Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra”
 


Zgierzynieckie Uroczysko na tapecie

Z inicjatywy Sołectwa Zgierzynka, w ramach projektu „Cudze chwalicie, swego nie znacie”, przy współudziale Samorządu Województwa Wielkopolskiego, Gminy Lwówek, Nadleśnictwa Pniewy i Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody „Salamandra”, przy wylotach głównych dróg prowadzących do Zgierzynieckiego Uroczyska oraz w samym jego centrum, przy Jeziorze Zgierzynieckim, stanęły tablice edukacyjne z pięknie zilustrowanymi informacjami dotyczącymi jego historii, walorów przyrodniczych i zagrożeń. W zgierzynieckiej świetlicy powstała natomiast wystawa zdjęć obrazujących ten obszar.

Fot. Adriana Bogdanowska



O walorach przyrodniczych tego obszaru, a także problemach, z którymi musi się on borykać, napisano już bardzo dużo (również na łamach Magazynu Przyrodniczego SALAMANDRA*) i jeszcze sporo można napisać. Niestety, wśród wielu informacji, szczególnie tych niezweryfikowanych, zamieszczanych naprędce w Internecie, jest całe mnóstwo błędów i nieaktualnych danych. Zastosowane tu liczne formy ochrony przyrody oraz różne ich nazwy (nawiązujące do Jeziora Zgierzynieckiego – serca obszaru) wprowadzają dodatkowy chaos informacyjny.

We wsi Zgierzynka powstała w tym roku ciekawa inicjatywa, która pozwoliła zebrać i usystematyzować najważniejsze informacje na temat tego terenu, nadać mu jedną nazwę, a okolicznym mieszkańcom przybliżyć skarb, obok którego żyją, aby mogli poczuć dumę z jego posiadania.

Fot. Tomasz Ogrodowczyk

Cały obszar został mianowany Zgierzynieckim Uroczyskiem, bo nazwa ta doskonale oddaje jego charakter. Powstała ona wiele lat temu, kiedy w planach było utworzenie tutaj jednego dużego rezerwatu. Jej pomysłodawcą jest prof. Andrzej Bereszyński z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, inicjator utworzenia rezerwatu ptasiego na tym terenie. Obszar ten został ostatecznie objęty ochroną aż poczwórnie, zarówno prawem krajowym, jak i międzynarodowym. Znajdują się tutaj dwa rezerwaty przyrody: „Rezerwat na Jeziorze Zgierzynieckim im. Bolesława Papi”, który został utworzony w 1974 r., w celu zachowania miejsc lęgowych ptaków wodno-błotnych, oraz rezerwat „Wielki Las”, utworzony w 1959 r. i powiększony w 2003 r., który chroni cały kompleks lasów liściastych naturalnego pochodzenia. W ramach ogólnoeuropejskiego systemu obszarów przyrodniczo cennych Natura 2000, utworzono Specjalny Obszar Ochrony Siedlisk, wyznaczony na podstawie Dyrektywy Siedliskowej (Ostoja Zgierzyniecka PLH300007) i Obszar Specjalnej Ochrony Ptaków, wyznaczony na podstawie Dyrektywy Ptasiej (Jezioro Zgierzynieckie PLB300009).

Zwieńczeniem projektu było oficjalne otwarcie sali wiejskiej, która została wcześniej również wyremontowana, i wernisaż wystawy połączony z zabawą andrzejkową. Jednym z punktów programu była też krótka prezentacja multimedialna opowiadająca o przyrodzie Zgierzynieckiego Uroczyska.

W tym samym niemal czasie PTOP „Salamandra” opracowywało projekty planów zadań ochronnych dla obu obszarów Natura 2000 oraz planu ochrony „Rezerwatu na Jeziorze Zgierzynieckim im. Bolesława Papi”. W trakcie prac organizowane były spotkania dyskusyjne z udziałem zainteresowanych osób i instytucji, prowadzących działalność na tym terenie. Istnieje więc duża szansa, że tropem zyskanej przychylności mieszkańców okolicznych wsi pójdą dokumenty prawne, a wraz z nimi działania, które przyczynią się do skutecznej ochrony tej przyrodniczej perły Wielkopolski.

Adriana Bogdanowska
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

*) Zobacz:
- Zgierzynieckie storczyki – SALAMANDRA 1/2004,
- Wielkopolska wiatrakami stoi – SALAMANDRA 1/2008,
- Jezioro Zgierzynieckie wyschnie? – SALAMANDRA 2/2008,
- A czas płynie jak woda... – SALAMANDRA 2/2009.


Pomorski wielki spis i nieoczekiwany powrót zamrażarki

To nie oblężenie zamku. Aby policzyć nietoperze zimując w piwnicach pod ruinami kamienicy przy samym rynku w gniewie, niezbędna jest składana drabina.

To nie oblężenie zamku. Aby policzyć nietoperze zimując w piwnicach pod ruinami kamienicy przy samym rynku w gniewie, niezbędna jest składana drabina.
Fot. Marta Więckowska

Nic nie wskazywało na to, że coroczne zimowe liczenia nietoperzy w podziemiach Pomorza Gdańskiego odbędą się w prawdziwie arktycznych warunkach. Cały grudzień i styczeń nie widzieliśmy ani grama śniegu, a dodatnie temperatury i deszcz sugerowały raczej zbliżającą się wiosnę. Jednak pod koniec stycznia 2012 r. cała Polska pokryła się „białym puchem” (o ile puch może tak skrzypieć pod nogami...), a przez trzy pierwsze tygodnie lutego, na które przypadał termin liczeń, temperatury oscylowały między –10 do –20°C. W krótkim czasie, dziesiątki mniejszych kryjówek – piwnic i fortyfikacji, przemarzło do szczętu, a na ich ścianach wykwitły gęste szczotki lodowych kryształów. W większości obiektów zarejestrowaliśmy spadki liczebności nietoperzy – w skrajnych przypadkach, tam, gdzie rok wcześniej obserwowaliśmy kilkanaście osobników, cieszyliśmy się, jeśli w jakiejś głębokiej szczelinie uchował się choć jeden. Łącznie naliczyliśmy 1503 nietoperze, a więc aż o 100 mniej niż w roku ubiegłym. Byłoby jeszcze gorzej, gdyby nie fakt, że największe nasze zimowisko – zabytkowy, podziemny zbiornik wodociągowy w Gdańsku-Oruni (skupiający 45% wszystkich nietoperzy w naszym regionie), jako jedyny odnotował... wzrost liczebności, również o 100 osobników. Wielka, dobrze izolowana od mrozu, podziemna sala, prawdopodobnie okazała się atrakcyjnym schronieniem dla wielu latających ssaków ewakuujących się z mniejszych zimowisk. Co ciekawe, mimo tak trudnych warunków, trafiło nam się wiele rzadkich gatunków. Interesujące okazały się też nowe, niekontrolowane dotąd obiekty. W jednym z bunkrów Twierdzy Malbork, pod odstającym tynkiem, znaleźliśmy skupienie aż osiemnastu mopków, choć przez całe lata nie spotykało się tam więcej niż trzech przedstawicieli tego gatunku. Znaleźliśmy też aż osiem, zagrożonych wymarciem w Polsce, nocków łydkowłosych, z czego sześć na trzech zupełnie nowych dla tego gatunku stanowiskach. Wreszcie, pierwszy raz stwierdziliśmy też zimowanie na Pomorzu mroczków pozłocistych. To typowo zimnolubne nietoperze – w Europie, jako jedyne latające ssaki, odbywają rozród nawet w Laponii, na północ od kręgu polarnego. Dwa osobniki tego gatunku hibernowały w sprawdzanej od lat, kamiennej piwniczce, na terenie gminy Szemud, z której tegoroczne mrozy wymiotły niemal wszystkie pozostałe, spotykane tu zwykle, nietoperze.

Mateusz Ciechanowski
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Akademickie Koło Chiropterologiczne PTOP „Salamandra” w Gdańsku




„Salamandra” na Facebooku

W marcu 2012 roku utworzyliśmy profil PTOP „Salamandra” na Facebooku. 23 marca setna osoba polubiła tę stronę, a po równo miesiącu – 23 kwietnia – lubiących było już tysiąc. Mamy nadzieję, że wkrótce liczba ta się zwielokrotni.

Zapraszamy do odwiedzania profilu PTOP.Salamandra – można tam podzielić się informacjami o ważnych wydarzeniach dotyczących przyrody i jej ochrony, podyskutować o nich, skomentować nasze działania itp.

Przypominamy, że poza nową, główną witryną Towarzystwa na Facebooku, od pewnego czasu istnieją także profile: programu „Suseł”, Koła Nadnoteckiego PTOP „Salamandra”, a także naszego Magazynu.

Andrzej Kepel




Masakra nietoperzy w poznańskim forcie

Tegoroczną zimę, jak każdą zresztą, większość poznańskich chiropterologów spędziła pracowicie, licząc nietoperze w znanych od dawna obiektach, a także myszkując w poszukiwaniu nowych cennych zimowisk. Uwaga nietoperzologów z „Salamandry” skupia się przede wszystkim na poznańskich fortyfikacjach oraz dużych zimowiskach w zachodniej i północnozachodniej Polsce, takich jak Kostrzyn nad Odrą czy bunkier w Strzalinach. Wyniki tegorocznych liczeń w większości obiektów były w normie – bez wyraźnych spadków lub wzrostów liczby hibernujących zwierząt. Biorąc pod uwagę kaprysy tegorocznej zimowej aury (do połowy stycznia panowały temperatury prawie jesienne, po czym konieczna była szybka adaptacja do warunków iście syberyjskich) mogło być znacznie gorzej – dla nietoperzy taki szok termiczny również nie był korzystny. W wielu obiektach znajdowaliśmy nietoperze, dla których zima okazała zbyt surowa, np. w jednym z poznańskich podziemi natrafiliśmy na 14 martwych nocków dużych, które najprawdopodobniej przemarzły. Obserwowaliśmy także, że część zwierząt wybierała na początku zimy nietypowe dla siebie miejsca hibernacji, tuż przy wejściach czy nawet na zewnątrz podziemi (dotyczyło to m.in. bardzo ciepłolubnych nocków dużych, które zazwyczaj chowają się głęboko wewnątrz).

Jednak zdarzeniem, które najdłużej zapamiętamy z tegorocznych liczeń, będzie tragedia nietoperzy spowodowana nie przez naturę, ale człowieka.

Pod koniec lutego, podczas liczenia w jednym z poznańskich fortów, już z daleka zauważyliśmy grupę wypatrywanych przez nas ssaków we wnęce ceglanego muru. Gdy podeszliśmy bliżej, początkowa radość zmieniła się w niedowierzanie – wszystkie nietoperze były martwe. Niedowierzanie z kolei zmieniło się w szok, gdy zaczęliśmy bliżej przyglądać się znalezisku. Zwierzęta nie zginęły śmiercią naturalną (jak początkowo sądziliśmy) – ich ciała były zmiażdżone, a skrzydła niektórych połamane lub nawet oderwane od korpusów. Sposób ułożenia nietoperzy wskazywał, że martwe lub okaleczone i umierające zwierzęta ktoś w tamto miejsce przyniósł i zostawił. O sprawie natychmiast powiadomiliśmy organy ścigania i Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska. Na miejsce przybyli tylko funkcjonariusze Policji. Wspólnie z nimi naliczyliśmy 69 zabitych zwierząt, z czego aż 64 to mopki – jeden z gatunków, dla których utworzono obszar Natura 2000 „Fortyfikacje w Poznaniu”. Ta masakra to jeden z najtragiczniejszych znanych przypadków masowej śmierci nietoperzy z rąk człowieka w ostatnich latach w Polsce. Niestety sprawcy (sprawców) nie udało się wykryć.

Radosław Jaros
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


Seniorki „Salamandry”

13 kwietnia 2012 roku 101 rocznicę urodzin obchodziła pani Janina Burhardt – jedna z dwóch najstarszych członkiń PTOP „Salamandra” (nr członkowski: 0017). Najstarsza członkini, pani Aurelia Lisiecka (0077), świętowała taką samą rocznicę ponad siedem miesięcy wcześniej.

Od lewej: Aurelia Lisiecka (rocznik 1910) i Janina Burhardt (rocznik 1911) – najstarsze członkinie Salamandry, nie tylko wiekiem, ale i stażem

Od lewej: Aurelia Lisiecka (rocznik 1910) i Janina Burhardt (rocznik 1911) – najstarsze członkinie Salamandry, nie tylko wiekiem, ale i stażem
Fot. Andrzej Kepel

Obie panie zapisały się do naszego Towarzystwa wkrótce po jego powstaniu w roku 1993 i od tego czasu ani razu nie zapomniały opłacić składki. Regularnie wspierają nasze działania przekazując także 1% podatku ze swoich emerytur.

Kwietniową jubilatkę znają z widzenia tysiące studentów i pracowników Akademii Rolniczej (obecnie Uniwersytetu Przyrodniczego) w Poznaniu, gdyż ponad 60 lat była mieszkanką najwyższego piętra Collegium Cieszkowskich – siedziby Wydziału Leśnego tej uczelni. Jest pierwszym tłumaczem „Salamandry”. W roku 1994 opracowała francuską wersję naszej ulotki o rezerwacie Meteoryt Morasko i korygowała jego wersję angielską. Podobnie jak pani Aurelia (z którą w 1994 r. konsultowaliśmy wersję niemiecką tej samej ulotki), jest wiernym czytelnikiem Magazynu Przyrodniczego SALAMANDRA. Od paru lat narzeka jednak na zbyt małe czcionki w naszym czasopiśmie i przy lekturze korzysta ze wsparcia członków rodziny. W ponad połowie archiwalnych numerów Magazynu można znaleźć imienne podziękowania dla niej, za dodatkowe wsparcie.

Wszyscy pracownicy Towarzystwa składają Szanownym Jubilatkom gorące gratulacje i życzenia zdrowia, radości i pogody ducha, dziękując za prawie 20 lat życzliwego kibicowania i wspierania naszych działań.

Zarząd PTOP „Salamandra”

Wybór numeru

Aktualny numer: 1/2021

Aktualny numer