Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra”
 


Salamandra w Barcelonie

Ponad 8000 przedstawicieli rządów, instytucji zajmujących się ochroną przyrody, działaczy organizacji ekologicznych i naukowców z całego świata spotkało się na początku października 2008 r. w Barcelonie, na odbywającym się co cztery lata Światowym Kongresie Ochrony Przyrody, organizowanym przez IUCN (Światową Unię Ochrony Przyrody). Wśród nich znalazło się także dwóch reprezentantów „Salamandry”.


Fot. Andrzej Kepel

To były wyczerpujące dwa tygodnie. Przez pierwszy tydzień przeróżne warsztaty, wykłady, dyskusje, seminaria i szkolenia odbywały się od 9 rano do 22 wieczorem równolegle – po kilkanaście równocześnie. Nieraz ciężko było zdecydować, w których uczestniczyć. Wybieraliśmy zwykle te związane z planowaniem ochrony, ratowaniem zagrożonych gatunków, ograniczaniem kłusownictwa i nielegalnego handlu chronionymi zwierzętami, zwalczaniem gatunków inwazyjnych i ochroną przyrody mórz. Drugi tydzień to walne zebranie członków IUCN – najważniejszej międzynarodowej organizacji ekologicznej. W ponad 150 głosowaniach nad rozmaitymi rezolucjami staraliśmy się stawać po stronie skutecznej ochrony przyrody. Lobbowaliśmy także za przyjęciem stanowisk popierających ochronę morskich ssaków. Lobbing to zawsze ważna część Kongresu. Tak długa obecność w jednym miejscu przedstawicieli rządów i organizacji pozarządowych z różnych państw to unikatowa okazja. W tym roku staraliśmy się przekonywać przedstawicieli państw Unii Europejskiej do poparcia zakazu importu i handlu produktami z fok pochodzących przede wszystkim z Kanady, ale także Rosji, Norwegii, Grenlandii i Namibii. Decyzja w tej sprawie będzie podejmowana prawdopodobnie w grudniu 2008 r. Jeśli będzie pozytywna, może się przyczynić do znaczącego ograniczenia największej rzezi morskich ssaków na ziemi (obejmującej co roku w samej Kanadzie około ćwierć miliona focząt). Dzięki aktywnemu uczestnictwu w tego typu wydarzeniach „Salamandra” staje się coraz bardziej znana i doceniania na forum międzynarodowym.

Ericka Ceballos




















O nietoperzach w Cluj


Fot. Archiwum

Aż 17 polskich badaczy nietoperzy i osób zaangażowanych w ich ochronę uczestniczyło w sierpniu 2008 r. w XI Europejskim Sympozjum dot. Badania Nietoperzy, które odbyło się w Cluj-Napoca w Rumunii. Znacząca część prezentacji dotyczyła nowych zagrożeń i metod ochrony tych zwierząt.

Sympozjum takie odbywa się co dwa lata. Jest to dobra okazja, by zaprezentować i przedyskutować swoje działania badawcze i ochronne oraz zapoznać się z najnowszymi odkryciami i doświadczeniami innych. W tym roku wiele prezentacji dotyczyło metod monitoringu nietoperzy oraz ich zabezpieczania przed współczesnymi zagrożeniami – przecinaniem ich tras przelotu przez autostrady, zabijaniem przez śmigła elektrowni wiatrowych, zanikiem dogodnych schronień w budynkach, zmianami klimatu. Dużo uwagi poświęcono też zjawisku jesiennego rojenia się nietoperzy w wybranych schronieniach. Do tej pory ochronie miejsc rojenia nie poświęcano w Polsce wystarczającej uwagi. Ponieważ „Salamandra” od 15 lat jest zaangażowana w ochronę i monitoring nietoperzy, i zamierza kontynuować tę działalność, 7 chiropterologów z naszego Towarzystwa aktywnie uczestniczyło w Sympozjum, przedstawiając swoje osiągnięcia. Przedstawiciel „Salamandry” oficjalnie reprezentował Polskę na posiedzeniu Komitetu Doradczego Porozumienia EUROBATS, które odbyło się w Cluj bezpośrednio po Sympozjum.

Andrzej Kepel

























Rewolucja czy łatanie dziur?

3 października 2008 r. Sejm przyjął ostateczny tekst dwóch ustaw, które likwidują wiele sprzeczności między polskimi przepisami a prawodawstwem Unii Europejskiej w dziedzinie ochrony przyrody i środowiska. Wprowadzają też nową organizację służb ochrony środowiska. Dzięki „Salamandrze” ustawy te są lepsze, niż ich projekty.

Ustawa o zmianie ustawy o ochronie przyrody oraz ustawa o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko weszły w życie 15 listopada. Zmianą niewątpliwie rewolucyjną jest wprowadzenie apolitycznej agencji – dyrekcji ochrony środowiska. Przejmie ona m.in. większość dotychczasowych kompetencji wojewodów i wojewódzkich konserwatorów przyrody. Ma to być samodzielna instytucja odpowiedzialna m.in. za praktyczną ochronę gatunków i siedlisk przyrodniczych.

Znacząca część reform dotyczy zasad ocen oddziaływania inwestycji na środowisko oraz ochrony obszarów Natura 2000. Wprowadzono jednak także sporo zmian innych przepisów, np. dotyczących ochrony gatunkowej (zobacz: Futro z psa futrem z wilka?), gatunków niebezpiecznych czy inwazyjnych.

Tempo przygotowania tych dwóch ustaw (zwłaszcza nowelizacji ustawy o ochronie przyrody) oraz prac nad nimi w parlamencie spowodowało, że projekty obarczone były licznymi błędami, często bardzo groźnymi. „Salamandra” starała się doprowadzić do ich usunięcia. Przygotowaliśmy szczegółową opinię z propozycjami korekt i uczestniczyliśmy w pracach podkomisji i komisji sejmowej pracującej nad tymi ustawami. Przyjęto kilkadziesiąt naszych poprawek (niestety, niektóre istotne odrzucono). Liczne przestarzałe czy niewłaściwe rozwiązania dotychczasowej ustawy w ogóle nie były przedmiotem zmian. Ministerstwo Środowiska zapowiada, że zamierza w roku 2009 przygotować zupełnie nową ustawę – Prawo ochrony przyrody. Ma ona w sposób kompleksowy uporządkować i unowocześnić wszystkie przepisy dotyczące ochrony obszarowej, gatunkowej, krajobrazu, zieleni miejskiej itp. Obecnie przyjęta nowelizacja miała jedynie usunąć najpilniejsze błędy, aby umożliwić spokojniejszą pracę nad tą dużą nowelizacją. „Salamandra” będzie się starała aktywnie włączyć w te prace.

Andrzej Kepel























Jezioro Zgierzynieckie wyschnie?

Jednym z przyrodniczych skarbów Wielkopolski jest Jezioro Zgierzynieckie, które od 1974 r. objęte jest ochroną rezerwatową. Prócz typowych, charakterystycznych dla zarastających zbiorników wodnych walorów faunistycznych i florystycznych, wyróżnia je to, że w okresie jesiennych wędrówek zatrzymuje się na nim nawet 1000 żurawi. Teraz grozi mu utrata istotnej części walorów z powodu celowego przesuszenia.

Oczyszczone koryto Mogilnicy wypełnione wodą spływającą z jeziora (rezerwat!) i metalowa konstrukcja zastawki

Oczyszczone koryto Mogilnicy wypełnione wodą spływającą z jeziora (rezerwat!) i metalowa konstrukcja zastawki
Fot. Adriana Bogdanowska

Jezioro wraz z przyległymi terenami (m.in. sąsiednim rezerwatem „Wielki Las”) zostało włączone do europejskiej sieci obszarów przyrodniczo cennych – Natura 2000 (jako obszar specjalnej ochrony ptaków i proponowany specjalny obszar ochrony siedlisk). Niestety nie wszystkich cieszy takie sąsiedztwo. Na wniosek rolnika użytkującego grunty w bezpośrednim sąsiedztwie jeziora, w czerwcu rozebrano zastawkę piętrzącą wodę w zbiorniku, a kilka miesięcy później, w październiku, oczyszczono i pogłębiono ok. 2-kilometrowy odcinek rzeki Mogilnicy, która wypływa z jeziora. Przy okazji tych robót zniszczono tamę wybudowaną przez bobry. Działania te spowodowały gwałtowny spływ wody z jeziora, co doprowadzi w szybkim tempie do jego osuszenia i zarośnięcia. Wiele rzadkich i chronionych gatunków roślin i zwierząt, których występowanie jest nierozłącznie związane z odpowiednim poziomem wód powierzchniowych i gruntowych, może wkrótce zniknąć z tej ostoi. „Prace konserwacyjne”, jak je nazwano, zostały przeprowadzone przez Wielkopolski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Poznaniu, Inspektorat w Nowym Tomyślu. „Salamandra” zgłosiła szkodę przyrodniczą Wojewódzkiemu Konserwatorowi Przyrody, który jednak odmówił wszczęcia postępowania w obu przypadkach. Ponieważ naszym zdaniem decyzja ta pod względem przyrodniczym i prawnym jest niewłaściwa, będziemy się od niej odwoływać i walczyć o zachowanie walorów tej wielkopolskiej perełki.

Adriana Bogdanowska





















Polska przyroda podbiła Dublin!

W kolejce czeka Londyn i cała Europa.

Przez trzy letnie miesiące w parku St. Stephen’s Green w centrum stolicy Irlandii królowała polska przyroda. Wilk, żubr, dzik oraz inne, od setek lat nieobecne na Wyspach Brytyjskich zwierzęta, przykuwały uwagę zaskoczonych turystów i dublińczyków. Wszystko za sprawą wystawy wielkoformatowych fotografii przyrodniczych „Wild Poland. Natural heritage of Europe”.

Ambasador RP w Irlandii, dr Tadeusz Szumowski (po prawej) opowiada irlandzkiemu Ministrowi Środowiska (John Gormley) o tym, że co czwarty bocian biały to Polak

Ambasador RP w Irlandii, dr Tadeusz Szumowski (po prawej) opowiada irlandzkiemu Ministrowi Środowiska (John Gormley) o tym, że co czwarty bocian biały to Polak
Fot. Mariusz Duchewicz, Wild Poland Foundation

Wystawę oraz projekt edukacyjny pod tym samym tytułem zorganizowała Fundacja Wild Poland (Dzika Polska), która od 2006 roku działa na terenie Republiki Irlandii. Fundację założyli działacze polskiego ruchu ekologicznego, którzy na fali emigracji zarobkowej po roku 2004 wyjechali na Wyspy.

– Kiedy ochłonęliśmy po zmianie miejsca zamieszkania i odnaleźliśmy się w nowych realiach, postanowiliśmy kontynuować naszą działalność na rzecz dzikiej przyrody – opowiada Mariusz Duchewicz, jeden z inicjatorów i założycieli Fundacji. – Choć przyroda nie zna granic i jest wszędzie jednakowo cenna, stwierdziliśmy, że chcemy skupić się na rozwiązywaniu polskich problemów. Ten temat bowiem znamy najlepiej.

Fundacja wspierała ekologów walczących o ratowanie Doliny Rospudy, pomaga też w kampanii na rzecz powiększenia Białowieskiego Parku Narodowego oraz w kampanii dla Tatr. Jednak bez wątpienia największym wyzwaniem dla dublińskich działaczy jest zaplanowany na wiele lat projekt „Wild Poland. Natural heritage of Europe”.

W dublińskim parku zdjęcia polskiej przyrody obejrzało grubo ponad ćwierć miliona widzów
Fot. Radosław Sawicki (2x)

– Polska jest krajem o niezwykłym bogactwie przyrodniczym. Naturalne, mało zmienione przez człowieka lasy, rzeki i bagna dawno już ustąpiły z terenów Europy Zachodniej – opowiada Dawid Kaźmierczak, przyrodnik i wiceprezes Fundacji Wild Poland. – Niewielu mieszkańców Zachodu zdaje sobie sprawę z ogromnej bioróżnorodności, jaką tworzą przedstawiciele fauny i flory, zachowanej w centralnej i wschodniej części kontynentu. Z zazdrością oglądają obrazy z Puszczy Białowieskiej czy Biebrzy. Tymczasem w Polsce dzika przyroda nie jest doceniana i wciąż niszczone są najcenniejsze obszary.


Fot. Radosław Sawicki




Projekt „Wild Poland. Natural heritage of Europe”, a szczególnie jego wizualna część – wystawa zdjęć przyrodniczych autorstwa Artura Tabora – ma pokazać Europie, jak bezcenne wiano wniosła Polska do Unii Europejskiej. – Chcemy, aby wszyscy Europejczycy poczuli się odpowiedzialni za polską przyrodę. Dlatego zamierzamy pokazać im, jak ona wygląda oraz opowiedzieć o tym, co jej zagraża – tłumaczy Mariusz Duchewicz.

Patronat nad dublińską edycją wystawy objęli John Gormley, irlandzki Minister Środowiska, oraz dr Tadeusz Szumowski, Ambasador RP w Irlandii. Obaj panowie dokonali uroczystego otwarcia wystawy. Patronat nad projektem objął także dr Maciej Trzeciak, Główny Konserwator Przyrody. W dublińskim parku zdjęcia polskiej przyrody obejrzało grubo ponad ćwierć miliona widzów. W roku 2009 planowane są kolejne edycje – m.in. w Londynie i Edynburgu, zaś w kolejnych latach projekt zagości w państwach Europy kontynentalnej.

Radosław Sawicki
www.wildpoland.org

Wybór numeru

Aktualny numer: 1/2022