Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra”
 


Morski orzeł

Prawdopodobnie to on był pierwowzorem naszego godła państwowego. Biały ogon, jasna głowa, żółte nieopierzone skoki oraz duży żółty dziób pasują do wizerunku znanego z herbu Polski. Jeśli doda się do tego występowanie w krajobrazie pojeziernym - czyli takim, w jakim kształtowało się Państwo Polskie - to o innym gatunku nie może być mowy...

Zimą znaczną część pokarmu bielików stanowi padlina

Zimą znaczną część pokarmu bielików stanowi padlina
Fot. Antoni Kasprzak

Bielik (Haliaeetus albicilla) należy do rodzaju „orłów morskich” (greckie hals- morze oraz aetos- orzeł). Rodzaj ten obejmuje osiem gatunków dużych ptaków szponiastych (Falconiformes), związanych głównie ze środowiskiem wodnym (wody śródlądowe i morza). Niektórzy kwestionują nadawanie bielikowi nazwy „orzeł”. Twierdzą, że jest ona zarezerwowana dla ptaków z rodzaju Aquila, który w Polsce reprezentowany jest przez orła przedniego A. chrysaetos oraz orliki: grubodziobego A. clanga i krzykliwego A. pomarina. Dlatego też w fachowej literaturze zazwyczaj spotyka się nazwę „bielik”. W opinii wielu przyrodników rozszerzenie tej nazwy o rzeczownik „orzeł” może mieć jednak niebagatelne znaczenie w ochronie gatunku. Znacznie łatwiej, z psychologicznego punktu widzenia, szkodzić jakimś tam bielinkom czy bielikom, niż orłom.

Bielik jest naszym największym lęgowym ptakiem drapieżnym. Rozpiętość jego skrzydeł dochodzi do 250 cm, długość ciała do 100 cm, a masa 4-6 kg. W wyglądzie szybującego ptaka uwagę zwracają długie i szerokie skrzydła oraz krótki, klinowaty ogon. U siedzącego dorosłego ptaka charakterystyczny jest duży żółty dziób, który u młodocianych osobników jest ciemny. Skoki zabarwione są na jasnożółto. Dorosłe osobniki mają upierzenie ciemnobrunatne, na grzbiecie i pokrywach skrzydłowych nieco jaśniejsze. Głowa i szyja są jeszcze jaśniejsze, żółtawobiałe, ale nigdy białe. Młodociane są ciemnobrunatne, prawie czarne, biało nakrapiane. Ogon, początkowo czarny z białymi plamami, w wieku około pięciu lat staje się jednolicie biały. Dymorfizm płciowy1 zaznacza się w wielkości - samice są większe od samców, ale zauważyć to można zazwyczaj tylko wtedy, gdy widzi się jednocześnie oba ptaki tworzące parę. Zdarza się, że wymiary obu płci są zbliżone.

Zimą, gdy przy padlinie gromadzi się więcej ptaków, często dochodzi między nimi do starć

Zimą, gdy przy padlinie gromadzi się więcej ptaków, często dochodzi między nimi do starć
Fot. Antoni Kasprzak

Dorosłe ptaki w naszym kraju prowadzą osiadły tryb życia. Tworzą trwałe, wierne pary. Poszukiwanie nowego partnera następuje dopiero po śmierci poprzedniego. Zdarza się, że musi minąć kilka sezonów rozrodczych, nim taka nowa para zgra się na tyle dobrze, że osiągnie sukces lęgowy. Toki bielików rozpoczynają się już jesienią i z różnym nasileniem trwają aż do marca, ze szczytem aktywności w styczniu i lutym. Oba ptaki krążą wtedy nad swoim terytorium i wykonują skomplikowane ewolucje powietrzne, symulowane ataki. Bywa, że sczepiają się szponami i koziołkując spadają, by tuż nad ziemią rozłączyć się i wznieść ponownie. W tym czasie odnawiane są również gniazda, których w rewirze może być kilka, zajmowanych naprzemiennie (pełnią różne funkcje: służą odpoczynkowi, są miejscem nocowania i wychowu młodych). Zazwyczaj para odnawia jedno z nich i to ono służy w następnym sezonie lęgowym jako miejsce wychowu młodych (nie jest to jednak regułą). Takie świeżo odremontowane gniazdo można dość łatwo odróżnić od tych, którymi ptaki się nie interesują. Gałęzie tworzące jego brzeg mają jasne, nie zszarzałe jeszcze końce, wierzch sprawia wrażenie „nastroszonego” (materiał gniazdowy nie jest ubity), widoczne są też świeże, zielone gałązki drzew iglastych. Dla doświadczonego ornitologa stwierdzenie, czy aktualnie gniazdo jest zajmowane, czy też nie, nie stanowi więc większego problemu. Na przełomie lutego i marca ptaki ponownie zabierają się za porządki, tym razem wiosenne.

Gniazdo bielika bywa konstrukcją ogromną. Może mierzyć kilka metrów wysokości, mieć średnicę ponad dwóch metrów i ważyć kilkaset kilogramów. Oczywiście takie budowle nie trafiają się często, bowiem nie każde drzewo może utrzymać tak wielki ciężar. Istotny jest również fakt, że nawet najbardziej pracowita para ptaków nie jest w stanie znieść tyle budulca w ciągu jednego sezonu. Trwa to latami, bo te same gniazda są zajmowane wielokrotnie. W Polsce bieliki gnieżdżą się zazwyczaj na sosnach, rzadziej na bukach. Na północy Europy, gdzie brak drzew, a występują dogodne warunki (klify, małe skaliste wysepki), gniazda zakładane są wprost na ziemi.

Duży, zakrzywiony dziób i silne szpony nie pozostawiają wątpliwości, że bielik jest drapieżnikiem

Duży, zakrzywiony dziób i silne szpony nie pozostawiają wątpliwości, że bielik jest drapieżnikiem
Fot. Antoni Kasprzak

Składanie jaj u bielików odbywa się na przełomie lutego i marca. Zniesienie liczy zazwyczaj 2-3, wyjątkowo 1-4 jaja, z których po ok. 38 dniach wykluwają się młode. Wysiadywanie rozpoczyna się od zniesienia pierwszego jajka, co powoduje niesynchroniczne klucie się piskląt, a w połączeniu z niedostatkiem pokarmu - prowadzi do znaczących różnic w ich wielkości. Zdarza się, że jest to przyczyną zabicia młodszego pisklęcia przez starsze. Zjawisko takie nosi nazwę kainizmu i notuje się je często u ptaków z rodzaju Aquila (orzeł), zwłaszcza u orlików. U bielików nie należy do rzadkości, ale też nie jest powszechne. Dwojaczki nie są wcale odosobnionymi przypadkami, czasem trafiają się trojaczki. Młode pozostają w gnieździe mniej więcej 70-90 dni. Przez pierwsze dwa tygodnie są pilnowane przez samicę, a całą rodzinę karmi samiec. Później obydwoje rodzice uczestniczą w dostarczaniu pokarmu. Po wylocie młode jeszcze przez 40-50 dni są karmione poza gniazdem. Najbardziej newralgicznym momentem dla lęgowych bielików jest okres wysiadywania jaj. Spłoszone ptaki często opuszczają gniazdo, a jaja, pozostawione bez opieki, stają się łatwym łupem ptaków krukowatych.

Polując nad wodą bielik zazwyczaj zamaczaja tylko szpony i skoki, więc jego ofiarą padają ryby pływające tuż pod powierzchnią

Polując nad wodą bielik zazwyczaj zamaczaja tylko szpony i skoki, więc jego ofiarą padają ryby pływające tuż pod powierzchnią
Fot. Antoni Kasprzak

Młode bieliki aż do osiągnięcia dojrzałości płciowej, którą uzyskują w wieku około sześciu lat, prowadzą koczowniczy tryb życia. Wędrują wówczas po całym kontynencie - dzięki międzynarodowemu programowi znakowania ptaków kolorowymi obrączkami, przebieg tych wędrówek został dość dobrze poznany2.

Bielik, co widać na pierwszy rzut oka, jest ptakiem drapieżnym. Duży, zakrzywiony dziób i silne szpony nie pozostawiają złudzeń. Szczególnie dziób zwraca uwagę - może on osiągać ponad sześć cm długości. W rzeczywistości to jednak szpony są najgroźniejszą bronią tego ptaka. Jako drapieżnik, bielik aktywnie wyszukuje swoje ofiary. Większość jego pokarmu stanowią ryby. Z racji tego, że nie nurkuje, chwyta szponami ryby pływające pod powierzchnią wody - czyli osłabione, chore, wygrzewające się w słońcu lub żerujące w płytkiej wodzie. Ważne urozmaicenie diety bielików stanowią ptaki wodne, a zwłaszcza łyski (Fulica atra). W polowaniu na ptaki bieliki często stosują taktykę zamęczania. Polega ona na wielokrotnych atakach, które zmuszają ofiarę do ciągłego nurkowania. Wyczerpana, staje się wówczas łatwym łupem. Kolejnym istotnym dodatkiem do diety jest padlina. Szczególnie zimą dostęp do tego rodzaju pokarmu może mieć duże znaczenie dla przeżywalności bielików (zwłaszcza młodych) i dlatego np. w Szwecji istnieją specjalne stacje dokarmiania tych ptaków.

Przez pierwsze dwa tygodnie życia pisklęta są pilnowane głównie przez samicę, a całą rodzinę karmi samiec

Przez pierwsze dwa tygodnie życia pisklęta są pilnowane głównie przez samicę, a całą rodzinę karmi samiec
Fot. Antoni Kasprzak

W latach 20. ubiegłego stulecia, liczebność bielików w Polsce pozostawiała wiele do życzenia - zachowało się kilkanaście par na Pomorzu Zachodnim, Pomorzu Środkowym, nad Zalewem Wiślanym i w Puszczy Piskiej. Za taką sytuację odpowiedzialne było intensywne tępienie przedstawicieli tego gatunku. Po roku 1945, do końca lat 60., zanotowano lekki wzrost jego liczebności, szacowany na 50 do 100 par. Stan ten, mimo ochrony gatunkowej, utrzymywał się do połowy lat 80. Przyczyną stagnacji, a nawet lekkiego spadku, było powszechne stosowanie środków ochrony roślin, głównie DDT3. Zakaz stosowania DDT od roku 1975 i wprowadzenie w końcu roku 1983 ochrony strefowej gniazd bielika, zaowocowały trwającym do dziś wzrostem liczebności populacji. W Polsce bielik najliczniej zasiedla Pomorze Zachodnie - ok. 140 do 180 par; populacja z terenów północno-wschodniej Polski oceniana jest na 135 do 150 par. W Wielkopolsce i na Ziemi Lubuskiej stwierdzono gniazdowanie ok. 80 par, podobną liczbę wykazano z terenów Śląska (50-60 par). Na Lubelszczyźnie doliczono się ok. 22-25 par. Centrum kraju oraz północne Podlasie zasiedla ok. 10 par. Szacuje się, że w Polsce gniazduje obecnie ponad 700 par tego gatunku.

Do niedawna uważano, że bielik jest gatunkiem związanym (przynajmniej w środkowej Europie) z lasami. Sądzono tak, ponieważ szczątkowe populacje, jakie zachowały się po okresie intensywnego tępienia, występowały we wnętrzu rozległych lasów. Dziś spotyka się gniazda umiejscowione nawet w małych zadrzewieniach wśród pól czy łąk, blisko osiedli ludzkich. Istotne jest, by w takich miejscach ptaki miały spokój. Zmiana zachowania ptaków i skuteczne metody ochrony spowodowały, że populacja tego gatunku w Polsce, jak i w całej Europie Środkowej, przeżywa prawdziwy rozkwit. Do najbardziej efektywnych metod ochrony zalicza się ochronę strefową. Polega ona na wyznaczeniu dwóch stref wokół gniazda. Pierwsza zawiera obszar w promieniu 200 m od niego, w którym zakazane są wszelkie prace leśne przez cały rok. Druga obejmuje promień 500 m od gniazda, i w niej, od 1 stycznia do 31 lipca, również zabroniona jest jakakolwiek działalność ludzka. W praktyce granice niekiedy nie mają przebiegu po okręgu, lecz biegną po łatwych do wyznaczenia liniach prostych (np. liniach oddziałowych w lasach, drogach, brzegach cieków wodnych). W ten sposób stanowiska bielika są skutecznie zabezpieczone przed możliwym negatywnym wpływem gospodarki leśnej. Warto wspomnieć, że tę metodę ochrony w naszym kraju zapoczątkowali leśnicy. Dziś, dzięki wspomnianym zdolnościom przystosowawczym gatunku, zaangażowaniu ornitologów (zrzeszonych głównie w Komitecie Ochrony Orłów3) oraz pracy leśników właśnie, ptak ten może być tak często obserwowany nad naszymi wodami.

Adam Kasprzak
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

  1. Dymorfizm płciowy - zróżnicowanie wyglądu samca i samicy tego samego gatunku.
  2. Każdy ptak otrzymuje dwie obrączki, na prawy skok obrączkę właściwą krajowi pochodzenia z kodem (ptaki z Polski mają obrączki srebrne), na lewy obrączkę właściwą dla roku, w którym ptak się wykluł (od roku 1997 kolorowe obrączki noszą również numer - łatwiej je odczytać). Każdy rok ma swój kolor, niezależnie od kraju. Dzięki temu, widząc ptaka z obrączkami, mamy od razu informację o jego pochodzeniu i wieku.
  3. DDT - dichlorodifenylotrichloroetan, środek owadobójczy powszechnie stosowany do ochrony upraw, bardzo trwały w środowisku, kumulował się w tkankach zwierząt, zwłaszcza drapieżników znajdujących się na szczycie łańcucha pokarmowego. U ptaków powodował wytwarzanie zbyt cienkich skorupek jaj, które pękały w czasie składania lub wysiadywania.
  4. Komitet Ochrony Orłów (KOO) - organizacja pozarządowa utworzona w 1981 roku, jako nieformalna grupa, skupiająca osoby zajmujące się ochroną i badaniami ptaków drapieżnych w Polsce. W roku 1991 KOO zarejestrowany został jako stowarzyszenie (organizacja pozarządowa) zajmujące się działalnością społeczną. Obecnie zrzesza około 400 członków na terenie całego kraju. Wśród nich są zarówno specjaliści zajmujący się zawodowo ornitologią i ochroną przyrody, leśnicy, jak również entuzjaści ochrony ptaków drapieżnych i przyrody.


Prelekcje o wilkach dzięki hojności Poznaniaków

„Salamandra” rozpoczęła w kwietniu cykl bezpłatnych prelekcji dla uczniów szkół podstawowych, gimnazjalnych i średnich w całej Wielkopolsce, pt.: „Nie patrz wilkiem na wilka”, które potrwają do 20 czerwca br. Pieniądze na ten cel uzyskano podczas zbiórki publicznej prowadzonej przez PTOP „Salamandra” w ramach kampanii wizerunkowej firmy Kupiec Poznański – centrum handlowo-biurowego. Podczas prelekcji poruszane są m.in. następujące zagadnienia: wilk ofiarą mitów, prawda o wilku, metody ochrony zwierząt gospodarskich przed wilkami, rola wilka w ekosystemie, ochrona prawna wilka. Podczas prezentacji multimedialnej przewidziany jest także pokaz zdjęć trójwymiarowych.

Karolina Jarząbek



































Zimowe podsumowania

Nawet jeden spotkany nocek Bechsteina to rzadkość, trzy to prawdziwy rarytas

Nawet jeden spotkany nocek Bechsteina to rzadkość, trzy to prawdziwy rarytas
Fot. Adriana Bogdanowska

Ostatniej zimy, jak co roku, odbyły się liczenia hibernujących nietoperzy. Kilkudziesięciu chiropterologów i miłośników tych tajemniczych ssaków wyruszyło do jaskiń, fortów, bunkrów, piwnic i... studni. Choć dokładne wyniki liczeń nie są jeszcze znane, to z informacji przekazywanych przez niektóre z uczestniczących w liczeniach osób można wnioskować, że nietoperze mają się nienajgorzej. W kilku dużych zimowiskach padły rekordy liczebności; jak co roku odkryto też nowe, cenne miejsca hibernacji rękoskrzydłych.



Radosław Jaros






























Kolejny etap reintrodukcji susła moręgowanego w Polsce

PTOP „Salamandra” przystępuje do kolejnego etapu reintrodukcji susła moręgowanego w Polsce. Wniosek o dofinansowanie „Programu Suseł” przeszedł pozytywnie ocenę merytoryczną I stopnia w Centrum Koordynacji Projektów Środowiskowych. Ponadto trwają ostatnie uzgodnienia z innym sponsorem – Fundacją EkoFundusz – na finansowanie części tego projektu. Wszystko wskazuje na to, że już wkrótce będziemy mogli przystąpić do prac terenowych związanych z restytucją tego gatunku w południowo-zachodniej Polsce. W najbliższych planach jest znalezienie i przygotowanie kolejnego stanowiska do wsiedleń nowych osobników. Ponadto na stanowiskach, na których w latach ubiegłych wypuszczono te ssaki, przystąpimy do pierwszych prac monitoringowych: podejmiemy próbę oceny stanu populacji po przezimowaniu, a latem, podczas obozów monitoringowych, spróbujemy uzyskać bardziej szczegółowe dane na temat jej liczebności i kondycji poszczególnych osobników na wolności. Długookresowym celem naszego projektu jest odtworzenie w Polsce stabilnej populacji susła moręgowanego.

Grzegorz Wojtaszyn
































Zbiornik na... nietoperze

Coroczne, prowadzone w całym kraju, liczenia nietoperzy są nie tylko źródłem bezcennych danych naukowych, ale dostarczają też treningu i rozrywki samym liczącym – naukowcom, przeszkolonym amatorom i działaczom przyrodniczych organizacji pozarządowych. Jednak z biegiem czasu odwiedzanie w kółko tych samych piwnic i fortów może się stać nieco nużące, toteż odkrycie nowego, wielkiego zimowiska nietoperzy, staje się tą iskrą, która rozpala na nowo przygasły entuzjazm lokalnej grupy chiropterologicznej.


Fot. Mateusz Ciechanowski

Od lat uwagę członków Akademickiego Koła Chiroptero- logicznego PTOP „Salamandra” w Gdańsku przyciągała pewna niezalesiona góra na peryferiach miasta. Jej wnętrze zajmował ogromny XIX-wieczny zbiornik wodociągowy. Ten cud techniki już dawno przestał pełnić swoją funkcję, choć wciąż znajduje się w zarządzie firmy SAUR „Neptun” Gdańsk, czyli po prostu gdańskich wodociągów i kanalizacji. Stalowe drzwi do zbiornika były jednak zaspawane, choć zwierzęta o małych wymiarach ciała z łatwością mogły dostać się do wnętrza przewodami wentylacyjnymi. Co prawda zaglądający tam co jakiś czas pracownicy wodociągów donosili o widzianych jesienią „setkach nietoperzy”, ale przyzwyczajeni do takich opowieści nie spodziewaliśmy się tam więcej niż 20–50 zwierząt.

Tajemnica podziemnego zbiornika – wielkiej ceglanej hali o rozmiarach połowy boiska i sklepieniu, jakiego nie powstydziłaby się sala koronacyjna – została ujawniona dopiero z początkiem marca 2009 roku, kiedy gdańscy wodociągowcy wysłali nam na pomoc terenową ciężarówkę, wiozącą na swoim pokładzie ekipę zaopatrzoną w spawarkę i sześciometrową drabinę (tyle bowiem dzieliło wejście od podłogi obiektu). Drzwi odspawano, po czym zanurzyliśmy się w czeluść, rozbrzmiewającą setkami ech – zbiornik ma akustykę niczym stadion piłkarski i trzeba się naprawdę starać, żeby zapewnić obowiązkową w kryjówkach nietoperzy ciszę. Pierwsze futrzaste kłębki przyczepione do pozornie gładkich ścian dostrzegliśmy już schodząc po drabinie. Potem były następne, następne i następne...

Gdy po trzech i pół godzinie skończyliśmy liczenie i podsumowaliśmy wyniki (co zajęło nam kolejne pół godziny), zaczęliśmy ze zdumienia przecierać oczy. W opróżnionym z wody zbiorniku zimowało ni mniej ni więcej, tylko... 579 nietoperzy. Tymczasem w kontrolowanych przez całą pierwszą połowę lutego 93 pomorskich zimowiskach, rozrzuconych między Słupskiem a Fromborkiem, naliczyliśmy 1118 osobników. Kryjówkę zamieszkiwało aż 5 gatunków nietoperzy – głównie nocki rude (Myotis daubentonii), nocki Natterera (Myotis nattereri), nocki duże (Myotis myotis) i nieliczne gacki brunatne (Plecotus auritus). Wśród nich wisiał jednak prawdziwy rarytas – nocek łydkowłosy (Myotis dasycneme), gatunek znajdowany w naszym regionie jedynie na terenie gdańskiej Twierdzy Wisłoujście, gdzie ostatniej zimy naliczyliśmy zaledwie 5 osobników. Nowo odkryty obiekt z pewnością zajmie istotne miejsce w naszych przyszłych projektach ochrony pomorskich nietoperzy.

Mateusz Ciechanowski
Agnieszka Przesmycka
Akademickie Koło Chiropterologiczne PTOP „Salamandra” w Gdańsku

Serdecznie dziękujemy pracownikom firmy SAUR „Neptun” Gdańsk S.A. za udostępnienie zbiornika, poświęcony nam czas i cierpliwość.

Wybór numeru

Aktualny numer: 1/2022