Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra”
 


Chronić wysypisko śmieci ?

Nocną ciszę, przerywaną jedynie odgłosami przejeżdżających w oddali samochodów, zakłóca donośny, przenikliwy terkot. Z początku dochodzi z jednego miejsca stawu, potem z innego, w końcu zdaje się, że cały zbiornik huczy i wibruje tym dźwięcznym odgłosem. Trwają gody ropuchy paskówki...

Godujący samiec ropuchy paskówki w zbiorniku wodnym na szczycie wysypiska śmieci

Godujący samiec ropuchy paskówki w zbiorniku wodnym na szczycie wysypiska śmieci
Fot. Andrzej Kepel

Najpierw było kilka zakończonych niepowodzeniami wypraw w różne, często odległe od siebie miejsca w Poznaniu, w których kiedyś widziano ropuchę paskówkę. Penetrowanie nocą wielu zbiorników wodnych i ich sąsiedztwa oraz szukanie kijanek nie przyniosło efektu. Wreszcie jeden z kolegów z PTOP „Salamandra” pochwalił się, że słyszał dziwne głosy w pobliżu Suchego Lasu pod Poznaniem. Próbował nawet znaleźć miejsce skąd dochodziły. Przeszedł nocą kawał drogi - bez rezultatu. Postanowiłem sprawdzić stawek znajdujący się tuż obok wysypiska śmieci w Suchym Lesie. Miejsce niby nieciekawe, a nóż...

Kilka dni później, nocą, podjechaliśmy pod samą bramę wysypiska. Ledwo przestał pracować silnik samochodu, już byłem pewien. Głosy, które usłyszeliśmy mogły wydawać tylko samce ropuchy paskówki (Bufo calamita). Nie dochodziły one jednak ze stawku lecz skądś dalej, jakby... z wysypiska śmieci. Rzeczywiście, na szczycie ogromnej hałdy przysypanych gliniastą ziemią śmieci utworzył się zbiornik wypełniony deszczówką. Właśnie tam postanowiła godować ta najrzadsza z naszych ropuch.

Jak sama nazwa wskazuje, od pozostałych naszych ropuch (szarej i zielonej) odróżnić ją można po charakterystycznym, przebiegającym wzdłuż kręgosłupa jasnym pasku na grzbiecie. Jest najmniejsza z naszych ropuch oraz najbardziej ciepło - i sucholubna. Występuje zwykle na terenach suchych, piaszczystych np. na wydmach, żwirowniach, polach uprawnych itp. Często spotkać ją można w pobliżu ludzkich osiedli - tak jak nieco podobną do niej ropuchę zieloną (Bufo viridis). Wszystkie nasze ropuchy, w tym także paskówka, prowadzą nocny tryb życia. Wtedy to żerują zjadając duże ilości rozmaitych owadów, ślimaków itp. W dzień chowają się w opuszczonych norkach, pod pniami, kamieniami, w zagłębieniach ziemi.

Dzięki potężnemu rezonatorowi, samiec ropuchy paskówki jest słyszalny z odległości kilku kilometrów

Dzięki potężnemu rezonatorowi, samiec ropuchy paskówki jest słyszalny z odległości kilku kilometrów
Fot. Jędrzej Tęczyński

Gody ropuchy paskówki przypadają na wiosnę (kwiecień, maj). Zwiększenie aktywności godowej występuje zwykle po silnych opadach deszczu i ociepleniu, natomiast gdy się ochładza, ropuchy przerywają gody. Zbiorniki, w których płaz ten składa jaja, to zwykle różnego typu stawki, rozlewiska czy wręcz większe kałuże, mogące wysychać podczas upałów. Często z ropuchą paskówką goduje także ropucha zielona. Zdarzają się nawet przypadki krzyżowania się tych dwóch gatunków.

Na godowisku pierwsze zjawiają się samce i wydając ów charakterystyczny głos godowy - zwabiają do zbiornika samice. Ponieważ samce siedzą tuż przy brzegu stawku, wchodzące do niego samice są natychmiast przez nie „przechwytywane”. Dochodzi wtedy do tzw. amplexus. Samiec wchodzi na grzbiet samicy, i chwyta ją pod pachami. Utrzymanie się na jej grzbiecie ułatwiają mu szorstkie modzele godowe - rogowe twory na palcach przednich kończyn. W trakcie składania przez samicę jaj, samiec oblewa je swoim nasieniem i w ten sposób zapładnia. Jaja paskówki, podobnie jak innych naszych ropuch, składane są w postaci sznurów, rozciągniętych przez samicę na dnie zbiornika, czasem przymocowanych do roślin, patyków itp. Po miesiącu - dwóch wylęgają się kijanki, których rozmiary w momencie przeobrażenia są najmniejsze spośród naszych płazów.

Ropucha paskówka nie jest może w Polsce gatunkiem ginącym, należy jednak do rzadziej u nas spotykanych płazów, a na pewno jest najrzadszą naszą ropuchą. Nasuwa się więc wniosek, że warto chronić miejsca, w których płaz ten żyje i goduje. Ale w jaki sposób chronić wysypisko śmieci!? Na szczęście nie jest to konieczne. Trzeba przede wszystkim dopilnować, by staw na szczycie hałdy nie został zasypany zanim nie przeobrażą się młode paskówki, co zwykle następuje w lipcu. Innym niebezpieczeństwem jest możliwość wyschnięcia tego zbiornika, co również mogłoby spowodować wyginięcie kijanek. W takiej sytuacji należałoby przenieść kijanki, na przykład do stawku przy bramie wjazdowej na wysypisko śmieci. Dotyczy to także kijanek innych gatunków płazów, godujących w rozlewisku na hałdzie - ropuchy zielonej, grzebiuszki ziemnej, kumaka nizinnego i żab zielonych. Staw ten ze względu na swoje położenie bardzo szybko nagrzewa się i to jest najprawdopodobniej powodem, dla którego płazy tak chętnie wybierają go na godowisko. Niestety, może to być również przyczyną jego wyschnięcia. Ważne jest, by zapobiec wyginięciu kijanek. Byłaby to duża strata dla niezbyt jednak licznej populacji paskówek w okolicach Moraska i Suchego Lasu. Jest to pole do działania dla Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody „Salamandra”.

Albin Pawłowski


Ratujmy rezerwat !!!

Poznań uważany jest powszechnie za miasto gospodarne, potrafiące dbać o swoje zabytki i jednocześnie w pełni korzystać ze wszystkich dogodności, które niesie mu jego położenie. Jest jednak w jego granicach miejsce, którego stan zdaje się przeczyć tej opinii.

„Perła w koronie”

Jak dotąd jedyna, całkowicie nieczytelna tablica „informacyjna” na terenie Moraska, podająca błędną nazwę rezerwatu

Jak dotąd jedyna, całkowicie nieczytelna tablica „informacyjna” na terenie Moraska, podająca błędną nazwę rezerwatu
Fot. Andrzej Kepel

Jak wykazała przeprowadzona ostatnio przez Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra” ankieta, niespełna 20% poznaniaków wie o istnieniu „Meteorytu Morasko”. Tymczasem ten jeden z trzech (obok „Żurawińca” i „Kokoryczowego Wzgórza”) położonych na terenie Poznania rezerwatów przyrody jest obiektem, którego walory przyrodnicze, naukowe i krajobrazowe kwalifikują go do czołówki największych atrakcji turystycznych w Europie. Na pięknym, urozmaiconym terenie ukształtowanym przez morenę czołową, w niespotykanym nigdzie indziej na terenie tak dużego miasta fragmencie doskonale zachowanego lasu o kilku typach zadrzewienia i z licznymi cennymi gatunkami roślin i zwierząt, znajduje się prawdziwe kuriozum - zespół 7 kraterów powstałych na skutek upadku meteorytu (zobacz: Rezerwat „Meteoryt Morasko” - perła Europy) Jest to siódmy co do wielkości znany obiekt tego typu na świecie i drugi w Europie. Warto zaznaczyć, że największy - bliźniaczy kompleks „europejskich” kraterów znajduje się na wyspie Saarema w Estonii i jest praktycznie niedostępny dla turystów.

Zapomniany ?

Można chyba powiedzieć, że jest to ostatni moment, aby uratować ten obiekt przed całkowitą dewastacją. Granice rezerwatu nie są obecnie w jakikolwiek sposób oznakowane. Jedyna tablica „informacyjna” jest całkowicie nieczytelna. Wszędzie walają się śmieci pozostawione przez „turystów” lub zdmuchnięte ze śmieciarek, przejeżdżających przez środek rezerwatu, w stronę pobliskiego wysypiska. Tłumy ludzi, pieszo, konno i na rowerach, w sposób całkowicie niekontrolowany rozdeptują i rozjeżdżają najcenniejsze fragmenty lasu, nie zdając sobie sprawy z walorów miejsca, w którym się znajdują. Na dokładkę, rozważana jest możliwość lokalizacji na terenie rezerwatu i w jego najbliższym sąsiedztwie, dużych inwestycji budowlanych. A moloch miasta rośnie właśnie w tę stronę.

Pomoc nadchodzi

Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra” wybrało uratowanie rezerwatu Meteoryt Morasko jako swoje pierwsze, duże przedsięwzięcie. Składa się ono z trzech zasadniczych części:
- BADAŃ NAUKOWYCH mających przynieść dokładne rozpoznanie wszystkich walorów terenu (w tym, pełną inwentaryzację florystyczną i faunistyczną) oraz umożliwić opracowanie optymalnej strategii ochrony.
- KONKRETNYCH DZIAŁAŃ OCHRONNYCH takich jak - usunięcie śmieci, wyznaczenie ścieżek, które prowadząc ludzi do najciekawszych miejsc, omijałyby tereny najbardziej wrażliwe, oznakowanie granic rezerwatu, ustawienie w odpowiednich miejscach ławek i koszy na śmieci, oddalenie gróźb „inwestycyjnych” i wiele innych. Obejmowały by one także pełne wykorzystanie otuliny, czyli obszaru lasu przylegającego do rezerwatu. Służyła by ona do zatrzymania masowego napływu ludzi, pragnących jedynie rekreacji na świeżym powietrzu.
- PRACY INFORMACYJNO - EDUKACYJNEJ, mającej przede wszystkim uświadomić lokalnej społeczności fakt istnienia tego cennego obiektu oraz potrzeby jego ochrony, a przy okazji wyczulić ją na problemy ochrony środowiska w ogóle. Realizowane jest to poprzez szeroką akcję w mass-mediach, wykłady otwarte itp. W ramach tej części mieści się też projekt zorganizowania w rezerwacie wzorowej ścieżki dydaktycznej z atrakcyjnymi tablicami informacyjnymi a także wydanie małego folderu - przewodnika, książki popularnonaukowej oraz monografii naukowej.

Sojusznicy

Zorganizowane przez PTOP „Salamandra” obchody „rocznicy” upadku meteorytu cieszyły się dużym zainteresowaniem mieszkańców Poznania

Zorganizowane przez PTOP „Salamandra” obchody „rocznicy” upadku meteorytu cieszyły się dużym zainteresowaniem mieszkańców Poznania
Fot. Andrzej Kepel

Dla powodzenia całego projektu niezwykle istotne jest zdobycie wielu sojuszników i sponsorów. Na szczęście, wszędzie, gdzie się w tej sprawie zwróciliśmy, spotykaliśmy się z życzliwym przyjęciem. Pomoc i poparcie uzyskaliśmy u Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody w Poznaniu i w Nadleśnictwie Oborniki, które jest właścicielem zasadniczej części terenu rezerwatu, oraz od Leśniczego w Morasku. Większość potrzebnych do realizacji tego projektu środków już udało się nam zgromadzić dzięki dotacjom fundacji Regional Environmental Centre for Central and Eastern Europe w Budapeszcie, Komitetu Badań Naukowych, Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Poznaniu oraz Fundacji Rozwoju Miasta Poznania. Liczymy, że resztę uda nam się zdobyć dzięki ofiarności osób prywatnych (może i Twojej) i lokalnych przedsiębiorstw.

Co już zrobiliśmy ?

Realizację przedsięwzięcia rozpoczęliśmy w marcu 1994r. Zebranie ponad tony śmieci (zobacz: Dzień Ziemi 1994), ustawienie tablic przy głównych wejściach do rezerwatu, artykuły w prasie i audycje w radiu - to dopiero początek naszej pracy. W tej chwili skupiliśmy się na pierwszej części naszego przedsięwzięcia - badaniach naukowych. Zasadnicza część dokładnej inwentaryzacji zasobów, możliwości i zagrożeń rezerwatu zostanie zakończona we wrześniu tego roku. Obecnie około trzydziestu naukowców z różnych dziedzin prowadzi tam - na nasze zlecenie - prace badawcze na ponad 20 tematów. Tak dokładne rozpoznanie umożliwi nam stworzenie optymalnego planu ochrony.

A co potem ?

Oczywiście po sfinalizowaniu pierwszego projektu, które planujemy na maj 1995r., nie mamy zamiaru porzucić tego tematu. Chcemy aby „Salamandra” wzięła Rezerwat „Meteoryt Morasko” pod stałą opiekę. Kolejnym wyzwaniem będzie odpowiednie zagospodarowanie otuliny rezerwatu oraz powiązanie tego obiektu z terenami byłego poligonu Biedrusko w jeden system spełniający zadania ochrony przyrody, dydaktyczne i rekreacyjne.

Czekamy na ciebie !

W tak dużym przedsięwzięciu przyda się każda para rąk, każda myśląca głowa a także każda „otwarta kieszeń”. Wszak większość planowanych prac wykonana być musi w oparciu o ochotniczą pracę społeczną.
Jesteśmy pewni, że nie zabraknie osób i instytucji chcących przyczynić się do ratowania Moraska. Liczymy też na pomoc wielkopolskich przedsiębiorstw.
Mamy nadzieję, że sukces akcji ochrony rezerwatu siłami organizacji społecznej stanie się przykładem do naśladowania przez inne grupy w całej Polsce.

Andrzej Kepel


Rezerwat „Meteoryt Morasko” - perła Europy

Okolice Poznania obfitują w tereny o wysokich walorach przyrodniczych. Jednak zdecydowanie najciekawszy i najcenniejszy obiekt spotykamy w obrębie miasta! Jest to zespół kraterów powstałych w wyniku upadku meteorytu, znajdujący się na stoku Góry Moraskiej. Wzgórze o tej nazwie stanowi kulminację ciągnącego się na północ od Poznania wału moreny czołowej utworzonej pod koniec ostatniego zlodowacenia. Jest to najwyższe wzniesienie w województwie (wysokość - 154 m n.p.m.).

„Serce” rezerwatu - największy, eksplozyjny krater. Najlepiej widoczny jest późną jesienią, gdy drzewa pozbawione są liści.

„Serce” rezerwatu - największy, eksplozyjny krater. Najlepiej widoczny jest późną jesienią, gdy drzewa pozbawione są liści.
Fot. Andrzej Kepel

Grupa siedmiu kraterów położona jest na południowym stoku tego wzgórza, około 0,5 km na zachód od wsi Morasko. Teren ten, o powierzchni ok. 55 hektarów, uznano w 1976 roku za rezerwat przyrody. Kratery owe powstały w wyniku uderzenia w ziemię odłamków dużego meteorytu żelaznego (tzw. syderytu), należącego prawdopodobnie do roju Perseidów, z którym Ziemia spotyka się w połowie sierpnia każdego roku. W połowie sierpnia więc, pomiędzy 4000 a 3000 r.p.n.e., nadleciała z północnego wschodu nad Europę duża bryła żelaza. Poruszała się ona początkowo z prędkością ok. 20 km/s.

Po wejściu w gęste warstwy atmosfery ta ogromna prędkość zmniejszała się w wyniku tarcia o powietrze. To z kolei spowodowało bardzo silne nagrzewanie się meteorytu. W efekcie rozpadł się on na wiele odłamków. Ponad 95% początkowej masy meteorytu, która wynosiła ok. 4500 ton roztopiło się bądź wyparowało w trakcie lotu, tworząc pył meteorowy. Masę odłamków, które dotarły do powierzchni Ziemi w rejonie dzisiejszego Moraska, szacuje się na „zaledwie” 80 - 200 ton. Mniejsze z nich, upadając, wybiły niezbyt duże zagłębienia, otoczone niewysokimi wałami wyrzuconego gruntu. Jednak największa bryła uderzając w ziemię i gwałtownie hamując, w wyniku błyskawicznej zamiany energii kinetycznej na cieplną wyparowała w ułamku sekundy. Ogromny wybuch, którego energię szacuje się na około 0,2 kilotony trotylu, spowodował powstanie wielkiego krateru o 100 metrowej średnicy. Otaczający go, amfiteatralnie ukształtowany wał wyrzuconej ziemi, dochodzi do 8 m wysokości.

Pośród moraskich dębów spotkać można jelonka rogacza

Pośród moraskich dębów spotkać można jelonka rogacza
Fot. Andrzej Kepel

Największy z kraterów o średnicy ponad 100 m wypełniony jest wodą. Otacza go niezwykle cenny ze względów przyrodniczych, żyzny las dębowo-grabowy, zwany grądem.

Największy z kraterów o średnicy ponad 100 m wypełniony jest wodą. Otacza go niezwykle cenny ze względów przyrodniczych, żyzny las dębowo-grabowy, zwany grądem.
Fot. Andrzej Kepel

Opisane kratery nie są jedynymi pozostałościami kosmicznej katastrofy. Na terenie rezerwatu i w jego sąsiedztwie, odnaleziono również kilka odłamków meteorytu (pierwszy - w 1914 r.). Istnieje wciąż szansa znalezienia następnych jego fragmentów. Dokładne badania gruntu, prowadzone przez astronomów z UAM, pozwoliły również na wykrycie podwyższonych ilości pyłu meteorowego w glebie. Znaleziska te potwierdziły hipotezę o meteorytowym pochodzeniu kraterów moraskich.

W dyskusję i poszukiwanie argumentów na korzyść zarówno hipotezy meteorytowej jak i przeciwstawnej - wytopiskowej genezy tych zagłębień - zaangażowani byli liczni badacze polscy i zagraniczni. Wykonano pierwsze w świecie badania ilości pyłu meteorowego w pobliżu kraterów.

Stawek źródliskowy „Różanego Potoku” - jedno z ciekawszych miejsc w rezerwacie

Stawek źródliskowy „Różanego Potoku” - jedno z ciekawszych miejsc w rezerwacie
Fot. Andrzej Kepel

Pośród nielicznych znanych na terenie Europy śladów upadków meteorytów, grupa moraska wyróżnia się liczbą i wielkością kraterów. Poza omawianym istnieją jeszcze dwa podobne skupiska (w Estonii i we Francji - powstałe prawdopodobnie jednocześnie z moraskimi w wyniku tzw. łańcuszkowego upadku kilku meteorytów), oraz niewielka liczba pojedynczych kraterów. Również szacowana łączna masa meteorytu „Morasko” stawia go w rzędzie największych znanych tego typu obiektów.

Typowa dla moreny czołowej urozmaicona rzeźba terenu oraz kształt i wzajemne położenie kraterów sprawiają, że teren rezerwatu - poza jego ogromną wartością naukową - posiada również wyjątkowy, oddziałujący na wyobraźnię charakter.

Oprócz owych walorów „kosmicznych” i krajobrazowych, jest to także zabytek przyrodniczy wysokiej klasy. Większość kraterów położona jest w niegdyś typowym dla Wielkopolski a obecnie coraz rzadziej spotykanym lesie dębowo - grabowym, zwanym grądem (Galio silvatici - Carpinetum) z bardzo dobrze zachowaną florą roślin tworzących barwne aspekty w trakcie wiosennego kwitnienia. Występują tu także interesujące fragmenty łęgu wiązowo - jesionowego (Ficario - Ulmetum campestris) oraz dąbrowy świetlistej, boru i olsu. W runie spotkać możemy wiele rzadkich i chronionych roślin takich jak lilia złotogłów (Lilium martagon), kopytnik pospolity (Asarum europaeum) itp. W zbiornikach wodnych rośnie bardzo rzadki w Wielkopolsce rogatek krótkoszyjkowy (Ceratophyllum submersum). Na terenie rezerwatu żyje także wiele gatunków zwierząt. Oprócz ogromnego bogactwa świata bezkręgowców, na uwagę zasługują gniazdujące tu liczne gatunki ptaków (np. dzięcioł czarny - Dryocopus martius czy lelek kozodój (Caprimulgus europaeus), a spośród ssaków borsuk (Meles meles).

Ten cenny obiekt narażony jest jednak na coraz bardziej nasilającą się presję człowieka. Zagrożenie dla rezerwatu stanowi między innymi nie kontrolowana turystyka (np. stoki kraterów niszczone są przez użytkowników rowerów górskich poruszających się poza oznakowanym szlakiem). Inne niebezpieczeństwa związane są z rozwojem Poznania w kierunku północnym. W pobliżu rezerwatu zlokalizowane jest ogromne i ciągle powiększane wysypisko śmieci dla miasta, istnieje również projekt przekształcenia biegnącej przez środek rezerwatu lokalnej drogi w odcinek trasy szybkiego ruchu łączącej Poznań z Koszalinem. W bezpośrednim sąsiedztwie rezerwatu składowane są zwały ziemi i gruzu pochodzące z robót ziemnych prowadzonych na terenie Poznania.

Grzebiuszka ziemna licznie występuje na terenie rezerwatu

Grzebiuszka ziemna licznie występuje na terenie rezerwatu
Fot. Andrzej Kepel

Skraj rezerwatu w jesiennej szacie

Skraj rezerwatu w jesiennej szacie
Fot. Andrzej Kepel

Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra” podjęło na terenie rezerwatu prace, które doprowadzić mają do dokładnego rozpoznania walorów przyrodniczych rezerwatu, a następnie do racjonalnie prowadzonej ochrony, przy jednoczesnym jak najpełniejszym udostępnieniu tego obszaru dla zwiedzających (zobacz: Ratujmy rezerwat!!!). Chcemy aby obiekt ten był znany, odwiedzany, i ceniony, tak jak na to zasługuje, a jednocześnie, aby nie groził mu los jego sąsiada - całkowicie prawie obudowanego osiedlami, zaśmieconego i rozdeptanego rezerwatu „Żurawiniec”.

Sławomir Janyszek

Większość merytorycznych informacji zawartych w tym artykule zaczerpnąłem z książki autorstwa pp.: prof. dr hab. Andrzeja Dzięczkowskiego - odkrywcy przyrodniczych wartości tego terenu i „ojca” rezerwatu - oraz dr Honoraty Korpikiewicz p.t. „Zagadka meteorytu Morasko” (KAW, Poznań 1979). Do tej interesującej pracy odsyłam wszystkich zainteresowanych dalszymi pasjonującymi szczegółami.


Symbol pod kontrolą?

Kozica, zwana dziś żywym symbolem Tatr, już przed wiekami zapisała się w świadomości mieszkańców Podhala jako symbol swobody i umiłowania gór. Łowy na nią stanowiły spełnienie marzeń dawnych pokoleń myśliwych, była i wciąż jest bohaterką ludowych gadek i opowieści, piosenek oraz pieśni, motywem malowideł na szkle, rzeźb i płaskorzeźb. Od niej wywodzą się lokalne nazwy szczytów i dolin, a jej sylwetka stanowi godło Tatrzańskiego Parku Narodowego, zarówno po polskiej, jak i słowackiej stronie gór.


O „SALAMANDRZE”...

Nazwa „EKOLOGIA” zrobiła oszałamiającą karierę i jest obecnie chyba najmodniejszym słowem świata. Wiąże się to z upowszechnieniem idei ochrony środowiska, z którą jest ono utożsamiane. Swoją wciąż rosnącą popularność ekologia zawdzięcza przede wszystkim organizacjom społecznym. To takie stowarzyszenia jak Sierra Club czy Audubon Society spowodowały na początku tego wieku narodziny szerokiego ruchu na rzecz ochrony przyrody. Swój wielki boom na początku lat siedemdziesiątych ochrona środowiska zawdzięcza właśnie działalności organizacji pozarządowych. W większości rozwiniętych krajów świata, to one nadają kierunek i tempo zmianom w podejściu do otaczającego nas środowiska.

Wraz z powrotem demokracji powstały w Polsce dziesiątki a obecnie już setki grup zajmujących się „ekologią”. Świadczy to o ogromnym zapotrzebowaniu na taką działalność. Mamy głęboką nadzieję, że wkrótce polski społeczny ruch na rzecz ochrony środowiska nabierze takiego znaczenia, jak ma to miejsce na Zachodzie.

Założyciele PTOP „Salamandra” na jednym ze spotkań w 1993 r, podczas których ustalano kształt i charakter działalności Towarzystwa

Założyciele PTOP „Salamandra” na jednym ze spotkań w 1993 r, podczas których ustalano kształt i charakter działalności Towarzystwa
Fot. Andrzej Kepel

Słowa „ekologia” i „środowisko” są niezwykle pojemne. Dlatego, mimo wspomnianej dużej liczby organizacji ekologicznych w Polsce, tylko nieliczne z nich zajmują się ochroną przyrody. Lukę tę, chociaż częściowo, postanowiła wypełnić grupa młodych biologów, wywodzących się w większości ze Studenckiego Klubu Ekologicznego w Poznaniu.

W trakcie kilku lat działalności w Klubie, wielu z nas miało okazję osobiście i na miejscu poznać działalność organizacji ekologicznych w USA, Szwecji, Norwegii, Niemczech i Francji. Po zakończeniu studiów postanowiliśmy założyć stowarzyszenie, które dałoby jego członkom możliwość skutecznego wpływania na stan przyrody w naszym kraju. Utworzone przez grupę około trzydziestu zapaleńców - nie tylko biologów (obecnie jest nas ponad dwa razy tyle) - Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra” zostało zarejestrowane pod koniec 1993 roku. Tworząc strukturę oraz wybierając cele i sposoby działania, wzorowaliśmy się częściowo na znanej, międzynarodowej organizacji „The Nature Conservancy” (oczywiście uwzględniając mniejszą skalę i specyfikę naszego kraju). Ma to być więc organizacja zajmująca się ochroną przyrody, jednocześnie, i profesjonalna, i masowa. Profesjonalna - to znaczy, że planowaniem wszelkich przedsięwzięć oraz kierowaniem ich realizacji zajmują się specjaliści z danych dziedzin. Masowa - to znaczy, że dążymy do pozyskania jak największej liczby członków. Ich rola, podobnie jak w większości organizacji na Zachodzie, zależeć będzie od nich samych. Większość ludzi poprzez przynależność do organizacji wspiera ją moralnie oraz finansowo (płacąc składki). Jednak dla każdego, kto chciałby włączyć się osobiście w prace Towarzystwa - znajdzie się zajęcie wykorzystujące jego zdolności. Wszak to właśnie na pracy ochotników i pasjonatów opiera się nasze istnienie.

Pewną nowością w warunkach polskich jest planowany przez nas sposób finansowania działalności Towarzystwa. Chcemy mianowicie oprzeć się w znacznej mierze na darowiznach od osób prywatnych oraz dotacjach od lokalnych przedsiębiorstw.

Większość naszych przedsięwzięć składa się z trzech części: wstępnych badań naukowych, właściwych prac ochronnych i działań edukacyjnych. O tym co zrobiliśmy przez pierwsze pół roku naszego istnienia i co planujemy na najbliższą przyszłość, dowiedzą się Państwo z innych artykułów tego Biuletynu.

Chcemy podkreślić, że otwarci jesteśmy na wszelkie nowe pomysły.

Dzięki „Salamandrze” również i TY możesz przyczynić się do zachowania różnorodności i piękna naszej przyrody.

Andrzej Kepel

Wybór numeru

Aktualny numer: 1/2022