Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra”
 


Internet – problem zagrożonych gatunków?

Pod koniec lutego br. Sekretariat Konwencji Waszyngtońskiej zorganizował w Vancouver w Kanadzie warsztaty poświęcone problemowi handlu okazami CITES w Internecie. W warsztatach, oprócz oficjalnych delegatów z Argentyny, Chin, Czech, Francji, Ghany, Holandii, Kanady, Kenii, Madagaskaru, Niemiec, Polski, Singapuru, Stanów Zjednoczonych, Szwajcarii oraz Wielkiej Brytanii, udział wzięli także przedstawiciele organizacji pozarządowych, takich jak IFAW, TRAFFIC czy... PTOP „Salamandra”.

W Vancouver próbowano znaleźć odpowiedź na pytanie, czy handel okazami gatunków ujętych w załącznikach do Konwencji Waszyngtońskiej jest dla nich faktycznie poważnym zagrożeniem, oraz czy jest ona odpowiednim narzędziem do regulowania takiego handlu. Należy pamiętać, że w Konwencji o Międzynarodowym Handlu Dzikimi Zwierzętami i Roślinami Gatunków Zagrożonych Wyginięciem przyjęto specyficzną definicję słowa „handel”, która znacząco odbiega od ogólnie przyjętego znaczenia tego rzeczownika. W rozumieniu CITES „handel” oznacza przewożenie okazów określonych gatunków przez granice państwowe. Opierając się na tej definicji przedstawiciele Sekretariatu sugerowali, że oferowanie sprzedaży okazów CITES w Internecie nie nosi znamion handlu w rozumieniu Konwencji Waszyngtońskiej i przez to zjawisko to powinno być poza sferą jej zainteresowania. Stanowisko to podzielane było przez przedstawicieli USA, Kanady i Wielkiej Brytanii. Część spośród pozostałych uczestników warsztatów (w tym przedstawiciele z Polski) wskazywała na międzynarodowy charakter handlu internetowego, a przez to na konieczność podjęcia w ramach Konwencji działań regulujących taki handel.

W rezultacie ścierania się tych dwóch odmiennych stanowisk stworzono wstępne zalecenia, będące podsumowaniem warsztatów. W ich skład wchodzą zarówno zalecenia „miękkie” – np. o konieczności prowadzenia monitoringu internetowego handlu okazami chronionymi na mocy Konwencji czy też edukacji społeczeństwa w tym zakresie, jak „twarde” – np. wskazujące na konieczność stworzenia specjalnych jednostek zajmujących się zwalczaniem nielegalnego handlu okazami CITES w Internecie. Wyniki warsztatów przedstawione zostaną Stałej Komisji Konwencji Waszyngtońskiej, która podejmie decyzję co do dalszego postępowania z tym problemem.

Borys Kala

















Docieplanie bloków przyjazne przyrodzie

Docieplanie bloków mieszkalnych – odbywające się na masową skalę w całej Polsce – jest potrzebne i korzystne dla środowiska. Przyczynia się do oszczędzania energii. Ma ono jednak także ciemną stronę. Powoduje masowe zamurowywanie ptaków (zwłaszcza nielotnych piskląt) i nietoperzy w szczelinach i otworach docieplanych budynków, a także zanik miejsc schronień wykorzystywanych przez niektóre gatunki. Przy dobrej woli i wykorzystując istniejące przepisy, zagrożenie to można znacząco zredukować.

Docieplanie budynków bez podjęcia odpowiednich działań zapobiegawczych spełnia kryteria „szkody w środowisku” zdefiniowanej w prawie krajowym i wspólnotowym, jest bowiem przyczyną spadku liczebności (często wręcz zanikania) kilku chronionych gatunków zwierząt. Jest to szczególnie widoczne w przypadku 3 gatunków wykorzystujących na miejsca rozrodu lub schronienia wysokie budynki – jerzyków, sokołów pustułek i mroczków posrebrzanych. Tymczasem ze wspomnianych przepisów wynika obowiązek skutecznej ochrony tych zwierząt przed celowym lub przypadkowym zabijaniem, niszczeniem ich jaj oraz likwidacją miejsc ich rozrodu i odpoczynku.

Sposoby zapobiegania stratom powodowanym przez docieplanie są znane i wypróbowane w praktyce także w warunkach Polski. Składają się z dwóch grup działań. Pierwsza grupa to zapobieganie zamurowywaniu zwierząt w szczelinach. Osiąga się to poprzez odpowiedni dobór terminów prac, wcześniejsze właściwe zabezpieczenie szczelin lub przez kombinację tych dwóch metod. Druga, to montowanie pod lub na ocieplinę specjalnych skrzynek, stanowiących schronienia zastępcze, lub pozostawianie otworów pozwalających na wlot ptaków i nietoperzy do wcześniej istniejących schronień (np. szczelin dylatacyjnych).

Szczegółowe zasady ochrony ptaków i nietoperzy podczas docieplania budynków zostały opracowane przez PTOP „Salamandra” przy współpracy z PTPP „pro Natura”, na zlecenie Fundacji EkoFundusz. Są one wynikiem kilkuletnich doświadczeń w realizacji takich działań ochronnych. Obecnie są dostępne w Internecie (www.salamandra.org.pl), a wkrótce zapewne ukażą się także drukiem.

Andrzej Kepel












Prawo (nie)doskonałe

Integralność obszaru Natura 2000 – ki diabeł?

Nowelizacja ustawy o ochronie przyrody, która weszła w życie 15 listopada 2008 r., w art. 5 wprowadziła między innymi definicję „integralności obszaru Natura 2000”. Ma ona oznaczać „spójność czynników strukturalnych i funkcjonalnych warunkujących zrównoważone trwanie populacji gatunków i siedlisk przyrodniczych, dla ochrony których zaprojektowano lub wyznaczono obszar Natura 2000”. Skąd wzięło się to pojęcie, skoro w polskim tekście Dyrektywy Siedliskowej próżno go szukać?

Jeśli celem ochrony są m.in. chrząszcze żyjące pod korą, nawet okorowanie powalonych przez wiatr drzew może być istotnym „pogorszeniem integralności obszaru Natura 2000”

Jeśli celem ochrony są m.in. chrząszcze żyjące pod korą, nawet okorowanie powalonych przez wiatr drzew może być istotnym „pogorszeniem integralności obszaru Natura 2000”
Fot. Andrzej Kepel

W dalszej części znowelizowanej ustawy pojawia się ono jako jedna z kluczowych cech/wartości, które należy brać pod uwagę przy planowaniu lub realizacji ochrony obszaru.

W przypadku planowania ochrony obszaru (art. 29 ust. 8 pkt 3), owe kluczowe wartości to:
- właściwy stan ochrony przedmiotów ochrony obszaru Natura 2000;
- zachowanie integralności obszaru Natura 2000;
- spójność sieci obszarów Natura 2000.

Aby zapewnić skuteczność ochrony na obszarach Natura 2000, wprowadzono zakazy (art. 33 ust. 1):
- pogarszania stanu siedlisk przyrodniczych, siedlisk gatunków roślin i zwierząt oraz wpływania negatywnie na gatunki, dla których ochrony wyznaczono obszar Natura 2000;
- pogarszania integralności obszaru Natura 2000;
- pogarszania powiązania tego obszaru Natura 2000 z innymi obszarami.

To ostatnie zestawienie wartości jest także powtórzone w art. 3 pkt 17 ustawy z dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko, jako lista warunków „znaczącego negatywnego oddziaływania na obszar Natura 2000”.

W tej drugiej ustawie pojęcie „integralność obszaru” pojawia się także kilkukrotnie – w art. 2 ust. 2 pkt 2 i 3 oraz art. 66 w zestawieniu z „celami i przedmiotami ochrony obszaru Natura 2000” oraz w art. 97 w zestawieniu ze „spójnością obszarów Natura 2000” – jako cechami odrębnymi od owej integralności.

Nieobecność określenia „integralność obszaru Natura 2000” w tekście Dyrektywy jest cechą jedynie jej polskojęzycznej wersji i wynika z pewnej nonszalancji tłumaczenia aktów prawa wspólnotowego. W art. 6 ust. 3 tekstu angielskiego czytamy m.in.: „...the competent national authorities shall agree to the plan or project only after having ascertained that it will not adversely affect the integrity of the site concerned...”. W oficjalnym polskojęzycznym tłumaczeniu zostało to zapisane jako: „właściwe władze krajowe wyrażają zgodę na ten plan lub przedsięwzięcie dopiero po upewnieniu się, że nie wpłynie on niekorzystnie na dany teren”. Trzeba jednak przyznać, że jeśli pominąć fakt, iż zamiast wyrazu „teren” powinien być „obszar” (Natura 2000), tłumaczenie to lepiej oddaje sens przepisu Dyrektywy niż definicja zawarta w ustawie. A jaki jest ten sens?

Dyrektywa nie zawiera definicji „integralności obszaru”. Do jego zrozumienia konieczne jest więc zastosowanie wykładni celowościowej oraz wsparcie się wytycznymi Komisji Europejskiej oraz orzeczeniami i opiniami Europejskiego Trybunału Spra wiedliwości. Na szczęście orzecznictwo ETS dotyczące stosowania art. 6 ust. 3 Dyrektywy Siedliskowej jest dość bogate (np. C-355/90, C-127/02, C-209/02, C-209/04). Wskazuje ono jednoznacznie, że pojęcie „integrity of the site” (integralność obszaru) należy interpretować bardzo szeroko. Dotyczy ono kompletu cech, czynników i procesów związanych z danym obszarem, które mogą mieć wpływ na cele jego ochrony. W szczególności są to:
- powierzchnia obszaru,
- obecność istotnych gatunków i siedlisk przyrodniczych (zarówno chronionych, jak i mających dla tych chronionych znaczenie) oraz stan ich zachowania i ochrony,
- obecność i dostępność istotnych elementów siedlisk przyrodniczych i siedlisk gatunków, np. żerowisk, schronień, tras wędrówek,
- warunki ekologiczne, w tym parametry fizyczne i chemiczne (np. stosunki wodne),
- wszelkie funkcjonalne połączenia i związki istniejące na danym obszarze i ich dynamika,
- wszelkie procesy zachodzące lub przewidywane na tym obszarze,
- stopień jednolitości (braku fragmentacji) siedlisk,
- obecność i natężenie czynników i oddziaływań szkodliwych (np. powodujących niepokojenie zwierząt), z uwzględnieniem podatności celów ochrony na te zagrożenia.

Nie dotyczy to więc jedynie „spójności” tych czynników, ale i ich obecności, natężenia, współoddziaływania itp., pod warunkiem, że mają wpływ na cele ochrony. Nową definicję ustawową oparto o nie do końca trafną definicję brytyjską z roku 1994.

Zgodnie z wytycznymi Komisji odnośnie ochrony sieci Natura 2000, ocena tego, czy integralność obszaru podlega negatywnemu oddziaływaniu, powinna ograniczyć się do celów ochrony obszaru i koncentrować się na tym konkretnie obszarze.

Pewne kłopoty interpretacyjne mogą wynikać z tego, że angielski wyraz „integrity” może być na język polski tłumaczony także jako „spójność”. Należy jednak tego unikać. Pojęcie „spójność” jest już w tekście Dyrektywy i w powiązanych z nią aktach prawa wspólnotowego wielokrotnie wykorzystywane jako odpowiednik angielskiego wyrazu „coherence”. Wykorzystywane jest w odniesieniu do ogólnej (ekologicznej) spójności całej sieci Natura 2000, rozumianej jako komplet cech, które mają wpływ na to, że sieć ta gwarantuje na terenie Wspólnoty zachowanie lub odtworzenie występowania we właściwym stanie ochrony wszystkich chronionych w jej ramach gatunków i siedlisk przyrodniczych w całym ich naturalnym zasięgu. W odniesieniu do poszczególnych obszarów, oceniając wpływ na spójność sieci Natura 2000, bierze się pod uwagę znaczenie, jakie ma dany obszar dla zachowania spójności sieci w stosunku do gatunków i siedlisk, które są na nim chronione.

Andrzej Kepel

Dodatkowe informacje dotyczące pojęcia „integralność obszaru” oraz „spójność sieci Natura 2000” można znaleźć w opracowaniach Komisji Europejskiej:
- Zarządzanie obszarami Natura 2000. Postanowienia artykułu 6 dyrektywy siedliskowej 92/43/EWG;
- Ocena planów i przedsięwzięć znacząco oddziałujących na obszary Natura 2000. Wytyczne metodyczne dotyczące przepisów Artykułu 6(3) i (4) Dyrektywy Siedliskowej 92/43/EWG.


Międzynarodowa wystawa CITES


Fot. Borys Kala

W lutym, na terenie centrum handlowego KING CROSS w Poznaniu, prezentowana była wystawa promująca zagadnienia związane z Konwencją o Międzynarodowym Handlu Dzikimi Zwierzętami i Roślinami Gatunków Zagrożonych Wyginięciem (CITES). Całość składała się z 20 plansz przedstawiających różne gatunki i wyższe grupy taksonomiczne objęte ochroną. Wystawa opracowana została przez PTOP „Salamandra”, we współpracy z CEEweb for Biodiversity – siecią przyrodniczych organizacji pozarządowych z Europy Środkowo-Wschodniej. Przedsięwzięcie to ma charakter międzynarodowy – wystawa wydrukowana została w 9 wersjach językowych. Obecnie poza Polską wystawę obejrzeć można w Bułgarii, Rumunii i na Słowacji. Od lipca prezentowana będzie również na Ukrainie, Węgrzech, w Chorwacji i Serbii. Większość zdjęć wykorzystanych na potrzeby tego przedsięwzięcia udostępnionych zostało bezpłatnie przez fotografów przyrody z różnych zakątków świata: Nowej Zelandii, RPA, Meksyku, Holandii, USA, Francji, Indii, Wielkiej Brytanii i oczywiście Polski. Serdecznie dziękujemy!

Borys Kala

























Las Majów

Część II

Siedzę na szczycie Świątyni IV w Tikál, gigantycznej, oczyszczonej z roślinności piramidy, wznoszącej się wysoko ponad okap tropikalnego lasu północnej Gwatemali. Jest czwarta rano, wciąż ciemno, ale zaczyna się przejaśniać. Widok zasłaniają mi trochę metalowe rusztowania, bowiem cała budowla jest w stanie zaawansowanego remontu. W bladym jeszcze świetle, tłumionym przez skłębione nad lasem obłoki, zaczynają się rysować sylwetki innych świątyń. Puszcza zaczyna się budzić, zalewając nas fontanną dźwięków, wśród których dominują ryki wielkich czarnych małp – wyjców gwatemalskich (Alouatta pigra). Wreszcie do fonii zaczyna dołączać wizja. Nad selwą1 przeleciały z wrzaskiem żółto-zielone papugi – amazonki skromne (Amazonia farinosa). Wkrótce pojawiły się brązowowronki (Cyanocorax morio), hałaśliwe i towarzyskie ptaki krukowate, które okazały się najczęściej spotykanymi pierzastymi mieszkańcami Tikál i prawdziwą zmorą podczas wycieczek po selwie – ostrzegały wszystkie żywe stworzenia, zanim spoczął na nich obiektyw aparatu lub spojrzenie uzbrojonego w lornetkę obserwatora. Ich śladem przeleciały dwa jaskrawo ubarwione tukany tęczodziobe (Ramphastos sulphuratus) – symbol neotropikalnej fauny. Miasto Tikál i otaczający je park narodowy o tej samej nazwie powitały kolejny dzień pory deszczowej...

Piramidy Tikal ponad okapem tropikalnego lasu

Piramidy Tikal ponad okapem tropikalnego lasu

U szczytu swojej potęgi Tikál był jednym z dwóch-trzech najpotężniejszych miast cywilizacji Majów okresu klasycznego2. Najstarsza data wykuta na kamiennej steli pismem hieroglificznym wskazuje, że ludzie upamiętniali tu swoją obecność już w 292 roku n.e. Miasto nosiło wówczas nazwę Mutul – niewielu zwiedzających zdaje sobie sprawę z tego, że Tikál to nazwa wymyślona przez współczesnych archeologów. Między V a VIII wiekiem na wapiennej równinie stanęła większość monumentalnych piramid, na szczycie których kapłani odprawiali swoje rytuały. W szczytowym okresie rozwoju mieszkało tu od 45 000 do 90 000 osób, a w centralnej części obszaru (około 15 km2) zinwentaryzowano 3000 różnych struktur lub ich pozostałości – od potężnych kamiennych świątyń i pałaców, po gliniane chaty kryte palmowymi liśćmi. Oczywiście wokół budynków nie szumiał las deszczowy, ale rozciągały się uprawne pola. Tikál był potęgą polityczną i militarną. Stał na czele koalicji miast południowej części krainy Majów, tocząc ze zmiennym szczęściem permanentne wojny przeciwko swojemu największemu rywalowi – miastu Calakmul, którego ruiny znajdują się w dzisiejszym Meksyku. Miasto wyzwoliło się spod dominacji północnego konkurenta, kiedy w 695 roku król Jasaw Chan K’awiil I, zwany Ah Cacaw (Pan Czekolady) pokonał armię władcy Calakmul o równie egzotycznym imieniu Yich’aak K’ahk’. Nic nie wskazywało, że do 900 r. n.e., jak większość miast Majów epoki klasycznej, Tikál zostanie porzucony przez ludność, a jego niebotyczne piramidy – zapewne zdające się gościom czymś równie przytłaczającym, co dziś wieżowce Manhattanu – zostaną całkowicie porośnięte przez wysokie drzewa, liany, gęste zarośla, wspaniałe bromelie i storczyki.

Małpy, indyki, jelenie...

Chociaż dzioby tukanów tęczodziobych prezentują się bardzo okazale są stosunkowo lekkie dzięki specjalnej budowie

Chociaż dzioby tukanów tęczodziobych prezentują się bardzo okazale są stosunkowo lekkie dzięki specjalnej budowie

Do Tikál warto wybrać się nie tylko dla ruin. Jest to jedno z najlepszych miejsc do obserwacji fauny w całej krainie Majów – tak w Meksyku, jak i Gwatemali. Ponieważ ruiny odwiedzają codziennie rzesze turystów, zaś otaczający miasto park narodowy jest skutecznie chroniony przed kłusownikami, wiele tutejszych zwierząt niezbyt obawia się ludzi, przechadzając się po ścieżkach łączących piramidy. Ma to swoje ujemne strony – przyrodnik czuje się tu trochę jak w zoo, choć brak jest krat i ogrodzeń, a zwierząt nikt świadomie nie oswajał. Oczywiście nie znaczy to, że od razu spotkamy się twarzą w twarz z jaguarem (Pantera onca) czy tapirem panamskim (Tapirus bairdii). Te zwierzęta – choć Las Majów jest również ich ostoją – umknęły przed zgiełkiem w jeszcze gęstsze ostępy niż te, które pochłonęły kamienne miasto. Ale reszta czeka na obserwatora, który zwykle w ciągu kilku dni wypełni swój notatnik dziesiątkami łacińskich nazw...

Indyk pawi to ornitologiczna wizytówka Lasu Majów

Indyk pawi to ornitologiczna wizytówka Lasu Majów

Oto nad ścieżką, w koronie wysokiego mahoniowca, siedzi czepiak Geoffreya (Ateles geoffroyi yucatanensis), druga z występujących tu małp szerokonosych, znacznie szczuplejsza i zgrabniejsza od wyjców. (Później okazało się, że czepiaki można dostrzec codziennie w wielu zakątkach lasu i przy co bardziej odludnych ruinach.) Po ścieżce dumnie przechadza się grupa indyków pawich (Meleagris ocellata). Wielkiemu samcowi z niebieską, łysą głową i pomarańczowymi koralami, towarzyszy grupa może skromniejszych, ale również pyszniących się zielononiebieskimi, iryzującymi piórami, samic. Niewiele jest miejsc, gdzie można je oglądać na wolności, ponieważ indyki te występują jedynie w południowej części meksykańskiego półwyspu Jukatan oraz w sąsiednim Belize i północnej Gwatemali. Wśród gęstego podszytu siedzi mały czarny ptaszek z jaskrawoczerwoną czapeczką – to z kolei gorzyk czerwonogłowy (Pipra mentalis). Próba zrobienia mu ostrego zdjęcia w lesie pełnym tysięcy jaskrawych odblasków, kontrastujących z obszarami kompletnego mroku, kończy się oczywiście fiaskiem. W tym samym momencie, na ścieżkę dziesięć metrów przede mną, wchodzi mazama ruda (Mazama americana), uroczy mały jelonek, sięgający europejskiemu turyście w najlepszym razie do pasa (ma wszak 75 cm wysokości w kłębie), o kasztanowej sierści i drobnym, ledwo widocznym porożu. Oczywiście znika w gąszczu, zanim udaje mi się skierować na niego obiektyw aparatu.

Ewolucyjna kserokopiarka

„Obserwowanie ptaków w tropikach może dostarczać wiele satysfakcji, ale może być również nieco frustrujące dla początkującego” – pisze amerykański ornitolog Randell A. Beavers w swej książce o ptakach Tikál i gwatemalskiej prowincji Petén. Bogactwo fauny Krainy Neotropikalnej (w której granicach znajduje się również cały Las Majów) może oszołomić na tle tego co znamy z Europy, ale podstawową obsesją przyrodnika jest przecież rozpoznanie i nazwanie tego, co już udało mu się wypatrzyć w gęstwinie deszczowego lasu. Realizację tej obsesji może utrudnić mu występowanie grup gatunków, składających się z dziesiątków bardzo podobnych (dla laika – niemal identycznych!) gatunków, należących nieraz nawet do... różnych rodzajów. Po spotkaniu niewielkiego ptaka wróblowego o „bardzo charakterystycznym” ubarwieniu, z pewnością odwołamy się do noszonego pod ręką przewodnika terenowego, by przekonać się, że identyczne ptaki zajmują w nim dwie kolejne strony, po 10–20 gatunków każda, i że różnią się one szerokością i odcieniem paska na skrzydle – cechą, na którą akurat nie zwróciliśmy uwagi, zwłaszcza że kontakt wzrokowy trwał kilkanaście sekund. Te same kłopoty napotkamy również w przypadku kolibrów, papug czy dzięciołów. Wśród owocożernych i nektarożernych nietoperzy z rodziny liścionosów (Phyllostomidae) zdarzają się rodzaje, a nawet grupy rodzajów, których przedstawiciele różnią się między sobą... proporcjami długości goleni i przedramion, proporcjami jasnych i ciemnych części ich trójbarwnych włosów na grzbiecie, lub też kształtem i rozmieszczeniem brodawek na języku. Niektóre z tutejszych serii bliźniaczych gatunków ptaków łudząco przypominają przedstawicieli fauny europejskiej i prowadzą bardzo podobny tryb życia, ale też nie są bynajmniej ich bliskimi krewnymi. I tak rolę naszych pełzaczy (Certhiidae) pełnią tu tęgostery (Dendrocolaptidae), zaś ekologiczną niszę muchołówek (Muscicapidae), wyjątkowo obficie reprezentowaną w tropikalnym lesie, zajmują wyspecjalizowane tyranki (Tyrannidae). Podobieństwo to utrwaliło się w języku angielskim, który takie gatunki tyranek określa nazwą „flycatcher”, czyli właśnie „muchołówka”. Inna, powszechna w neotropikach rodzina – kacyki (Icteridae) – zajęła nisze obsadzone w naszych warunkach przedstawicielami wielu różnych rodzin ptaków wróblowych. Są wśród nich gatunki przypominające swoim wyglądem i rozmiarami krukowate, wilgi, drozdy, kosy, a nawet skowronki.

Pluskwiak Fulgora laternaria kryje fałszywe oczy na swoich tylnych skrzydłach

Pluskwiak Fulgora laternaria kryje fałszywe oczy na swoich tylnych skrzydłach

W selwie warto zwracać uwagę nie tylko na ptaki i ssaki, ale również na bezkręgowce, zwłaszcza że kilka z nich stało się ikonami tutejszego lasu deszczowego, w nie mniejszym stopniu niż tukany i wyjce – o mrówkach-grzybiarkach wspominałem już w pierwszej części reportażu. Nad ścieżkami unoszą się wielkie motyle z rodzaju Morpho, których grzbietowa strona skrzydeł iryzuje jaskrawym, niebieskim kolorem. Spodnia strona skrzydeł tych motylich olbrzymów odstrasza z kolei potencjalne drapieżniki wzorem fałszywych „oczu” na brązowym tle – niczym głowa sowy. Na pniu siedzi osobliwy pluskwiak różnoskrzydły – Fulgora laternaria, o wielkiej głowie przypominającej kształtem... orzeszka ziemnego. Również on odstrasza swoich wrogów fałszywymi oczami, których jaskrawy wzór nosi pod pokrywami, na tylnej parze skrzydeł. Wśród miejscowej ludności krąży legenda o tym, że w przypadku ukąszenia przez dziwacznego pluskwiaka, należy w ciągu 24 godzin... odbyć stosunek płciowy, w przeciwnym razie się umrze. W rzeczywistości owad ten jest zupełnie nieszkodliwy i nikogo nie gryzie.

Truciciele i oszuści

Ten pięknie ubarwiony wąż koralowy to jeden z najbardziej jadowitych węży świata

Ten pięknie ubarwiony wąż koralowy to jeden z najbardziej jadowitych węży świata

Jadowite węże koralowe z rodzajów Micrurus, Micruroides i Leptomicrurus (rodzina zdradnicowate Elapidae) określane są wspólnym mianem węży koralowych, reprezentowanych przez ponad 65 gatunków zasiedlających tereny od USA po Boliwię i Brazylię. Charakteryzują się wzorem naprzemiennych czerwonych, żółtych i czarnych pasków, pełniących funkcję ostrzegawczą – mają informować inne zwierzęta, że właściciel tej kolorowej skóry jest wyposażony w śmiertelnie niebezpieczną broń i lepiej zostawić go w spokoju. Wśród występujących na tych samych terenach niejadowitych węży z rodziny połozowatych (Colubridae) wyewoluowały gatunki korzystające z identycznej metody odstraszania, tj. noszące na skórze jaskrawy wzór z czerwonych oraz żółtych lub białych czy czarnych pasków. Imitacja bywa różnej jakości – na przykład spotkany przeze mnie w Meksyku wąż Scaphiodontophis annulatus posiada takie ubarwienie wyłącznie w przedniej części ciała, ale i tak wiele drapieżników daje się na nie nabrać. Tym bardziej czują one respekt przed mistyfikacjami niemal doskonałymi, czego przykładem może być lancetogłów mleczny (Lampropeltis triangulum). Zjawisko upodabniania się zwierząt niejadowitych do jadowitych nosi nazwę mimikry batezjańskiej (na cześć XIX-wiecznego angielskiego przyrodnika Henry’ego Waltera Batesa, który opisał je po raz pierwszy). Również w Polsce można obserwować zupełnie niegroźne muchówki bzygowate (Syrphidae) i motyle przezierniki (Sesiidae), do złudzenia przypominające uzbrojone w jadowe żądła osy i szerszenie.

Zielono, cicho i... nudno?

Chruścielak szaroszyi to bliski krewniak naszego rodzimego wodnika (Rallus aquaticus)

Chruścielak szaroszyi to bliski krewniak naszego rodzimego wodnika (Rallus aquaticus)

Wbrew potocznemu wyobrażeniu, wędrówki po najbardziej odludnych, leśnych ścieżkach w Tikál, mogą okazać się... najnudniejsze podczas całego pobytu w zaginionym mieście, choć każdy, kto nie widział wcześniej tropikalnego lasu deszczowego, powinien taką wycieczkę odbyć. Prawdopodobnie osoby nastawione na zaobserwowanie jak największej liczby gatunków ptaków i ssaków, wrócą z selwy z poczuciem wielkiego rozczarowania. Poza okresem porannych i wieczornych koncertów, w lesie tym panuje na ogół dojmująca cisza, rozdzierana jedynie przez niepokojące, monotonne dźwięki owadów. Nic się nie rusza, nic nie szeleści... Tak upływa pół godziny marszu, czasem godzina. Wtem las wypełnia chór ptasich głosów i przez wszystkie jego warstwy zaczyna się przemieszczać stado drobnych ptaków, liczących dziesiątki osobników i należących zwykle do co najmniej kilku gatunków. Jakieś tanagry (Thraupidae), kacyki, czasem dzięcioł... Szybko, zanim zdążymy rozpoznać choć część tworzących je gatunków, stadko oddala się poza zasięg lornetki. Na kolejną godzinę zapada cisza i nuda, chyba że uda się nam kątem oka dostrzec pełzającego po pniu tęgostera lub żerującego na dnie lasu małego gołąbka – błyskotka rdzawego (Geotrygon montana). Wiele ptaków żyjących w dolnych piętrach lasu i wchodzących w skład owych włóczących się stad, jest upierzona dość skromnie – w rdzawych, brązowych, szarych lub oliwkowych tonacjach. To, co w neotropikalnej faunie przyciąga tysiące obserwatorów z całego świata – wielobarwne papugi czy pysznie upierzone trogony (Trogonidae) – przemieszcza się niewielkimi stadkami w koronach drzew i jest możliwe do wypatrzenia tylko w miejscach, gdzie okap lasu uległ rozrzedzeniu lub przerwaniu.

Motyle z rodziny Morphidae określane są mianem skrzydlatego piękna tropików

Motyle z rodziny Morphidae określane są mianem skrzydlatego piękna tropików

Spacerując wąskimi, wyciętymi maczetą ścieżkami, warto jednak trzymać się kilku prostych reguł. I nie chodzi tu tylko o niechodzenie w klapkach czy noszenie długich spodni i koszul z długimi rękawami, co ma chronić przed rojami moskitów. Zanim podniesiemy wzrok ku sklepieniu selwy, żeby wypatrzyć siedzącego na gałęzi ptaka, spójrzmy najpierw przed siebie, żeby nie wpaść twarzą w wielką pajęczynę, utkaną z mocnych, złocistych nici, które są dziełem kolorowego, dużego i boleśnie kąsającego pająka, noszącego łacińską nazwę Nephila clavipes. Pajęczyny takie spotyka się czasem co kilkanaście kroków. Dobrze jest też spojrzeć wcześniej pod nogi. W cieniu, wśród ściółki, rzuca się w oczy długi, jaskrawo ubarwiony kształt. Naprzemiennie ułożone, czerwone, żółte i czarne pierścienie nie pozostawiają wątpliwości – zwierzę, które mamy przed sobą, to piękny wąż koralowy (Micrurus diastema sapperi), którego jad jest śmiertelną dla człowieka neurotoksyną, i który znalazł na obszarze swojego występowania licznych naśladowców, kopiujących jego ostrzegawczy wzór.

Las wychodzi na trawnik

Wystarczy jednak pojawić się w miejscu, gdzie dojrzały tropikalny las styka się z kawałkiem otwartej przestrzeni, aby na nowe, interesujące obserwacje nie trzeba było czekać godzinami. Wstępując na jedną z dziesiątków niebotycznych piramid, dostrzegam sępniki czarne (Coragyps atratus), siedzące przy wejściu do klaustrofobicznej świątyni na jej szczycie. Wielkie czarne ptaszyska, z groteskowymi łysymi głowami, dumnie prezentują swoje szerokie skrzydła, zakończone białymi lotkami. Są głównie padlinożercami, ale dziś spędzają więcej czasu wokół zabudowań, przetrząsając stosy śmieci i odpadków. Wysoko nad lasem krąży ich znacznie rzadszy krewniak – kondor królewski (Sarcoramphus papa), niczym negatyw sępnika czarnego, upierzony śnieżnobiało, ale o czarnych lotkach. Życie bujnie rozwija się nawet na tratowanym przez tłumy turystów głównym placu Tikál. Drzewa obwieszone są dziwacznymi gniazdami kacykowców azteckich (Psarocolius montezuma), przypominającymi ni to skarpety, ni to pończochy, ni to długie, uplecione z roślin worki. Stada tych hałaśliwych ptaków – niczym naszych gawronów – zlatują co wieczór na drzewa, pełniące rolę ich noclegowisk.

Wszędobylskie sępniki czarne są bliskimi krewnymi kondorów

Wszędobylskie sępniki czarne są bliskimi krewnymi kondorów

Prawdziwe bogactwo fauny czeka jednak na przyrodnika w najbardziej przekształconym przez człowieka zakątku Tikál – w otoczeniu centrum dla zwiedzających, muzeum, pola namiotowego, kilku restauracji, hotelików, tanich jadłodajni... Chwilami wydaje się, że pół selwy wychodzi codziennie na trawniki w poszukiwaniu czegoś smacznego, a może dla rozrywki? W pierwszej kolejności warto udać się nad jeden z dwóch stawów, Aguada Tikál, kilkadziesiąt metrów od głównego parkingu. Po trawniku nad brzegiem spaceruje sobie długoszpon żółtoczelny (Jacana spinosa), osobliwy ptak siewkowy, przypominający raczej naszą łyskę lub kokoszkę, tyle że o palcach tak długich, iż umożliwiają chodzenie po pływających liściach roślin wodnych. Ta umiejętność „chodzenia po wodzie” stała się przyczyną, dla której długoszpon na karaibskiej Jamajce nazywany jest „ptakiem Jezusa”. Obok kręci się inny miłośnik zarośniętych, leśnych bajorek – chruścielak szaroszyi (Aramides cajanea), krewniak naszego wodnika. W pobliżu siedzi, znieruchomiały niczym posąg, bazyliszek pręgowany (Basiliscus vittatus) – znana naszym terrarystom okazała jaszczurka, nosząca na głowie rogowy hełm. Na pniach niskich drzew żerują też dzięcioły; ich wypatrzenie i rozpoznanie w leśnej gęstwinie byłoby nie lada wyzwaniem, tutaj zaś korzysta się z ich niewielkiej płochliwości. W oczy rzuca się zwłaszcza dzięcioł czerwonoczuby (Dryocopus lineatus), jak sama nazwa wskazuje, ozdobiony groteskowym, jaskrawoczerwonym czubkiem na głowie. Nawet poranna herbata pod parasolem przed jedną z tutejszych restauracji musi zakończyć się zaliczeniem kolejnego gatunku. Z krzaków wychodzi na trawnik grupa oliwkowo-brązowych kuraków z nagimi, czerwonymi podgardlami. To czakalaki północne (Orlais vetula), podobno ptaki głównie nadrzewne. Nie spiesząc się, przemaszerowują przez środek trawnika, po czym znikają w krzakach po drugiej stronie. Kawałek dalej spaceruje, z podniesionym dumnie, pręgowanym ogonem, ostronos meksykański (Nasua narica), wszędobylski (i wszystkożerny) ssak z rodziny szopowatych (Procyonidae). Czasem mija, nie wzbudzając żadnych reakcji, przechadzające się grupy rodzinne indyków pawich. Los znajdujących się na ziemi indyczych gniazd jest jednak niewesoły, gdy ten miłośnik jajecznicy wywęszy je w gęstym podszycie.

Bazyliszek pręgowany, tak jak inne bazyliszki, potrafi przez pewien czas biec po powierzchni wody, stąd jego potoczna nazwa – jaszczurka Jezusa

Bazyliszek pręgowany, tak jak inne bazyliszki, potrafi przez pewien czas biec po powierzchni wody, stąd jego potoczna nazwa – jaszczurka Jezusa

Ruch w otoczeniu obiektów turystycznych wzmaga się pod wieczór. Na campingowe drzewa przylatują brązowowronki, kacykowce i papugi. Skrajem pola namiotowego przebiegają aguti brunatne (Dasyprocta punctata), wielkie leśne gryzonie, przypominające przerośniętą świnkę morską na długich nogach. Gdy zapadną nocne ciemności, nie warto od razu kłaść się do przykrytego moskitierą hamaka. Spacer z latarką po kempingu pozwoli uzupełnić kolekcję obserwowanych stworzeń o kilka interesujących pozycji. Już pierwszego wieczoru zobaczyłem siedzącego na murawie ptaka o jarzących się czerwono wielkich oczach. Lelkowiec białoszyi (Nyctidromus albicollis), bliski krewny naszego lelka, pozwalał podejść do siebie na odległość 2–3 metrów, zrobić sobie zdjęcie z lampą, po czym odlatywał na drugi koniec trawnika i siadał tam, czekając zapewne na lepsze ujęcie. Kolejna niespodzianka czekała przy drodze obsadzonej niskimi akacjami. Tym razem światło czołówki ujawniło, świecące białoniebiesko, oczy jakiegoś maszerującego ssaka.

Lelkowiec białoszyi spokrewniony jest z naszym lelkiem (Caprimulgus europaeus)

Lelkowiec białoszyi spokrewniony jest z naszym lelkiem (Caprimulgus europaeus)

Kilka kroków w jego kierunku, i na kilka sekund ukazała się sylwetka lisa wirginijskiego (Urocyon cinereoargentatus), ponoć pospolitego tu drapieżnika i zapewne bywalca przydomowych śmietników. Czy na pewno? Oświetlone zwierzę obróciło się na pięcie i... wbiegło na pobliskie drzewo, kryjąc się w jego gęstej koronie. Zapewne przywidzenie... Przecież, jak powszechnie wiadomo, lisy po drzewach nie chodzą... Dopiero następnego dnia, uważna lektura książki o ssakach Ameryki Środkowej ujawniła, że właśnie lisy wirginijskie, w przeciwieństwie do pozostałych psowatych, są mistrzami w nadrzewnej wspinaczce. Kilka dni w tym pochłoniętym przez tropikalną puszczę majańskim mieście pozwoliło mi zebrać więcej obserwacji neotropikalnej fauny niż wcześniejsze dwa tygodnie w różnych zakątkach sąsiedniego Meksyku. Teraz nie mogę już mówić, że Las Majów opuszczam z pustymi rękami...

Tekst i zdjęcia: Mateusz Ciechanowski

  1. W Ameryce Łacińskiej nazwą tą określa się zwykle tropikalne lasy deszczowe.
  2. O cywilizacji Majów i jej tajemniczym upadku można przeczytać na marginesie pierwszej części Lasu Majów - SALAMANDRA 2/2008.

Wybór numeru

Aktualny numer: 1/2022