dopiero po powrocie do Polski i uważnym obejrzeniu fotografii okazało się, że sprawa nie jest taka prosta. Systematyka salamander krokodylowych wciąż nie jest ostatecznie ustalona. Obecnie wyróżnia się osiem gatunków z tego rodzaju, przy czym jeden z nich – salamandra krokodylowa wietnamska (T. vietnamensis) – został opisany dopiero w roku 2005. Dziesięć lat wcześniej z prowincji Yunnan w Chinach została opisana salamandra krokodylowa mandaryńska (T. shanjing). Nazwa naukowa pochodzi od chińskich słów: górski (shan) i demon, duch (jing). Rzeczywiście – ten żyjący w górach płaz ma niezwykły, nieco demoniczny wygląd. Z ciemnobrązowym tułowiem kontrastują pomarańczowe: kończyny, ułożone w dwa rzędy brodawki, biegnący wzdłuż grzbietu pasek, ogon i głowa. Gatunek ten ma wyraźnie różnić się od całych ciemnobrązowych, ew. posiadających delikatny czerwonawy wzór T. verrucosus. I tu pojawia się problem. Proszę spojrzeć na zdjęcie napotkanego stwora... Zdecydowanie pasuje do opisu gatunku występującego tylko w Chinach. Po przejrzeniu dostępnych w Internecie zdjęć różnych gatunków salamander krokodylowych też można dojść do jednego wniosku – pasuje tylko salamandra mandaryńska! Po wysłaniu zdjęć do kilku specjalistów otrzymałem sprzeczne odpowiedzi: „To jest na pewno T. shanjing”, „Skoro zdjęcie jest z Tajlandii, to musi to być T. verrucosus”, „Bez okazu dowodowego nie da się gatunku określić”.

Dalsze poszukiwania i konsultacje ze specjalistami z Tajlandii rzuciły na tę zagadkę nieco więcej światła. Okazuje się, że występujące na dość dużym obszarze Azji Południowo-Wschodniej salamandry zaliczane do gatunku T. verrucosus charakteryzują się dużą różnorodnością wyglądu poszczególnych populacji. Niektóre są niemal zupełnie czarne, inne brązowe z czerwonawym wzorem, a spotyka się także podobne do T. shanjing. Niestety – wiedza na temat tej zmienności jest dość nowa i pochodzi najczęściej z analizy okazów trafiających na rynki europejskie lub amerykańskie – zwykle o trudnym do określenia pochodzeniu. Stąd geograficzne rozmieszczenie tych różniących się wyglądem populacji nie jest dokładnie poznane. Jednak coraz częściej pojawiają się głosy, że w ramach tego gatunku trzeba wyróżnić kilka podgatunków, a być może wydzielić jeszcze jeden czy dwa odrębne gatunki. Dla rozwiązania tych wątpliwości konieczne są dalsze badania. Zapewne genetyka pomoże w przyszłości rozstrzygnąć, czy salamandry krokodylowe z Doi Inthanon są podgatunkiem salamander himalajskich, stanowią oderwaną, izolowaną populację salamander mandaryńskich, czy też należy je traktować jako odrębny, inthanoński gatunek.

Na razie więc nie wiem, jaki właściwie gatunek spotkałem. Ale czy to jest takie ważne? Zapewne salamandrom tym jest wszystko jedno, jak je jakieś dwunożne istoty sklasyfikują. Byle dały im w spokoju żyć w górskich, wilgotnych, azjatyckich lasach, a nie chwytały, by ku swej uciesze trzymać w akwariach, często w zupełnie nieodpowiednich warunkach.

Andrzej Kepel


Nadobnica alpejska – owadzi klejnot

Przebywając latem w górach południowo-wschodniej Polski, mamy dużą szansę zobaczyć jednego z naszych najpiękniejszych owadów – nadobnicę alpejską (Rosalia alpina), chrząszcza należącego do rodziny kózkowatych (Cerambycidae). Jego ubarwienie (czarne, aksamitne plamy na niebieskoszarym tle) oraz spora długość ciała (15–38 mm, nie licząc długich czułków, charakterystycznych dla większości przedstawicieli tej rodziny) sprawiają, że owad ten zachwyca swoją urodą.

Spotkanie z nadobnicą alpejską jest dla przyrodnika zawsze sporym przeżyciem

Nadobnica alpejska rozsiedlona jest głównie w środkowej i południowej Europie. W środkowej Europie występuje przede wszystkim w starych górskich lasach bukowych i związana jest pokarmowo prawie wyłącznie z bukiem. W Polsce najlepsze warunki rozwoju znajduje obecnie w Beskidzie Niskim i Bieszczadach.

Jedno z miejsc występowania nadobnicy alpejskiej (Beskid Niski)

Jedno z miejsc występowania nadobnicy alpejskiej (Beskid Niski)

Postacie doskonałe* tego gatunku pojawiają się w naszym kraju od drugiej połowy czerwca do początku września, ale głównie spotkamy je w lipcu i sierpniu. Aktywne są w dzień, szczególnie podczas słonecznej pogody. Można je wtedy obserwować m.in. na pniach starych buków, leżących kłodach czy stosach szczap i wałków bukowych. Samice nadobnicy składają jaja w szczeliny oraz pęknięcia kory i drewna. Larwy żerują w drewnie (czasem początkowo w ko- rze i pod korą), a przepoczwarczenie odbywa się w jego powierzchniowych warstwach. Młode chrząszcze wygryzają się na zewnątrz owalnymi otworami wylotowymi. Cykl rozwojowy trwa 2–3 lata, lecz może się także przedłużyć.

Nadobnica alpejska należy w Polsce do gatunków bardzo rzadkich i objęta jest ochroną prawną. Umieszczona została m.in. w Polskiej czerwonej księdze zwierząt, na Czerwonej liście zwierząt ginących i zagrożonych w Polsce, a także w załącznikach Dyrektywy Siedliskowej i Konwencji Berneńskiej. Dużym zagrożeniem dla nadobnicy jest intensywna gospodarka leśna prowadzona w starych lasach bukowych, uszczuplająca jej bazę pokarmową. Nie bez znaczenia jest także wyłapywanie chrząszczy do celów kolekcjonerskich. Skuteczna ochrona tego owada musi opierać się na odpowiedniej ochronie jego siedlisk, co najłatwiej realizować na obszarach parków narodowych i rezerwatów przyrody. Na innych terenach należy zadbać przede wszystkim o pozostawianie w lasach dużej ilości martwych oraz starych buków z obumierającymi konarami i martwicami, co jest podstawowym warunkiem dla zapewnienia tej kózce możliwości rozwoju.

Życząc wszystkim czytelnikom spotkania z nadobnicą, zapewniam, że zapadnie ono na długo w ich pamięci.

Tekst i zdjęcia: Jakub Michalcewicz

*) Postać doskonała owada – końcowe stadium w jego rozwoju osobniczym.

Wybór numeru

Aktualny numer: 1-2/2019

Aktualny numer